Rosja obrońcą wolnego świata, czy krajem trzeciego świata? Modele geopolityczne dla Polski.

Współczesne państwa słowiańskie z zaznaczonym podziałem na trzy grupy:

Polemika z tekstem A. Wielomskiego „Rosja obrońcą wolnego świata? Modele geopolityczne dla Polski”

Pan prof. Wielomski napisał dość groteskową obronę Rosji Putina. Przede wszystkim – jeśli na świecie istniałyby tylko dwa reżimy – hitlerowska III Rzesza, z Gestapo, obozami koncentracyjnymi, Einsatzkomandami i Sonderkomandami SS z jednej strony, a z drugiej stalinowski ZSSR, z NKWDo-żydowskimi specjalistami od mordowania i katowania, tysiącami łagrów i Łubianek – to czy przez prostą opozycję wobec III Rzeszy ZSRR stawałby się „obrońcą wolnego świata”? To pokazuje mniej więcej, jaki błąd popełnił prof. Wielomski formułując samą tezę artykułu (streszczoną w metaforze powyżej). Nie znaczy to bynajmniej, że porównuję Rosję z ZSRR lub III Rzeszą. Po prostu inny rodzaj totalitaryzmu mamy w USA, inny w Unii Europejskiej a inny w Rosji, co nie czyni z Rosji oazy wolności tylko ze względu na konflikt z USA.

Co do praktyki polityki zagranicznej Rosji – pan Wielomski raczył zignorować akceptację Rosji dla bandyckiej wojny przeciw Irakowi i sprzedanie rzeźnikom Libii – kraju, który był wg ONZ wzorem przestrzegania praw człowieka. Bardzo powątpiewam, czy czyni to z Rosji putinowskiej „obrońcę wolnego świata”. Bardzo bym chciał, żeby móc o Rosji tak mówić, ale nie widzę żadnych powodów po temu. Jeśli Rosja twardo broni dziś Assada z racji bycia „obrończynią wolności”, dlaczego nie broniła twardo Saddama (którego Irak był najbardziej europejskim państwem regionu!; pamiętajmy – Putin był prezydentem, kiedy niszczono Irak) ani Kadafiego?

Jeszcze w kwestii „wolnego świata” – państwo o gospodarce przejętej przez obcy kapitał (wiadomo jakiej narodowości), w szczególności – w obszarze sektora bankowego, państwo rokrocznie grabione z bogactw naturalnych i owoców pracy swojego narodu przez kastę neomagnaterii i międzynarodowe pijawki pochodzące ze „zniewolonego świata” nie może być uznawane za „wolny świat”. W tym państwie naród został poddany ekonomicznemu holokaustowi znacznie ostrzejszemu niż III RP – a w III RP mówi się o katastrofie demograficznej. Rosja, z racji beznadziei ekonomicznej została dotknięta plagą samobójstw i narkomanii o jakiej Polakom się nie śniło. Rosja to nie jest wolny świat. To jest przykład skondensowania wszelkich patologii, niesprawiedliwości i tyranii, które składają się na to ohydztwo, które nazywamy „wolnym światem”. Nie wiem, na ile Putin chce i może walczyć z tym, co dotknęło jego państwo i jego naród. Wiem, że nie położył kresu systemowi oligarchicznemu, lecz utemperował niewygodnych bandytów-„biznesmenów” – a wygodnych nie mniejszych bandytów pozostawił. Wie Pan, panie profesorze Wielomski, kiedy Rosja będzie wolnym światem? Wtedy, kiedy zrenacjonalizuje swój rozgrabiony majątek narodowy i po wprowadzeniu narodowej gospodarki centralnie planowanej (z NEPowską drobną inicjatywą indywidualną) dopuści cały naród rosyjski do korzystania z bogactw Rosji – każdego wedle wkładu pracy w ogólnonarodowy dobrobyt. Bo gospodarka kapitalistyczna jak dotąd uczyniła z Rosji kraj trzeciego świata – z tą różnicą, że kraje trzeciego świata zwykle nie wymierają, a Rosja w części słowiańskiej – tak.

Czyż mojego sposobu rozumowania nie podzielili ostatnio polscy biskupi, podpisując umowę z patriarchą Cyrylem I? Cel był prosty: oderwać się od „unilateralnego” zachodniego zsekularyzowanego liberalizmu i stworzyć chrześcijański Grossraum z prawosławiem. Czy biskupi też są „agentami wpływu”?

Panie profesorze, co myślą „polscy” biskupi – trudno orzec, natomiast jest pewne, że tych panów nie obchodzi interes Polski i narodu polskiego – a co najwyżej – pewnej rzymskiej frakcji chrześcijaństwa (a może najbardziej JUDEOchrześcijaństwa) – ewentualnie korzyść chrześcijaństwa w ogóle, ostatecznie (z wielkim bólem) także nierzymskiego. Idea tworzenia bloków politycznych w oparciu o religię jest absurdem – religia to czysty irracjonalizm, polityka to racjonalizm w najbrutalniejszej formie – makiaweliczny pragmatyzm. Jedyne idee, które w polityce zwyciężają to idee organizacji interesów wokół grup narodowych. Jedynym racjonalnym przedłużeniem takiej organizacji w obszar ponadnarodowy jest oparcie się o koncepcję superetnosu. Ta koncepcja – panslawizm (na polskiej scenie politycznej głoszony ostatnio jedynie przez Bolesława Tejkowskiego z Polskiej Wspólnoty Narodowej i realizowany przez jego Polski Komitet Słowiański) jest od początku po dziś dzień zwalczana przez Żydów – także tych udających polskich patriotów-„prawicowców” a nawet „narodowców”. Dlaczego? Bo realizacja tej idei grozi stworzeniem bloku zdolnego do przeciwstawienia się Żydom rządzącym tzw. „wolnym światem” za pomocą przemysłu lichwiarskiego, własności środków produkcji i mediów – oraz skorumpowanych kukiełek zwących się politykami.

Z samą mechaniką „lawirowania” państw relatywnie wolnych pomiędzy rywalizującymi o wpływy tyraniami, opisaną w tekście zgadzam się – realizuje ją prawdziwy mistrz realpolitik i prawdziwy mąż stanu – Łukaszenko. Dowód na to że Łukaszenko to mąż stanu? Gdyby Białorusią rządziły prostytutki porównywalne do polskich, nie byłoby już w rękach białoruskich przemysłu, a o polityce wewnętrznej i międzynarodowej decydowano by w Brukseli, Waszyngtonie lub Moskwie. Oczywiście Białoruś także podlega stopniowej pacyfikacji i grabieży, ale proces ten jest powolny – i wymuszany szantażem finansowym – to nie jest ochocze wypinanie zadka praktykowane przez słabo udających Polaków „polityków” znad Wisły.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: