Kto usiłuje eksploatować politycznie tragedię „wyklętych” – i dlaczego pytania o to nie podobają się Stanisławowi Michalkiewiczowi

Ten tekst został pierwotnie opublikowany w celu wywołania dyskusji nad motywami przyświecającymi pewnym ośrodkom politycznym w Polsce, gdy te podejmują określone działania socjotechniczne wokół Żołnierzy Wyklętych i rozmaitych mitów powstańczych. Tekst opublikowałem pod prowokacyjnym tytułem Komu jest dziś potrzebna histeria wokół „wyklętych”? Wkrótce stałem się celem ataku ze strony Stanisława Michalkiewicza – ataku nie merytorycznego, ale za to będącego majstersztykiem psychomanipulacji.

Czym ten mit ma być dla świadomości historycznej i narodowej współczesnego Polaka? Jakie skutki w myśleniu politycznym i na scenie politycznej mają z tego mitu wynikać?

Nie piszę tym razem artykułu. Chcę zadać wszystkim użytkownikom pytanie, które od pewnego czasu mnie dręczy. Pytanie to brzmi – komu i do czego jest potrzebne kreowanie dziś mitu „wyklętych”? Czym ten mit ma być dla świadomości historycznej i narodowej współczesnego Polaka? Jakie skutki w myśleniu politycznym i na scenie politycznej mają z tego mitu wynikać?

Chcę poznać Państwa opinie w kwestiach:

  1. Co naród polski zyskał na walce „wyklętych” – konkretnie, wymiernie, a nie mitologicznie. Czyli – co trwale osiągnęli żołnierze „wyklęci”?
  2. Co walka „wyklętych” w tamtych realiach mogła dla narodu polskiego wygrać?
  3. Czy podział
    – „bohaterowie”- „wyklęci”,
    – „zdrajcy-kolaboranci” – osoby zabite przez „wyklętych”
    jest Państwa zdaniem usprawiedliwiony?

Jakie myślenie polityczne o Polsce, Polakach jest kształtowane przez forsowany obecnie kult? W jakim celu został on zainicjowany przez Lecha Kaczyńskiego i J. Kurtykę (znanych skądinąd z ukręcenia łba śledztwu i ekshumacji w Jedwabnem i słabych związków z narodem polskim)? Dlaczego stał się jednym z filarów zbiorowej świadomości ruchu „narodowego”, będąc jednocześnie filarem „polityki historycznej” PiS?

Jak Państwo myślicie, z czego wynika przedterminowe, wyprzedzające rozpoczęcie „ostrzału propagandowego” hagiografią „wyklętych” przez liczne około-PiS-owe „platformy blogerskie”, na których myślenie Polaków jest formowane przez zawodowo jednomyślnych w sprawach polskich publicystów jawnych i anonimowych? Rozmach działań świadczy o zaangażowaniu w tą sprawę bardzo znaczących środków.

To tylko garść pytań – Czekam na Państwa opinie. I proszę o trzymanie się tematu, mimo usiłowań odbiegania od niego przez różne osoby (ciekawe, co je tu przywiało …).
_______________________
Aktualizacja:
Kilka trzeźwych pytań i oto mamy reakcję Stanisława Michalkiewicza: Sowieccy kolaboranci się denerwują

Hasbarską metodą pan Michalkiewicz, po zagajeniu o draniach, którzy zdewastowali pomnik Inki (wzburza czytelników, by przenieść ich oburzenie na mnie – a jak wiadomo, człowiek wzburzony nie myśli racjonalnie i łatwiej nim manipulować) usiłuje mnie postawić w jednym rządku z nimi. Zniekształca powyższą wypowiedź następująco:

Oto na jednym z prawicowych portali internetowych ukazała się właśnie gadzinowa publikacja autora ukrywającego się pod pseudonimem „p.e. 1984”, przedstawiającego się również jako „administrator i współredaktor witryny „Polska Myśl Narodowa””, zatytułowana „Komu jest dziś potrzebna histeria wokół „wyklętych”” – w której ten przedstawiciel „myśli na(sm)rodowej” stawia pytanie, co trwale osiągnęli „żołnierze wyklęci”. Ano nic – poza torturami, śmiercią lub więzieniem, a potem – prześladowaniami, szykanami i marginalizacją.

Za to PPR-owcy, UB-owcy i ich konfidenci osiągnęli wszystko – również bezkarność ich zbrodni – bo trudno te anemiczne, wybiórcze próby wymierzania kar uznać za jakiś akt dziejowej sprawiedliwości.

Doprawdy o to jedynie tu chodzi panie Stanisławie? Czy może o coś więcej – o świadomość narodową określonego, nieromantycznego, nieinsurekcyjnego typu – która jako racjonalna jest dla was śmiertelnie groźna, bo nie ma jak nią manipulować, bo pyta – co za tą ofiarę ma naród polski, pyta – kto winien daremnego rozlewu krwi, pyta, jak mamy myśleć, by w przyszłości nie popełniać błędów? O to, kto formuje tą świadomość tak a nie inaczej od ładnych paru lat – i po co mu to jest? Dlaczego po stronie narodowo-patriotycznej ma być nieracjonalnie, a po stronie rządowej, antynarodowo-lewackiej albo antynarodowo-libertariańskiej – racjonalnie? Komu tak bardzo zależy na tym, żeby trzeźwy Polak uciekał na dźwięk słowa patriotyzm, kojarząc go z nonsensownym rozlewem krwi i głupotą polityczną?

Atak pana Michalkiewicza uważam za dowód na to, że układanie w głowach ruchowi narodowemu przeze mnie i parę innych osób zostało uznane „gdzieś tam na górze” za groźne.na tyle groźne, że już nie przy użyciu pionków pokroju Marka Stefana Szmidta, czy zaczepek Korwina Mikke się ze mną walczy, ale za pomocą otwartego ostrzału ze strony samego Stanisława Michalkiewicza. Hasbara wyje z wściekłości.

Panu Michalkiewiczowi mogę odpowiedzieć, że jego działalność dezinformująco-ogłupiająca jest dobrze znana i rozszyfrowana. Michalkiewicz bierze rewanż za to, że został zdemaskowany – i za to, że od dawna rozpowszechniam prawdę o nim:

S. Michalkiewicz: obrzydzanie realizmu politycznego
Stanisław Michalkiewicz – zatrute pióro do ogłupiania Polaków

Jak dyżurni pseudopatrioci szczują na narodowców. Ślepa uliczka hagiografii Powstania Warszawskiego.
Stanisław Michalkiewicz- niebezpieczny kłamca, manipulator i oszczerca

Nieliczne rozsądne komentarze z prawica.net

Dubitacjusz napisał:

Wojciech Maltan napisał: (Problematyczne przede wszystkim jest takie ujęcie tematu. Wynikałoby z niego, że) ci żołnierze mieli jakiś istotny wybór

Akurat PAX był tym innym wyborem.
Zasadniczo zgoda, że komuniści więzili, torturowali i mordowali członków podziemia po amnestiach, ale nie jest tak, że wszystkich.
Przy oddawaniu czci „Żołnierzom Wyklętym” należy też podkreślać, że ich tragedia nie mogła być wyborem reszty narodu, którego zadaniem było przetrwać okres stalinowski, a nie ginąć.

Wreszcie, ich działania nie miały żadnego politycznego znaczenia. I tu trzeba coś wyjaśnić. Żołnierze Wyklęci z NSZ to wyjątkowy przykład działań narodowców, które nie miały nic wspólnego z realizmem politycznym. Dlatego jest jest on promowany przez IPN i ludzi w rodzaju Jana Żaryna, chodzi o to, aby narzucić współczesnym narodowcom wzór romantyczny i antyrosyjski.
Z czysto pragmatycznego punktu widzenia histeria wokół wyklętych służy sprowadzeniu Ruchu Narodowego do tradycji romantyczno-insurekcyjnej.

http://prawica.net/33347#comment-564613

I doprecyzowanie:

Wojciech Maltan napisał: Nie mam problemów z tym, że stało się to za sprawą środowiska braci Kaczyńskich.

Ja mam problem z tym, czemu to ma służyć.
1) Narodowcy (podobnie jak konserwatyści) stawiali na realizm polityczny.
2) To się nie podoba zwolennikom tradycji insurekcyjnej, chcącym zawłaszczyć pojęcie patriotyzmu.
3) Dlatego wykorzystują ŻW, by pokazać że narodowcy też należą do tej tradycji romantycznej.
To jest robota Żaryna i jemu podobnych, których irytuje, że narodowcy doceniali pozytywne strony PRLu i nie byli rusofobami.

http://prawica.net/33347#comment-564690

Przypominam, że powyżej pytałem W JAKIM CELU TO JEST ROBIONE?. I to są jedyne wypowiedzi, które zawadzają o temat, oprócz tej:

Niklot napisał:
Ale po mojemu (uzupełnienie p.e.1984: w sprawie propagandy wokół „wyklętych” chodzi) bardziej o zgnojenie osiągnięć Polaków w PRL. Rozdano i rozkradziono wszystko. Teraz trzeba obrzydzić żeby nikt się nie upomniał. Szczególnie młodzi którym tu już nikt nic nie ma do zaoferowania i będą musieli zanegować to co jest. Sztuka cała – jak zrobić żeby negując niczego nie zmienili. Na to potrzeba budować odpowiedni obraz świata. I to jest robione.

http://prawica.net/33329#comment-564271

Przykładowe ofiary „wyklętych”


Nawiązując do pytania powyżej: „Czy podział – „bohaterowie”- „wyklęci”, „zdrajcy-kolaboranci” – osoby zabite przez „wyklętych” jest Państwa zdaniem usprawiedliwiony?” przedstawiam jedną z większych zbrodni „wyklętych”, może do kogoś dotrze, co się wtedy na ziemiach polskich działo:

Partyzanci NSZ ( Mieczysława Pazderskiego „Szarego” ) przybyli do wsi konno, pieszo i na furmankach. „Nadjechał oddział wojska w mundurach polskich, przybranych kwiatami czerwonymi, między innymi różami. […] Przypuszczałem […], że mam do czynienia z Wojskiem Polskim, powracającym z frontu” – zeznał 15 czerwca 1945 r. Jan Wilk87. Jak twierdzi anonimowy naoczny świadek, który 6 czerwca przebywał w szkole położonej w centrum miejscowości, w porze przedobiadowej przybyło „wojsko”. Wkrótce do szkoły przyszedł jeden z oficerów i kazał wszystkim dzieciom rozejść się do domów. Następnie zabrano nauczyciela – Polaka88 i razem z nim udano się do dworu. W tym czasie „wojsko” otoczyło całą wieś. Nauczyciela prawdopodobnie zmuszono do tego, aby wskazywał we wsi zabudowania prawosławnych; „wojskowi” chodzili z nim od domu do domu, a on mówił, kto jest Ukraińcem, a kto Polakiem, przy tym mieszkańcom dodatkowo sprawdzano dokumenty. Rozpoznanych w ten sposób Ukraińców zazwyczaj rozstrzeliwano89. Po ponad roku od opisywanych wydarzeń jeden z uczestników, partyzant NSZ Eugeniusz Dudek „Sikorka” z oddziału AS „Zemsty”, zeznał przed oficerem śledczym PUBP w Chełmie: „Nie wiem ilu nasz oddział zabił ludzi, ale widziałem, [że tam] gdzie był »Kostek« [Wacław Rybak], to na jednym podwórzu
leżało 20 parę trupów przeważnie ludzi dorosłych, a »Biały« [prawdopodobnie Wacław Lis – M.Z.] oprawiał się przeważnie z dziećmi. »Kostek« strzelał tylko z Visa, a »Biały« z p[e]p[e]sz[y]”90. W jakiś czas później zeznania Dudka potwierdził inny z partyzantów „Zemsty”, Marian Lipczak „Doniec”: „przeważnie strzelano bez wyboru, od najmniejszych dzieci do starców, taki był rozkaz »Szarego«. […] Byłem przy taborze w momencie, gdy jakiś mężczyzna w średnim wieku uciekł żytem; strzeliłem do niego z karabinu i zabiłem go, poza tym nikogo więcej nie zabiłem. Na naszym odcinku zostało zabitych do 80 ludzi, najwięcej ludzi zlikwidował oddział »Szarego«”91. Na podstawie dostępnych źródeł można sądzić, że mordowano również w bardziej wyrafinowany sposób. „W oddziale […] »Szarego« było 2 chłopców po jakieś lat najwyżej 15, jeden z nich nazywał się Kajtek, a drugi nie wiem, ale myśmy ich obu nazywali Kajtkami, i […] Kajtkowie brali udział w akcji w Wierzchowinach. Jeden z nich, który wrócił razem z tymi rozbitkami [po wyjściu z okrążenia pod Hutą – M.Z.] […] przyszedł do [mojej – M.Z.] żony i prosi, żeby mu dała co zjeść, bo jest głodny. Ale wpierw chciał się pochwalić przed żoną jakiego to on bohatera odegrał w Wierzchowinach. Powiada tak do żony: »mówi ę pani, dwoje staruszków tak się prosili, żeby ich nie zabić, ale ja ich szpadlem pozabijałem«, a żona się zdenerwowała i mówi do niego: »Ach ty zbóju! Zabieraj się stąd! Nie dostaniesz jeść«. Zawstydził się i poszedł”92 – czytamy w cytowanych już wspomnieniach Stanisława Nieworaja, mieszkańca Majdanu Zahorodyńskiego. W trakcie przeprowadzonej 15 czerwca cząstkowej ekshumacji jednej z mogił93 (wydobyto tylko dwa ciała) znaleziono zwłoki pozbawione głowy, która prawdopodobnie została odrąbana. Przed zastrzeleniem niektóre osoby także torturowano, m.in. w celu wydobycia informacji o posiadanej broni. „Najpierw zaczęto bić ludność, ażeby się przyznała czy posiada broń i zaczęto szukać i nasz oddział zabrał jeden »dichtirow« [Diegtiariew] i kilka automatów ppsz”94 – potwierdzał w zeznaniach Eugeniusz Dudek „Sikorka”. Ofiary bito, posługując się różnymi narzędziami znajdującymi się w danym obejściu, np. szpadlem, łopatą, „haczykiem” (prawdopodobnie chodzi o pogrzebacz)95. W protokole sporządzonym przez komisję wspomina się także o przypadkach gwałtów na kobietach96. (…)
Bezpośrednio po dokonaniu mordu nastąpił doszczętny rabunek mienia – zabierano niemal wszystko, począwszy od zapasów żywności, poprzez odzież, obuwie, na sprzętach gospodarstwa domowego skończywszy. Zrabowane rzeczy ładowano na furmanki. Zwierzęta hodowlane partyzanci zabierali z sobą lub zabijali na miejscu. Wnętrza budynków mieszkalnych niejednokrotnie demolowano. „Po wylegitymowaniu ojca, kazali mu ubrać się i zakładać konie. Na furmankę zaczęli nakładać maszynę do szycia, ubrania, buty, zapasy żywności oraz zabitą przez siebie świnię; wzięli też pościel. Po tym poprzewracali szafy i stół mówiąc, że nam to już niepotrzebne” – czytamy w zeznaniu Anny Wilczyńskiej złożonym 15 czerwca 1945 r.100

Źródło: Publikacja IPN, Mariusz Zajączkowski, Spór o Wierzchowiny Działalność oddziałów Akcji Specjalnej (Pogotowia Akcji Specjalnej) NSZ w powiatach Chełm, Hrubieszów, Krasnystaw i Lubartów na tle konfliktu polsko-ukraińskiego (sierpień 1944 r. – czerwiec 1945 r.), „Pamięć i Sprawiedliwość”, nr 9 / 2006, str 286, 287, 288

Reklamy

Naszeblogi.pl czy naszeblAgi.pl – czyli jak administracja tego serwisu chroni oszczerców przed zdemaskowaniem i knebluje demaskujących oszczerstwa

Naszeblogi.pl czy naszeblAgi.pl? BlAgi rzecz jasna dla polskich gojów ...

Chcąc sprostować kłamstwa Szmidta szerzone na portalu naszebloAgi.pl napisałem krótką informację dla czytelników, gdzie mogą znaleźć tekst, w którym wykazano kłamstwa, oszczerstwa i antypolską działalność pana Szmidta. Reakcja pana Szmidta sprowadziła się do kolejnej porcji oszczerstw, którą przytaczam i demaskuję poniżej. Czytelnikowi pozostawiam do rozważenia, czy osoba tak lekceważąca sobie prawdę i czytelnika może być katolikiem, "konserwatystą etycznym" i zwolennikiem "kultury łacińskiej" jakim się pan Szmidt mieni, by naganiać Polaków do Judeopolonii. Czyżby po raz kolejny – strzeżcie się Greków i ich darów? Moja odpowiedź udzielona temu kłamcy i oszczercy znów przekracza 2500 znaków dopuszczanych na naszeblogi.pl. Więc znów – publikuję ją na innym serwisie, a czytelników naszeblogi.pl skieruję tu (o ile moja kulturalna i zgodna z prawdą odpowiedź nie zostanie wycięta przez tamtejszą cenzurę).

Uderz w klawiaturę, a plagiator się objawi 🙂

dlaczego nie obrzuci Mnie Pan tutaj stekiem wyzwisk, jak na nE?
Dlaczego Tutaj nie nazwie Mnie Pan: zdrajcą narodu moczarowców, syjonistą, alfonsem, etc., a także nie napisze jak fajnie się stało, że Jaruzelski wprowadził stan wojenny?
Dlaczego nie napisze Pan, że hitler został źle zrozumiany, a Katolicyzm to socjalizm, bez projektu gospodarki?
Dlaczego nie napisze Pan, że Jan Paweł II to Żyd, tak samo jak Benedykt XVI?
Czyżby bał się Pana Darskiego?
I słusznie :-))))))))))))))))))))))))) bochaterze, przez małe b i duuuuże ce-cha 🙂
A dlaczego pisze Pan wszystkie inwektywy anonimowo?
Liczy Pan, na to, że nikt Pana nie zna i nie wie, czym zajmował się, np przed latem 2012, kiedy to stał się Najprawdziwszym z Najprawdziwszych Polaków? Wszędzie gdzie się logował, zostawił ślady moczarowskich łap 🙂
Może spróbuje Pan napisać na Mnie na naszeblogi.pl donos, jak na nE?
Śmiało 🙂

Źródło: http://naszeblogi.pl/comment/reply/35184/916662#comment-916662

Ponieważ w międzyczasie usunięto moje wypowiedzi z naszeblogi.pl, pozwolę sobie załączyć zrzut ekranowy z powyższej wypowiedzi Szmidta – wraz z dowodem, że moje konto na naszeblogi.pl istniało: http://imageshack.us/a/img28/729/szmidtoszczerstwanaszeb.gif.

Przede wszystkim zaczyna Pan od bezczelnego kłamstwa:
1. nie jestem plagiatorem, autora tekstu podałem łącznie z odnośnikiem do oryginału, co każdy czytelnik może sprawdzić: http://wop.neon24.pl/post/84082,imperium-w-krotkich-spodenkach
2. pod Pana adresem z mojej strony nie padło ani jedno wyzwisko, o czym może się przekonać każdy, kto zechce się zapoznać z dyskusjami pod tekstami:
http://wop.neon24.pl/post/83943,apel-do-administracji-nowego-ekranu-w-sprawie-marka-szmidta
i
http://wop.neon24.pl/post/83813,judeokatolicyzm-a-polsko-zydowskie-braterstwo-broni
Natomiast – o czym również każdy może się przekonać – na zrzucie ekranowym zamieszczonym w moim artykule, Pan ma w zwyczaju odnosić się w sposób obraźliwy do rozmówców: http://wop.neon24.pl/post/83943,apel-do-administracji-nowego-ekranu-w-sprawie-marka-szmidta , jeśli komus mało, oto zrzut ekranowy innej Pana wypowiedzi pod moim adresem: https://palmereldritch1984.files.wordpress.com/2012/12/niepoprawni_szmidt.gif

Nigdy nie określiłem Pana mianem "zdrajcy narodu moczarowców" (Niklot nazwał Pana w dyskusji na prawica.net zdrajcą narodu, bez dodatkowych przymiotników, ale ja nie jestem Niklot; Pana wypowiedzi mają niemniej charaktre na tyle wymierzony w interesy narodu polskiego, że gdyby był Pan Polakiem, oskarżenie Pana o zdradę nie byłoby bezzasadne) ani alfonsem (to określenie padło pod Pana adresem ze strony Vortexa, którego wypowiedź została na Pana żądanie usunięta, jedyny ślad po niej to ten Pana komentarz: http://wop.neon24.pl/post/83943,apel-do-administracji-nowego-ekranu-w-sprawie-marka-szmidta#comment_717496 ). Żałuję, że nie zachowałem jego wypowiedzi, bo zawierała kilka interesujących obserwacji. Oczywiście nie jestem Vortex-em. Ma Pan tendencję do uznawania wszystkich, którzy Pana zdemaskowali za jedną i tą samą osobę.

W kwestii stanu wojennego nigdy nie padło z mojej strony sformułowanie jakoby jego wprowadzenie było "fajne". Stanowisko środowisk narodowych wobec stanu wojennego zostało opublikowane na Polskiej Myśli Narodowej wraz z filmem dokumentalnym obrazującym tło gospodarczo-dyplomatyczne tych zdarzeń: http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/12/13/stan-wojenny-13-xii-1981-kulisy-polityczne-ekonomiczne-i-stanowisko-stronnictwa-narodowego/

Nigdy i nigdzie nie twierdziłem, że Hitler został źle zrozumiany. Hitler był despotą, szowinistycznym zbrodniarzem wojennym, opierającym się o największych posiadaczy-kapitalistów w III Rzeszy, a nie narodowcem czy socjalistą.
Również o katolicyzmie nigdy nie pisałem, że to socjalizm. Postulaty społeczno-ekonomiczne kościoła katolickiego nie są oparte na teorii wypracowanej w ramach nauk ekonomicznych i wykazują pewne pokrewieństwo z koncepcjami socjalistów, co nie jest zaskakujące, ponieważ tzw. katolicka nauka społeczna powstała po to, by odciągnąć radykalizujące się wskutek nędzy i bezrobocia masy od idei socjalistów i komunistów.

Nie piszę o pochodzeniu Karola Wojtyły ani J. Ratzingera, ponieważ nie ma to nic do rzeczy w tym miejscu, poza tym – nigdy niczego na ten temat nie pisałem, o czym już został Pan poinformowany: http://wop.neon24.pl/post/83943,apel-do-administracji-nowego-ekranu-w-sprawie-marka-szmidta#comment_716345 , mimo to powtarza Pan oszczerstwa pod moim adresem, licząc, że administracja naszeblogi.pl nie dopuści do opublikowania mojej wypowiedzi.

Pana Darskiego nie znam.
Czy zwracanie się do kogoś per "bochaterze, przez małe b i duuuuże ce-cha" jest przejawem poziomu dialogu, którego Pan oczekuje? Sądząc po https://palmereldritch1984.files.wordpress.com/2012/12/niepoprawni_szmidt.gif i http://img853.imageshack.us/img853/237/szmidtoszczerstwa.gif – tak. Tyle, że ja niekoniecznie mam ochotę do tego poziomu się zniżać.

> A dlaczego pisze Pan wszystkie inwektywy anonimowo?
Nie piszę żadnych inwektyw, co Pan powinien już do tej pory zauważyć. Posiadam pewien poziom ogłady intelektualnej, zupełnie obcy wielu osobom.

> Liczy Pan, na to, że nikt Pana nie zna i nie wie, czym zajmował się,
> np przed latem 2012, kiedy to stał się Najprawdziwszym z Najprawdziwszych
> Polaków? Wszędzie gdzie się logował, zostawił ślady moczarowskich łap 🙂

Szanowny panie, ślady mojej działalności w sieci sięgają dużo przed latem 2012 (i tylko Pana lenistwu mozna przypisać nieodnalezienie tychże), nie mam jednak nic wspólnego ze środowiskami moczarowskimi. Przyczyny niewystępowania pod pełnym imieniem i nazwiskiem zostały podane w tekście: “Katoliccy” architekci Judeopolonii – czyli: antypolska działalność agenturalna … i wynikają z troski o bezpieczeństwo współpracowników, rodziny i własne (przykłady D. Ratajczaka, T. Szczepańskiego, G. Wysoka i B. Jedynak, opisane w ww. tekście pokazują jasno, że są bardzo poważne powody dla niewystępowania "z odkrytą przyłbicą", zob. także Niebezpieczeństwa wynikające z rezygnacji przez publicystę z anonimowości …). Nie jest to jednak podyktowane strachem – lecz troską o bezpieczeństwo innych i koniecznością zabezpieczenia możności dalszej służby narodowi polskiemu. Wielu osobom procesy i szykany w pracy zamknęły usta bądź odebrały czas na działalność dla narodu polskiego.
Aktualizacja: Moje konto zostało przez administratorów naszeblogi.pl zablokowane. Wcześniej wielokrotnie cenzurowano tam moje (kulturalne, nienapastliwe) wypowiedzi. Dziś nie pozwolono na zamieszczenie sprostowania do steku bredni i oszczerstw Szmidta. Można zgadywać, jaką rolę w tym banie odegrał nasz "katolik" i miłośnik cywilizacji łacińskiej", który to obnosi się z obroną praw innych do głoszenia ich poglądów, byle nie na jego blogu – i byle nie demaskujących jego kłamstw, oszczerstw i antypolskiej działalności. pełny tekst mojej ostatniej, wyciętej przez naszeblogi.pl wypowiedzi publikuję tu: Za co zbanowano mnie na naszeblogi.pl

Powrót na Nowy Ekran – miejmy nadzieję, że na dłużej

Nowy Ekran

Ostatnie wydarzenia związane z kampanią oszczerstw rozpętaną przez judeokatolickiego judeokonserwatystę, ambasadora interesów syjonizmu w Polin mają wiele pozytywnych stron, jedną z nich jest uświadomienie wielu Polakom, jak sprytni manipulatorzy robią im wodę z mózgu. Inną – zdjęcie knebla na NowyEkran.pl (co jest miłym i dość sporym zaskoczeniem).
Moje konto na NowyEkran.pl (wop.nowyekran.pl) zostało odblokowane (miejmy nadzieję, że ten stan się utrzyma – na Niepoprawni.pl blokowano moje konto i odwieszano je po moich interwencjach dwukrotnie, ostatnia blokada trwa do dziś [21.XII 2012], a maile z żądaniami wyjaśnień pozostają bez odpowiedzi) po moim mailu, którego treść zamieszczam poniżej:

Von: Administracja Nowy Ekran <******@nowyekran.pl>
An: Palmer Eldritch <palmer_eldritch_1984@*****>
Gesendet: 11:10 Dienstag, 18.Dezember 2012
Betreff: Re: Prośba o odblokowanie konta na NowyEkran

Witam

Decyzją redaktora naczelnego portalu Nowy Ekran pana konto zostało odblokowane.
Proszę przestrzegać regulaminu portalu.

W liście datowanym 17 grudnia 2012 (21:22:12) napisano:

Witam,

Proszę o odblokowanie mojego bloga na nowyekran.pl. Prośbę motywuję tym, że z nowego ekranu są naruszane moje dobra osobiste w sposób wielokrotnie przekraczający mój OPISUJĄCY FAKTY tekst o Stanisławie Michalkiewiczu, a blokada uniemożliwia mi odpowiedź na ordynarne kłamstwa Marka Stanisława Szmidta i obelgi, które promujecie na stronie głównej: dziś marekstefanszmidt.nowyekran.pl/post/83291,czy-ruchy-narodowe-oblaza-czerwone-pajaki , a wczoraj marekstefanszmidt.nowyekran.pl/post/83006,ruch-narodowy-w-lapskach-chamow-z-natolina

Opinie wygłaszane przez tą osobę są nieprawdziwe i niemożliwe do udokumentowania, jednocześnie zawierają zwroty obraźliwe (chyba, że nowyekran uznaje określanie kogoś dupkiem za normę, wtedy przepraszam). Jeśli w moim przypadku zlikwidowaliście bloga za obrażanie waszego komentatora, to tym razem ja jestem obrazany – i jestem waszym komentatorem, któremu założyliście knebel, więc komentować nie mogę. Kiedy więc usuniecie konto Szmidta? Ja opisując działalność Michalkiewicza opisywałem fakty, miałem odpowiednie cytaty, które przedstawiłem podając źródło. Szmidt konfabuluje i miesza ludziom w głowach. Czy redakcji Nowego Ekranu właśnie o to chodzi, by byle głupiec i prostak szkalował strony o charakterze narodowym?

Pozdrawiam
Redaktor witryny Polska Myśl Narodowa
P.E.

,.-~*’¨Ż¨’*·~-.¸-,.-~*’¨Ż¨’*·~-.¸,.-~*’¨Ż¨’*·~-.¸-,.-~*’¨Ż¨’*·~-.¸-,.-~*’¨Ż¨’*·~-.¸-

M*** J**** (Pluszak http://pluszak.nowyekran.pl/)
Szef Administratorów

Bloger, dziennikarz, fotoreporter
Fotogaleria: https://profiles.google.com/*****/photos

e-mail: *****@nowyekran.pl

W tym miejscu warto przypomnieć okoliczności, w jakich doszło do zablokowania mojego konta po zaledwie jednej wypowiedzi (konkretnie za tekst Jak dyżurni pseudopatrioci szczują na narodowców. Ślepa uliczka hagiografii Powstania Warszawskiego.): Czytaj więcej

„Katoliccy” architekci Judeopolonii – czyli: antypolska działalność agenturalna oraz zdemaskowanie operacji planowego „zatruwania studni”

Pseudopatrioci i pseudonarodowcy, czy agentura i zdrajcy?

Tekst Polsko-żydowskie “braterstwo” broni, który spotkał się z dobrym przyjęciem zarówno na niepoprawni.pl (5 not 1 i 14 not 10) jak i na prawica.net (ocena 4/5) rozpoczął falę ataków Marka Stefana Szmidta na mnie i na witrynę Polska Myśl Narodowa. Biorąc pod uwagę niezborność intelektualną paszkwili i konfabulacji Szmidta można by je lekceważyć, gdyby każdy czytelnik znał przyczynę ich pisania przez tego pana. Niestety nie każdy czytelnik posiada wiedzę dostateczną do zorientowania się w tym, co jest oszczerstwem i nie każdy czytelnik zorientuje się, że z autorem „nie wszystko jest w porządku”. Warto zwrócić uwagę na to, że pan Szmidt dokonuje ataków na mnie i Polską Myśl Narodową z Nowego Ekranu i Niepoprawni.pl. Pierwszy z tych serwisów zablokował moje konto po zaledwie jednej wypowiedzi – na nowyekran.net działa ostra cenzura prewencyjna (aktualizacja: 18.XII.2012 administracja Nowego Ekranu odblokowała moje konto). Drugi z serwisów wielokrotnie blokował mi konto, ukrywał moje teksty przed czytelnikami, raz nawet odebrał mi bezprawnie możliwość prowadzenia bloga, aktualnie moje konto na niepoprawni.pl znów zablokowano – bez podania przyczyn i niezgodnie z regulaminem. Widać więc, że Polska Myśl Narodowa jest niewygodna dla właścicieli tych reżimowych stron. A działalność oszczercy i kłamcy Szmidta/Detki jest tam akceptowana a nawet – promowana (np. ten obrazek). Poniższy tekst jest dość obszerny, jednak gorąco zachęcam czytelnika do przeczytania całości, ze względu na poruszenie w nim wielu istotnych kwestii związanych z aktualną sytuacją narodu polskiego i planowym kształtowaniem postaw Polaków wobec Żydów z perfidnym instrumentalnym wykorzystaniem wiary katolickiej.
UWAGA: Konto Marka Szmidta zostało zablokowane przez administrację prawica.net, która ma pełną świadomość, że rewelacje Szmidta to oszczerstwa jak najdalsze od jakiejkolwiek etyki. Odnośniki do dyskusji na prawica.net nie będą działały, napisałem do administracji prawica.net prośbę o przywrócenie widoczności dotychczas opublikowanych tekstów Szmidta, bo ich ukrywanie jest niecelowe, zważywszy powielanie przez niego tekstów. Przepraszam za niedogodności, polemiki poniżej nie będę już poprawiał. Wkrótce spróbuję dodać zrzuty ekranowe dyskusji. Praktycznie cały poniższy tekst nie zmienia wymowy nawet w zaistniałej sytuacji.
Kopie stron usuniętych z prawica.net (archiwum google):
Gnoza w polityce: Przekleństwo Manicheizmu
Ruch Narodowy w łapskach „Chamów z Natolina” (?)

Pan Szmidt grasuje po wielu platformach blogerskich wypisując następujące tezy:
1. W tekście „Gnoza w polityce: Przekleństwo Manicheizmu” ( http://prawica.net/32438 ) krytykuje to, że w społeczeństwie polskim pokutują podziały na „czarne” i „białe” (Szmidt pisze: Celem tej operacji socjotechnicznej, jest wytworzenie kolejnego podziału, według schematu Dualizmu Maniego: na My-Dobrzy-Polacy – Oni-Źli-Żydzi, celem antagonizowania grup etnicznych w zrzeszeniu zwanym Polakami). Czyli Szmidt żąda od Polaków (zauważmy – Polaków, czyli „zrzeszenia” grup etnicznych, a nie narodu, zrzeszenia, którego częścią są Żydzi!), by wyrzekli się ksenofobii, która jest podstawową częścią świadomości narodowej – odróżnienia nas, Polaków od nich – obcych, czyli wyodrębnienia narodu polskiego. Jeśli komuś się to skojarzyło z działalnością środowisk Krytyki Politycznej Sierakowskiego – to bardzo dobrze się mu skojarzyło. Tu mamy do czynienia z „katolickim” końcem tego samego syjonistycznego kija na Polaków, którego lewackim końcem jest retoryka środowisk Krytyki Politycznej, Ruchu Palikota czy SLD. Radzę się głęboko zastanowić, skąd się ta zbieżność wzięła. Jesli ktoś nie nabrał się na „katolickie” i „łacińskie” opowieści o tym, że Polak nie może się czuć Polakiem – przedstawicielem narodu polskiego, służę kolejnym cytatem z pana Szmidta:

Określenie “My” jako “wszyscy Polacy” przywlekła do Polski bolszewia, którą zwalczam od lat przeszło 30-tu, a zwłaszcza już “Polakami” mieniły się najgorsze komuchy, takie jak Berman, Różański, Światło, etc., sama hołota, zaprzańcy i sługusy okupanta.Tak więc, będąc Tradycjonalistą, wszelkie “My” a zwłaszcza już Narodowe, traktuję jako przejaw bolszewickiej naleciałości na kulturę Polską.
Źródło: “Chamy” i “żydy”: kolejna odsłona dramatu narodowego, komentarz #15

Państwo polskie niszczone przez mniejszość rządzącą jest państwem, w którym naród polski stanowi 96,5% i nie ma (po stronie interesu narodowego Polaków) powodu, dla którego to państwo nie miałoby być etnocentryczne. Nie ma powodu, by Polacy, osoby narodowości polskiej nie miały w Polsce prawa do narodowego „My”. Tymczasem dowiadujemy się, że tożsamość narodowa, łączenie polskości z przynależnością do określonej grupy etnicznej to bolszewicka naleciałość na kulturę polską. Jest to cokolwiek absurdalne dla kogoś, kto ma świadomość, że polskie „My” to efekt procesów narodotwórczych zakończonych w II połowie XIX wieku, głównie dzięki „pracy u podstaw” wykonanej przez Ligę Narodową. Ale w tym szaleństwie jest metoda. Szmidt usiłuje łączyć obrzydzanie polskich postaw narodowych z każdym możliwym „odruchem warunkowym” wpajanym Polakom jak psom Pawłowa. „Bolszewizm” ma wśród Polaków jednoznacznie negatywne konotacje, więc Szmidt z zadziwiającą precyzją mówi – „Polacy, to bolszewicy wam wmówili, że jesteście narodem odrębnym od żydowskiego – i że w ogóle jesteście narodem”.

Szmidt zakłamuje rolę Żydów w okresie stalinowskim – w szczególności ich dominację w UB, prokuraturze i na wyższych szczeblach władzy:

Określenie „Żydokomuna” pokutuje po dziś dzień w terminologii politycznej i Nikt, z tylu obecnych w przestrzeni publicznej Autorytetów moralnych, czy choćby tylko językowych, nie ośmielił się dotychczas nawet pisnąć, iż termin ten zawiera w sobie sprzeczność nie do pogodzenia, a wiec nie może oddawać rzeczywistości.
Albowiem, określenie (nazwa własna) Żyd, jest w języku polskim zaprzeczeniem słowa komunizm.
Le Juif – to francuskie słowo określające potomka plemienia Judy, a więc zaledwie jednego z dwunastu plemion Izraela; w polszczyźnie – wyznawcę Religii mojżeszowej, bez różnicowania jakiego nurtu współczesnego.
Źródło: http://prawica.net/32438

Jeśli ktoś myśli, że to jednorazowy wybryk, to się myli:

a „Żydy” (uwaga p.e.1984: tzw. frakcja „puławska” w PZPR i urzędach PRL) to zwodnicze w swym zamiarze określenie reszty komunistycznej hołoty, składającej się częstokroć z wynarodowionych i bezbożnych potomków Izraela, którzy dawno już swoją Żydowskość zatracili, na rzecz ateistycznego, faszystowskiego kosmopolityzmu sowieckiego.
Źródło: http://prawica.net/32509

O błędnej (a może rzeczywiście obłędnej) interpretacji i łączeniu pojęć komunista + Żyd, w „popularny” neologizm żydokomuna, pisałem już w szkicu „Gnoza polityczna: Przekleństwo Manicheizmu”, lecz co tu wymagać od opinii „ulicy” a zwłaszcza już, tej powojennej „warszawskiej”…
Źródło: http://prawica.net/32509

Co z tego wynika?
1.1 Żyd to wyznawca religii mojżeszowej, zatem syjoniści-ateiści to nie Żydzi. Komunistyczni mordercy Polaków z ubeckich katowni to nie Żydzi. Donosiciele wskazujący Polaków do transportów na Syberię w czasie pierwszej okupacji sowieckiej (1939-1941) to nie Żydzi. To jacyś beznarodowcy. Zupełnie jak beznarodowi „naziści” i „hitlerowcy”. Polacy tą „narrację” znają dobrze.
1.2 Żydokomuna nie istniała, polscy historycy powariowali, bo piszą o jakichś Żydach w UB: Krzysztof Szwagrzyk, Obep Wrocław, Żydzi w kierownictwie UB. Stereotyp czy rzeczywistość?, Biuletyn IPN – 11/2005.
WNIOSEK / SKUTEK tez Marka Stefana Szmidta: Polacy nie mogą mieć żadnych pretensji do Żydów o „żydokomunę”, bo to nie Żydzi, tylko jacyś komuniści. Jeśli Polską rządzą obecnie jacyś osobnicy nie mający z narodem polskim nic wspólnego, za to dbający o interes Izraela i narodu żydowskiego, to nie Żydzi oczywiście – tylko jacyś beznarodowcy, jeśli tylko nie biegają do synagogi.
PROBLEM 1: Żydzi nie uznają za Żyda wyznawcę judaizmu, tylko każdego, kto ma żydowskich przodków (najlepiej matkę Żydówkę). Zatem Żydzi sami uważają żydostwo za przynależność do ich grupy etnicznej przez więzy krwi – czyli przynależność do narodu.
PROBLEM 2: Beznarodowi „komuniści” realizowali w PRL politykę zorientowaną na korzyści własnej grupy etnicznej, wyświadczali olbrzymie przysługi państwu Izrael (np. poprzez fingowany „pogrom” w Kielcach starali się zmusić Żydów do wyjazdu do podbijanej przez osadników żydowskich Palestyny, w ramach antysyjonistycznej czystki w armii polskiej zmusili do emigracji do Izraela swoich oficerów – którzy byli na wagę złota dla Izraela prowadzącego wówczas „wojnę na wyniszczenie”/”wojnę na wyczerpanie”; również inni emigranci z 1968 byli bardzo w Izraelu potrzebni – tyle że nie chcieli narażać się, więc dostali ponaglenie z Izraela, znane Polakom jako Marzec’68).

2. Głosi też Szmidt tezy o odwiecznej przyjaźni polsko – żydowskiej, sięgającej od zarania dziejów do września 1939. To wierutne kłamstwo demaskuję w ww. tekście Polsko-żydowskie “braterstwo” broni. W tym samym tekście Szmidt zaprasza w imieniu Polaków, katolików i konserwatystów ewentualnych uchodźców z Izraela, jeśli dojdzie do wojny z Iranem. To ma mniej więcej taką wymowę, jak zapraszanie do Polski uchodźców z hitlerowskich Niemiec w 1938, jeśli doszłoby do wojny czechosłowacko-niemieckiej. Szmidt oferuje w imieniu Polaków schronienie i gościnę agresorom.

Wiedząc kim jest pan Szmidt, popatrzmy, w jaki sposób wyprowadza atak oszczerstw ze strony nowyekran.net ( http://marekstefanszmidt.neon24.pl/post/83291,czy-ruchy-narodowe-oblaza-czerwone-pajaki ). Zapewne nie widzi ten pan żadnej sprzeczności w tym co robi z 8. przykazaniem („Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”). Może to wynikać z jego głębokiej pogardy dla katolicyzmu i cywilizacji łacińskiej. Może też wynikać z tego, że bliźnimi pana Szmidta są osoby wywodzące się z innej nacji, niż redakcja Polskiej Myśli Narodowej (tezę tą może potwierdzać język, którym posługuje się w polemikach pan Szmidt: zrzut ekranowy zrobiony przez naszego współpracownika Niklota – pan Szmidt może być Żydem, może być szabesgojem nauczonym hebrajskiego, ale nie musi, bo istnieje usługa translate.google.com, która pozwala na dość kiepski przekład pomiędzy wieloma językami, w tym hebrajskim; dlatego czytelnik musi tu sam rozstrzygnąć). Filosemityzm i zakłamywanie plugawej roli Żydów w historii narodu polskiego wykazane powyżej zdają się tą tezę uprawdopodabniać.

Pan Szmidt w tekście szkalującym mnie i Polską Myśl Narodową posłużył się kłamstwami. Ponieważ kłamstwo ma krótkie nogi, szczególnie, gdy kłamie osoba niekompetentna – kłamstwa zostaną przyszpilone – i mam nadzieję, że pozbawią pana Szmidta wiarygodności w oczach jego czytelników.
Pisze więc pan Szmidt:

Charakterystycznym objawem agenturalności, jest próba umożliwienia ich identyfikacji personalnej, poprzez brak możliwości kontaktu z redakcją, który – bardzo wiarygodnie dla przedszkolaków – uzasadniają „koniecznością ukrywania się przed siłami represyjnymi III RP” 🙂 Powyższa „zastawka” jest o tyle śmieszna, że nawet Mój Sąsiad, Informatyk, bez trudu ponamierzał ich adresy IP oraz ruch, jaki generują w Necie, a co dopiero „siły represyjne III RP”, które dysponują najlepszym sprzętem, już nie wspominając że pułkownik ABW jest prezesem NASK 🙂

Pana wymyślony sąsiad nie miał najmniejszych szans namierzenia kogokolwiek z redakcji Polskiej Myśli Narodowej. Z prostej przyczyny, że nie ma kontroli ani nad serwerami wordpress.com, ani nad bramkami sieciowymi dostawców internetu redaktorów Polskiej Myśli Narodowej. Natomiast ustalić adres i położenie serwerów wordpress.com, na których działa myslnarodowa.wordpress.com może każdy, choćby stosując choćby visual traceroute. Tylko czego się dowie?

Pan Szmidt – może przypadkowo, a może nie – bardzo naciska na ujawnienie personaliów swoich przeciwników. Wykorzystuje techniki polegające na „braniu na tchórzostwo”:

Charakterystycznym objawem agenturalności, jest próba umożliwienia ich identyfikacji personalnej, poprzez brak możliwości kontaktu z redakcją, który – bardzo wiarygodnie dla przedszkolaków – uzasadniają „koniecznością ukrywania się przed siłami represyjnymi III RP” 🙂
Źródło: http://marekstefanszmidt.neon24.pl/post/83291,czy-ruchy-narodowe-oblaza-czerwone-pajaki

p.e.1984 napisał:„Dane personalne redaktorów Polskiej Myśli Narodowej nie zostały ujawnione, aby zagwarantować, że władze III RP nie będą mogły ich ani ich rodzin szykanować”

– tchórzostwo lub agentura, a najpewiej tchórzo-agentura , gdyż tylko winni się tak tłumaczą 🙂
Źródło: http://prawica.net/32509#comment-554891

Sposób nawiązywania kontaktu z redakcją jest opisany tu: http://myslnarodowa.wordpress.com/polska-mysl-narodowa/ i dostępny przez menu. Osoby, które propagowały poglądy o wiele mniej radykalne niż robi to redakcja Polskiej Myśli Narodowej, które doświadczyły w III RP szykan:
Dariusz Ratajczak (najprawdopodobniej zamordowany przez egzekutorów z Mossadu)
Tomasz Szczepański (notorycznie wyrzucany ze szkół, w których nauczał)
Barbara Jedynak (zawieszona po oszczerstwach w ramach prowokacji),
Grzegorz Wysok (nękany kawkowskim procesem zainicjowanym donosami Gazety Wyborczej i ciągniętym na podstawie świadectw stronniczego biegłego).
Takich osób jest o wiele więcej w III RP. Dodajmy jeszcze pewien tekst, który pokazuje, co się dzieje z przeciwnikami Żydów, których zdołali namierzyć: Dariusz Ratajczak, „Jak trudno być kłamcą” (z pewnych względów tekst proroczy, o ile ktoś jest sceptyczny w kwestii okoliczności śmierci autora dziennika – gorąco polecam lekturę).
W świetle powyższych historii widać, że osoba, która domaga się ujawnienia personaliów od kogokolwiek głoszącego poglądy zbliżone do tych głoszonych przez Polską Myśl Narodową ma nieszczere zamiary. Chce sprowadzić na głoszącego odwet aktualnych okupantów Polski i uniemożliwić dalsze uświadamianie Polaków.

Szmidt postanawia wmówić czytelnikom, że redakcja Polskiej Myśli Narodowej już została namierzona przez ABW, co popiera zmyśleniem, jakoby jego (wymyślony rzecz jasna) sąsiad informatyk kogoś zdołał namierzyć.

Powyższa „zastawka” jest o tyle śmieszna, że nawet Mój Sąsiad, Informatyk, bez trudu ponamierzał ich adresy IP oraz ruch, jaki generują w Necie, a co dopiero „siły represyjne III RP”, które dysponują najlepszym sprzętem, już nie wspominając że pułkownik ABW jest prezesem NASK 🙂
Źródło: http://marekstefanszmidt.neon24.pl/post/83291,czy-ruchy-narodowe-oblaza-czerwone-pajaki

Pan Szmidt oczywiście pisze bzdury. Jeśli redakcja PMN byłaby rozpracowana, to stałoby się to, co w przypadku „antykomora”. To się nie stało. Jeśli natomiast redakcja PMN byłaby agenturą jakichś „natolińczyków”, co usilnie próbuje Szmidt wmawiać, to ukrywanie nazwisk nie miałoby sensu – Leszek Bubel jest „antysemitą” i „narodowcem” dopuszczonym do publicznego obrotu. Wracając do samego namierzania – nie jest możliwe namierzenie adresu IP żadnej osoby z redakcji PMN, nawet przez osobę, która miałaby dostęp do routera brzegowego wordpress.com i wszystkich routerów brzegowych w Polsce. Decydując się na walkę o Polskę redakcja PMN musiała powziąć odpowiednie środki ostrożności. Szczególnie znając skalę inwigilacji internetu przez służby specjalne.

Czytamy dalej bajki dyletanta, który nawet nie wie, że jego kłamstwa są do rozszyfrowania na pierwszy rzut oka:

A więc, z analizy ruchu internetowego, wychodzącego między innymi z myslnarodowa.wordpress.com oraz innych sztuczek informatycznych, których nie mam najmniejszego zamiaru ujawniać publicznie, a które pozwalają na identyfikację ruchu do innych portali, etc. wynika, iż odbywa się on z komputerami kojarzonymi z ulicą Czerską… 🙂
Źródło: http://marekstefanszmidt.neon24.pl/post/83291,czy-ruchy-narodowe-oblaza-czerwone-pajaki

Aby uzmysłowić czytelnikom, co pan Szmidt w tym fragmencie zrobił, zdradzę w tym miejscu czytelnikom tajemnicę, ostrzegam, dość ohydną. Otóż dysponuję zdjęciami przedstawiającymi pana Szmidta podczas uprawiania seksu między innymi ze świnią. Robił je mój sąsiad. Z badania tych zdjęć wynika, że między innymi świnia nie była zadowolona z racji mikrości przyrodzenia pana Szmidta. Ale tych zdjęć oczywiście nikomu nie pokażę, żeby nie zdradzić technik fotografowania użytych przez sąsiada. To mniej więcej oddaje, do czego posunął się pan Szmidt.
Teraz odrobina wiedzy technicznej. Nie będąc administratorem serwerów na wordpress.com lub pierwszej bramki pomiędzy tymi serwerami a Internetem nie da się ustalić, jakie pakiety wychodzą z myslnarodowa.wordpress.com ani dokąd wędrują. W Polsce również nie da się ustalić niczego, jeśli się nie kontroluje każdego z polskich routerów brzegowych (na granicy pomiędzy siecią lokalną a Internetem) NASK i innych dostawców internetu dysponujących połączeniami z europejską siecią szkieletową. Śledzenie ruchu w internecie przypomina śledzenie ruchu ciężarówek na drodze. Jeśli chcemy zbadać ruch między Katowicami a Zabrzem, musimy śledzić wszystkie drogi z Katowic do Zabrza. Jeśli siedzimy przy polnej drodze pod Koluszkami nie zobaczymy ani jednego z samochodów, o które nam chodzi. One po prostu nie jadą przez Koluszki.
Załóżmy, że znajomy pana Szmidta kontroluje wszystkie te routery, przez które przychodzi ruch do Polski – jest to oczywiście bajką dla ignorantów. Załóżmy nawet, że istnieje ruch wychodzący z myslnarodowa.wordpress.com. który trafia na „Czerską”. Co by to znaczyło? Tyle, że ktoś tam czyta. Pewnie czyta nas i hasbara i ADL. Może nawet intensywniej niż Polacy, bo Żydzi rozumieją, czym grozi prawidłowe ukształtowanie polskich postaw narodowych i obudzenie polskiej świadomości narodowej. Tyle, że zmyślony sąsiad pana Szmidta rzecz jasna tego nie sprawdzał.

Po zdemaskowaniu kłamstw w zakresie informatyki pora przejść do kolejnych bredni Szmidta.

Aby nie być zbyt rozwlekłym, pokażę poniżej konkretny schemat działania, który – dzięki rozwojowi techniki – łatwo jest przejrzeć i określić mocodawców tego narodowo-komunistycznego procederu, przed którym ponownie przestrzegam. Konkretnym przykładem jest działalność narodowców najbardziej narodowych ze wszystkich, ukrywających się pod witryną http://myslnarodowa.wordpress.com, którą polecam, jako rozszyfrowaną już placówkę „Chamów z Natolina”.
Źródło: http://marekstefanszmidt.neon24.pl/post/83291,czy-ruchy-narodowe-oblaza-czerwone-pajaki

Ciekawe tylko, czy „rozszyfrowanie” odbyło się taką samą „metodą”, jak powyższe „rewelacje informatyczne”, czy metodą wróżenia z fusów? Wytkniemy tylko jedną podstawową głupotę w tym „rozszyfrowaniu”. Otóż celem każdej frakcji politycznej jest reklamowanie osób a nie poglądów. Dzieje się tak dlatego, że celem wszelakich „działaczy” wykreowanych w III RP jest koryto. Nie da się sięgać po władzę nie kreując osób. I tu pan Szmidt ma problem – bo póki co wybory w Internecie się nie odbywają. Polska Myśl Narodowa jako placówka „chamów z Natolina” byłaby więc działalnością nonsensowną – bo nie dającą ani zysku z reklam, ani popularności pozwalającej zaistnieć na scenie politycznej. Co gorsza – w przypadku powiązania kogoś z redakcją PMN groziłyby mu w III RP szykany takie, jak wobec osób wymienionych powyżej. Dlaczego PMN się nie podoba różnym łotrom? Bo jedyne, co można zrobić, to kneblować jej propagatorów na „wolnych” platformach blogerskich – takich, jak salon24, nowyekran.net czy niepoprawni.pl. I można szczuć na jej redaktorów pożytecznych idiotów bądź płatne szuje bądź niepolskich narodowców (np. hasbarę).

Pan Szmidt z uporem maniaka usiłuje zrobić z 2 osób jedną, przypisując naszemu współpracownikowi, Niklotowi moją tożsamość:

Dodatkowo, pobieżna analiza tekstów PP Niklota i p.e.1984 (tak, posiadamy takie programiki 🙂 wykazała, że ich teksty pisze jedna i ta sama Osoba, w wieku mocno dojrzałym (albo zużytym), pamiętająca nie tylko słowa Dziadka, który był Osobą dorosłą w dniu zamordowania prezydenta Gabriela Narutowicza, ale także doskonale władającą starą, komunistyczną retoryką z lat 1968/70, polegającą na dyskredytacji „wroga ideologicznego” inwektywami ad Persona: głupi, mało inteligentny, etc.
Źródło: http://marekstefanszmidt.neon24.pl/post/83291,czy-ruchy-narodowe-oblaza-czerwone-pajaki

Niklot już ze swojej strony odpowiedział, http://prawica.net/32509#comment-554907, ja ze swojej strony dodam tylko, że nie jestem Niklotem, wielbłądem, „natolińczykiem” i czym tam jeszcze, a te „programiki” są również wytworem fantazji pana Szmidta. Takie oprogramowanie istnieje, ale pan Szmidt go nie widział na oczy. Może go poszuka, po przeczytaniu tego tekstu. Co do inwektyw, to pan Szmidt raczy żartować, bo obok rzucania oszczerstw obrzuca rozmówców również wyzwiskami (vide obrazek). Jeśli chodzi o poziom kultury osobistej i intelektu pana Szmidta, to wydaje się, że komentowanie któregokolwiek jest wobec przytoczonych wypowiedzi – zbędne.

W kolejnym etapie oszczerstw pan Szmidt zdecydował się poszatkować moją wypowiedź i wyrwane z kontekstu fragmenty zdań interpretować pod tezę (pełna moja wypowiedź znajduje się tu):

Na dodatek wcale nie kryjącą się ze swoimi ateistycznymi poglądami „po co Plakom Kościół w polityce”

Połączenie myśli narodowej z religią katolicką było odejściem przez Dmowskiego od linii przyjętej w „Myślach nowoczesnego Polaka”. Dmowski sam był ateistą. Błąd popełniony przez Dmowskiego pod koniec życia doprowadził do współczesnego kryzysu myśli politycznej w środowiskach narodowych. Państwo narodowe nie służy realizacji zachcianek wyznawców jakiejś konkretnej religii, tylko całego narodu. Forsowanie czyichś postulatów nie wypływających z interesu narodowego, tylko z dogmatów religijnych jest szkodliwe, bo prowadzi do irracjonalizacji polityki i tworzenia rozłamów w narodzie po liniach uniemożliwiających jakąkolwiek dyskusję. Ingerencja kościołów w politykę prowadzi do jej odchylenia od interesów narodowych. Państwo narodowe nie jest narzędziem realizacji programu politycznego przez kościół dominującego wyznania, tylko narzędziem prowadzenia polityki dla całego narodu i w imieniu całego narodu.

, Eugenicznymi: „(np. cała otoczka ekonomiczna polityki demograficznej) – należy bezwzględnie stosować centralne planowanie”.

Bzdura. O co chodzi zostało jasno napisane tu:

Żaden model kapitalizmu godzący w zdolność polskich rodzin do wychowania minimum dwójki dzieci, żaden model kapitalizmu nie gwarantujący polskiej rodzinie mieszkania i stabilności dochodów nie może być dopuszczony do rozważań przez narodowca. Bo istotą bytu narodowego jest podtrzymywanie (conajmniej) bytu biologicznego tegoż narodu.
Źródło: http://myslnarodowa.wordpress.com/

Czytelników odsyłam również do testu Katastrofa demograficzna III RP: Wolny Rynek NIE działa – polemika 2

Kolejne przykłady to: „musi gwarantować określony poziom zaspokojenia potrzeb każdego Polaka” – czyli czysta bolszewia

Nie, to jest podstawowa troska o każdego Polaka, a nie „bolszewia”. To jest poszanowanie przyrodzonych praw każdego Polaka do stabilnej pracy, godziwej płacy, pozwalającej wychować dwójkę dzieci, dachu nad głową, darmowej przyzwoitej opieki medycznej, darmowej i solidnej edukacji oraz godnych emerytur.

oraz „dobro narodu jako całości, a nie – schlebianie egoizmowi jednostki – musi być w znacznej mierze socjalistyczny” – czyli turańszczyzna koszarowa (każdemu jego michę :-), etc. etc., etc.

Nie żadna turańszczyzna, tylko pozbawienie łotrów możliwości szkodzenia ogółowi lub wybranym grupom Polaków. Pracodawca wykorzystujący bezrobocie lub inne straszaki do eksploatowania pracowników to taki egoista. Każdy przypadek, kiedy praca nie jest wynagradzana stosownie do jej wartości to schlebianie egoizmowi jednostki – czy to płacę innych zaniżającej, czy to – zawyżającej płacę własną.
A teraz widać, po co Szmidtowi były kłamstwa o tym, że Niklot to ja. Po to, żeby wybierać z wypowiedzi Niklota (stąd) coś, czym można mnie obsmarować:

Niklot/p.e.1984 posiada jednocześnie, typowe dla bolszewickiej, czerwonej arystokracji niskie i pogardliwe mniemanie o Polakach „Wielu Polaków to głupcy i prostacy kupujący największe durnoty”.

Nie panie Szmidt, Niklot to inna osoba, odpowiadająca samodzielnie za swoje słowa (o ile nie wkleja reklamowych gotowców przygotowanych przez redakcję PMN). Z mojej strony muszę się ze smutną konstatacją Niklota zgodzić. Wielu Polaków nie grzeszy refleksją nad tym, co jest im podawane jako „prawda”. Gdyby wszyscy Polacy byli superinteligentni, nie miałby Pan czytelników, a niniejsze sprostowanie nie byłoby potrzebne, bo każdy by je sobie dośpiewał. Ale można spojrzeć szerzej. Polacy są oszukiwani co cztery lata (a czasem częściej) przez klikę tych samych złodziei – od 23 lat. Mając możliwość przegnania tych złodziei metodami demokratycznymi – nie zdołali tego zrobić. Pozwalają się cynicznym łotrom szczuć na siebie nawzajem wokół z góry zaplanowanych konfliktów i sztucznych, niezgodnych z interesem narodowym linii podziału. Nieco refleksji na ten temat można znaleźć w tekście Polska, Smoleńsk, Rosja – Winnickiemu i Zawiszy odpowiedź pisana na kolanie.

Komentowanie całego słowotoku pana Szmidta mija się z celem. Ustawiczne mieszanie moich wypowiedzi z wypowiedziami innych osób (łącznie z niejakim vortexem z Nowego Ekranu), łgarstwa. Czytelnik, któremu się zechce czytać tekst Szmidta znajdzie jeszcze wiele bredni.

Powyższe pokazuje, że głównym przeciwnikiem tych „narodowców i arcy-patriotów” są „Żydy z Puław(skiej)” oraz Katoliccy Konserwatyści (stąd inwektywy pod Moim adresem) oraz Narodowcy, którzy nie odeszli od Katolickiej Nauki Społecznej i nie ulegają szczuciu na Bliźniego. Reszta Obywateli – ta nie podzielająca entuzjazmu dla ateistycznego i eugenicznego narodowego-bolszewizmu – to „durnie i sługusy”…

Spójrzmy na ten fragment – oto katoliccy konserwatyści mają być głównym wrogiem narodowców. Problem w tym, że ci „katoliccy konserwatyści” zajmują się usługiwaniem Izraelowi na polskiej ziemi (patrz tekst Polsko-żydowskie “braterstwo” broni) i głoszą, że postawy służalcze to postawy całego narodu polskiego. Przepraszam, nie narodu polskiego, bo dla „konserwatystów katolickich”, o których mowa naród polski nie istnieje – „zrzeszenia” zwanego Polakami, w którym występują grupy etniczne. Czytelnik nie pojmie, o co Szmidtowi chodzi, póki nie zobaczy cytatu:

Celem tej operacji socjotechnicznej, jest wytworzenie kolejnego podziału, według schematu Dualizmu Maniego: na My-Dobrzy-Polacy – Oni-Źli-Żydzi, celem antagonizowania grup etnicznych w zrzeszeniu zwanym Polakami. Powodem tych działań jest zaś odwrócenie uwagi od sowieckich, a więc „braterskich” mocodawców i inspiratorów represji jakie dotknęły Elity Niepodległościowe w latach czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku.

Pytanie konkursowe: czy którakolwiek ze skarykaturowanych powyżej – nie wiem czy słusznie, ale to „przeklejka” z Internetu – Osób wypowiedziała się kiedykolwiek publicznie, że jest Żydem, czyli Osobą wierzącą w B*ga Abrahama według Tradycji judaistycznej?

Źródło: http://prawica.net/32438

Co właściwie Szmidt napisał? Ano, że Żydzi są grupą etniczną w zrzeszeniu zwanym Polakami. Polacy nie są narodem, tylko „zrzeszeniem”. Jeśli Żydzi są Żydami (Urban nie mówi o sobie, że jest Polakiem, lecz – że jest Żydem, Kwaśniewski pochował ojca na cmentarzu żydowskim, Michnik otrzymał tytuł „Żyda roku”) – a Polacy to zrzeszenie grup etnicznych, kim jesteśmy dla Szmidta Ty, czytelniku – i ja? Odsyłam Cię teraz, Czytelniku do tekstu Multikulti metodą destrukcji państwa narodowego – obejrzyj pierwszy z filmów tam linkowanych, zapamiętaj, co mówi dr David Duke o tożsamości narodowej Żydów i narodów, w które Żydzi usiłują wejść jako „grupa etniczna” ich „zbiorowości”. Pan Szmidt, głoszący się „konserwatystą” i „katolikiem” nie jest zwolennikiem „kultury łacińskiej” -, ponieważ to, czego on chce to koegzystencja Żydów i Polaków w jednym państwie i „różnorodność”:

Podstawą etyki Cywilizacji Łacińskiej jest uznanie zasady, iż w kontaktach z drugą Osobą należy kierować się Wiarą, Nadzieją, Ufnością i Miłością, nie zapominając pod żadnym pretekstem, że jest Ona godna takiego podejścia: Szacunku dla Jej przekonań (politycznych, religijnych), odmienności etnicznej, politycznej, etc. i nawzajem – jako Osoba ludzka posiadam przyrodzone, poprzez Akt Stworzenia, prawo do takiego samego traktowania przez Osoby inne, niezależnie od liczebności i wielkości zrzeszenia (Rodzina, Plemię, Naród, Państwo, Cywilizacja), w jakie się skupiły.
Źródło: http://prawica.net/32438

– a ta „różnorodność” sprowadza się do tego, że Żydzi będą tutaj powierzchownie zintegrowaną diasporą, jak w USA, w istocie jednak stanowiącą odrębną etnicznie i kulturowo grupę (patrz F. Koneczny, „Cywilizacja żydowska”) – „cywilizacja łacińska” w propagandzie pana Detki jest więc czystym multikulti propagowanym przez syjonistów). Oczywiście Polacy mają, zgodnie z rozkazem Szmidta wierzyć w te dobre intencje Żydów (por. cytat powyżej). To katolicki i łaciński obowiązek, prawda? Tyle, że Żydzi z Polakami obchodzili się zawsze tak, jak opisano w tekstach linkowanych w artykule Polsko-żydowskie “braterstwo” broni

Pisanie oszczerstw i kłamstw przychodzi łatwo. Pisanie antypolskich tekstów, wpajanie Polakom szkodliwych dla narodu polskiego postaw, zdradzieckie owijanie antypolonizmu w „katolicyzm”, „cywilizację łacińską”, „humanizm” itp. wciąż jeszcze działa na Polaków. Żydzi i ich agentura wciąż są w stanie wygrać przeciw Polakom ich religię, są w stanie spacyfikować Polaków i uniemożliwić im obronę. Polakom wmawia się, że broniąc swoich interesów przed Żydami grzeszą. Że mają katolicki czy też „łaciński” obowiązek uznawać Żydów za Polaków (a siebie samych w konsekwencji za nie wiadomo kogo). Łatwowierność, ufność Polaków czynią ich łatwym łupem łotrów szermujących symboliką religijną i usypiających tym czujność. Przytłumiających naturalne dążenie każdego człowieka do racjonalnej analizy sytuacji. Ten tekst pokazuje nie tylko obłudę, nieuczciwość i brak przywiązania do zasad pana Szmidta, głoszącego się „katolikiem” i „konserwatystą”, lecz jednocześnie służącego każdym słowem syjonistom. Ten tekst pokazuje również jak wiele pracy trzeba włożyć, by odkłamać podłe oszczerstwa i zdemaskować kłamstwa i manipulacje. Takiej pracy większość zaatakowanych i zniesławionych nie wykona. I na tym żerują władcy umysłów narodu polskiego, którzy opanowali niepostrzeżenie polskojęzyczne fora i platformy blogerskie. Napisałem ten tekst w obronie prawdy. Ile osób oszukanych przez Szmidta po ten tekst sięgnie? Dla ilu naiwnych Polaków planowa akcja „zatruwania studni” przez łotra zakończyła się sukcesem (zatruwanie studni to znana agenturze technika niszczenia głosicieli niebezpiecznych idei)?

P.S. Pan Szmidt aktualnie bryluje na naszeblogi.pl (serwis z blogami prowadzony przez niezależna.pl) i jest serdecznie goszczony przez znającą działania dezinformacyjno-dywersyjne Szmidta administrację polacy.eu.org.

NARÓD OGŁUPIONY ANTYKOMUNIZMEM czyli: Dokąd maszeruje PiS ramię w ramię z młodymi „narodowcami” i prawicowcami wyhodowanymi przez żydoprawicę

Prezentowany poniżej tekst nie w pełni odzwierciedla moje poglądy, prezentuję go z dwóch powodów – pasuje jak znalazł jako komentarz do tego, co będzie się działo jutro w ramach „obchodów” rocznicy wprowadzenia stanu wojennego (13.XII.1981) – i znajduje się na moim ocenzurowanym przez Salon24 blogu, który tu (w części tego wartej) przenoszę na raty.

równi i RÓWNIEJSI

Obywatele Polski pragnący odzyskania niepodległości państwowej i gospodarczej na ulicach powinni przede wszystkim protestować przeciwko czynnikom, które nasz kraj uzależniają od ośrodków zewnętrznych oraz ich wewnętrznych sługusów. Należy wyrażać sprzeciw wobec władzy Unii Europejskiej, wobec nadużywania członkostwa w NATO do obracania naszej armii w zgraję najemników, wobec poddaństwa organom globalistycznym jak ONZ, Bank Światowy, międzynarodowe trybunały. Trzeba domagać się ukrócenia przywilejów dla bogatszych warstw społecznych, prawdziwej pomocy dla najbiedniejszych, odpowiedzialnej wolności dla polskiej przedsiębiorczości i wspierania jej w konkurencji z zagraniczną, zwłaszcza na rynku rodzimym.
Zrywać da się rzeczywiste więzy odbierające Polsce i Polakom wolność w obecnym czasie. Ale niektórzy proponują obywatelom zabawę w protesty przeciw komunizmowi, którego nie było i który wracać ani pojawić się nie zamierza.
To, co nazywano “komunizmem”, było dyktaturą partii głoszących równość i jednocześnie wprowadzających ostry podział na wszechwładną grupę trzymającą władzę oraz jej poddanych, nazywanych odczłowieczająco “masami”. Komunizmu nie było ani w CCCP, ani w państwach od niego uzależnionych, ani w Chinach, ani nawet w Kambodży. Wszędzie tam były okrutne totalitaryzmy dla niepoznaki nazywane ludowymi demokracjami i komunizmami. A na prawdę było w nich tyle komunizmu, co i demokracji. Majątek państwowy niby należał do wszystkich, ale władzę nad nim mieli nieliczni i nadużywali jej dla wzbogacenia osobistego, swoich rodzin i przyjaciół. W krajach nibykomunistycznych panował partyjny kapitalizm.
Rewolucyjne lub wojenne niszczenie starych warstw bogatszych nie wprowadzało równości, a tylko robiło miejsce dla nowych warstw bogatszych. Nie wprowadzano demokracji i demokratycznej władzy nad majątkiem, nie było powrotu do plemiennej wspólnej własności i korzystania z niej na równych zasadach. Pozbawiano wpływów, majątku, wolności, a nawet życia tradycyjne uprzywilejowane klasy wyższe: arystokrację, szlachtę, kapitalistów, kupców, przedsiębiorców, polityków, duchownych. Często podobny los spotykał niektóre warstwy średnie: rzemieślników, rolników, handlarzy. Inne warstwy średnie, zwłaszcza te niezbędne w państwie – urzędników, wojsko, służby porządkowe, korporacje zawodowe (głównie prawników, lekarzy, naukowców, nauczycieli i artystów) – czyszczono z przeciwników. Pustkę po usuniętych warstwach wyższych zajmowała nowa arystokracja partyjna zorganizowana hierarchicznie zupełnie jak w feudalizmie. Pojawiały się nawet całe rody rządzące.
Wtedy masom i aparatowi państwa pilnującemu mas kazano wierzyć albo przynajmniej udawać, że nastała równość, demokracja i gospodarczy komunizm. Gdy po latach kapitalizm i feudalizm partyjny przemieniał się w kapitalizm tradycyjny, kazano wierzyć masom, że zostały wyzwolone od komunizmu, który był i upadł. Teraz po ćwierćwieczu od takiej przemiany w Polsce, straszy się obywateli możliwością powrotu komunizmu i namawia do antykomunistycznych protestów. Oszustwo to byłoby nawet śmieszne, gdyby nie ten szczegół, że ludzie dają się na nie nabierać.
Proszę zauważyć: Udający komunistów uprzywilejowani zarządcy państw mieli kapitalistyczną i zarazem feudalną władzę nad majątkiem państwowym. Jednak była to bardziej władza używania niż posiadania. Zmieniając partyjny kapitalizm i feudalizm na tradycyjny, zamienili władzę nad majątkiem państwowym na zupełnie prywatną własność tegoż, po uprzednim podzieleniu go między rody rządzące. To była tak zwana reprywatyzacja albo uwłaszczenie nomenklaturowe. Proszę pomyśleć: Czy te rody nowobogackie zechcą teraz wracać do nibykomunizmu i oddać swoje majętności pod zarząd partyjny? Czy raz zasmakowawszy zupełnie jawnego uprzywilejowania i otwartego bogactwa zaryzykują nową rewolucję i nowe walki o uprzywilejowane stanowisko w zmienionym ustroju?
Przecież to bajanie. Nie ma rzeczywistego zagrożenia kapitalizmu ze strony dawnych nibykomunistów, bo to oni są nowymi kapitalistami.
Zagrożeniem kapitalizmu jest natomiast prawdziwa demokracja i prawdziwy komunizm, a zwłszcza ich połączenie, czyli zaprowadzenie demokracji i ustanowienie przez nią komunizmu. Zagrożeniem kapitalizmu jest każda prawdziwa demokracja, bo rządy większości nie będą tolerować przywilejów bogatej mniejszości. Oczywiście kapitalistom obecnie udającym demokratów nie wypada zwalczać demokracji otwarcie, tworzyć ruchów czy organizować marszy antydemokratycznych, głosić hasła “demokracja nie przejdzie”. Dziesięciolecia nibykomunistycznych “demokracji ludowych” udawanych dla zakrycia totalitarnych ustrojów skompromitowały pojęcie komunizmu, ale nie zdołały skompromitować pojęcia demokracji. Dlatego kapitaliści i ich służalcy nie mogąc jawnie głosić haseł antydemokratycznych, demokratów usiłują przedstawiać jako komunistów, a walkę z nimi jako obronę przed rzekomym powrotem komunizmu.
Są na tyle przewrotni, że starają się wszelkie ruchy antykapitalistyczne skierować do takich działań, które w rezultacie będą bronić kapitalizmu. Niepodległościowców, narodowców, patriotów, prawicowców, tradycjonalistów i im podobnych popycha się do teatralnej walki z rzekomym komunizmem. Antyglobalistów, anarchistów, liberałów, socjalistów, komunistów, oraz innych lewicowców kieruje się do widowiskowego zwalczania rzekomego faszyzmu. Zasada dziel i rządź stosowana jest podręcznikowo. Tworzy się też inne konflikty zastępcze, zwłaszcza w obszarze religii i obyczajowości. Obywatele różnych zapatrywań biją się na prawdę lub na słowa, na ulicach i w internecie, a kapitaliści przyglądają się temu, pijąc szampana i podjadając trufle, spokojni o swój los.

Co za różnica, jaki kolor mają świnie przy uprzywilejowanych korytach?

Jak długo jeszcze Polacy będą pozwalali napuszczać się jedni na drugich opowiadaczom bajek o złym komunizmie i dobrym kapitalizmie, o wolnym rynku dla wybranych, o wyższości euro nad złotówką, o niepodległości bez niepodległości, o demokracji bez referendów, o terrorystycznej wojnie z terroryzmem, o naprawie świata przez światowy rząd?
Już teraz szykowana jest na maj kolejna odsłona wojny “polsko-polskiej”: rewanż za blokadę marszu niepodległości pod hasłem “Komunizm nie przejdzie”. Scenariusz napisany, reżyser zapewne gotów, aktorzy już zaczynają grać, pozostaje zwołać statystów do marszów, kontrdemonstracji, pałowania i rzucania kamieniami… Będą zamieszki w stolicy, pobici, straty materialne, partie parlamentarne zapewne wyprą się jakiejkolwiek odpowiedzialności, a wszystko zrzuci się na “skrajne”, “nieodpowiedzialne” ugrupowania z prawicy i lewicy. “Krzyżaków” tym razem chyba nikt nie sprowadzi, chociaż do końca nie wiadomo…

MORAŁ:

Polacy! Nie pozwólmy dzielić się tym, którzy nas wszystkich niewolą. Zjednoczmy się w walce o niepodległe państwo, demokratycznie rządzone przez drobnych posiadaczy. Zjednoczmy się w walce przeciw równiejszym, którzy dla swojej przewagi prawo zamieniają w bezprawie, obywateli w poddanych, gospodarowanie oplatają biurokracją i układami, odwracając naszą uwagę nieustannymi reformami wedle przysłowia, że wiele musi się zmienić, by wszystko zostało po staremu.

Źródło: nieistniejący już blog mocniejszy.wordpress.com/2012/02/29/antykomunistyczna-pulapka/

Dziennik Gajowego Maruchy, czyli: „patriotyzm Kalego” kłamstwem i chamstwem podszyty

Struktura narodowościowa II RP w 1937 r.
Struktura narodowościowa II RP w 1931 r.

Wśród Polaków pokutuje przeświadczenie, że wielce patriotyczną postawą jest zgłaszanie roszczeń terytorialnych pod adresem swoich sąsiadów ze wschodu, uznawanie ich za narody mniej zasługujące na miano narodów oraz głoszenie przekonań, jakoby najlepsze, co te narody mogło w ich historii spotkać to jak najszybsze zrezygnowanie z własnej tożsamości i polonizacja. Niewątpliwie kolonizowanie nowych terytoriów i przerabianie innych nacji na swoich obywateli zdaje się atrakcyjna opcją, niekiedy jednak kończy się powstaniami narodowymi, buntami i oporem biernym, które Polacy pamiętać powinni z własnego okresu przebywania pod zaborami. Właśnie polska historia powinna wpajać w Polaków większą empatię wobec narodów pozbawionych państwowości, których terytoria są kolonizowane (por. Komisja Kolonizacyjna) a ludność wynaradawiana (Kulturkampf, germanizacja, rusyfikacja). Niestety u niektórych Polaków z empatią krucho, gdy idzie o majaczone polskie nabytki terytorialne na wschodzie, mimo, że wycierają sobie usta „słowiańszczyzną”, „panslawizmem” i „antyimperializmem” oraz potępiają osadnictwo żydowskie na ziemiach palestyńskich na każdym kroku. Jeśli ktoś chce się mienić polskim patriotą i narodowcem nie może opierać swojej postawy na kłamstwie i hipokryzji w takich kwestiach, jak prawo innych narodów do samostanowienia na ich etnicznych terytoriach. Szczególnie – prawo bratnich narodów słowiańskich.
Oświadczenie autora:
Ponieważ ten tekst mógłby zostać wykorzystany do oszukiwania naiwnych, jakobym chciał relatywizować bądź usprawiedliwiać zbrodnie, jakich dopuściły się oddziały OUN-UPA na ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej informuję w tym miejscu (mimo, że to oczywiste i nie związane z tekstem), że te zbrodnie z całą stanowczością potępiam, wraz z ich dzisiejszymi apologetami, którzy ze zbrodniarzy usiłują robić ukraińskich bohaterów narodowych. Polskim obowiązkiem patriotycznym jest jednak formowanie takich postaw Polaków, które będą pozbawiały szowinistów ukraińskich zwolenników, a nie – napędzały im ich i zaogniały niechęć Ukraińców do Polaków. Z tego powodu kreowanie rewizjonizmu kresowego na polski patriotyzm i ostentacyjne ignorowanie krzywd wyrządzonych przez Polaków Ukraińcom jest wyjątkowo szkodliwe dla polskiego interesu narodowego. W polskim interesie leży przeformułowanie ukraińskiego nacjonalizmu z prymitywnego szowinizmu, który wykreowali w Ukraińcach Niemcy z Austrowęgier, Prus i III Rzeszy w nacjonalizm zbudowany wokół idei słowiańskiej. Droga do odebrania postbanderowcom zwolenników nie wiedzie jednak przez zgłaszanie roszczeń terytorialnych pod adresem Ukrainy, głoszenie Ukraińcom jakoby byli „sztucznym tworem masonerii” i zakłamywanie polskich przewin wobec Ukraińców (nie umywających się do wołyńskiej rzezi, ale faktycznych).
Czytaj więcej

Antypolskie i antynarodowe „mądrości” dyżurnych pseudopatriotów

Piotr Lewandowski Gadający Grzyb pseudopatriotyzmu

Na portalach i platformach „blogerskich” (czemuż nie z polska – „pamiętnikarskich”/”dziennikowych”?) opiniotwórczych w kręgach tzw. „prawicy patriotycznej” bądź „niepodległościowej” pojawiają się systematycznie szkodliwe teksty, klecone przez dość wąską grupę osób. Teksty te mają nadawać ton i formować postawy ludzi zdezorientowanych i nie silących się na własną analizę zjawisk. Bezkrytyczne wchłanianie przez niewyrobionego czytelnika wytwarzanej przez to środowisko propagandy jest ułatwiane przez etatowo towarzyszący publikacjom kolejnych „objawień” chór potakiewiczów (por. eksperymenty Milgrama i Asha, społeczny dowód słuszności).
Tak sobie czytam kolejne wynurzenia niejakiego Piotra Lewandowskiego vel Gadającego Grzyba (poprzednie skomentowałem w tekście Jak dyżurni pseudopatrioci szczują na narodowców …) i zastanawiam się, czy dyktuje je rozpacz i poczucie zagrożenia, bo „brazylijski serial już nie cieszy (wyborcy) jak kiedyś” – i nadciągają przemiany w świadomości Polaków, kończące pewien zaplanowany układ

Gadający Grzyb:
Przede wszystkim należy stwierdzić, że jeśli Rosja faktycznie zechce zmontować u nas wasalną, „prywislańską prawicę”, by zdezintegrować „obóz niepodległościowy”, to taka partia z pewnością powstanie.

Podejrzewam, że gdyby Rosja taką partię zmontować chciała, to w ciągu ostatnich 23 lat taka partia by powstała. A minimum – w okresie panowania prezydenta/premiera/prezydenta Putina. Zauważmy, że Izrael i USA zdołały się dorobić swojej wspólnej „antyruskiej” partii w polskim parlamencie – a i Niemcy mają swoją partię lokajów, która pod wpływem berlińskich ukazów łagodzi kurs, mimo, że niegdyś symbolicznie leżała na tym samym antyrusko-antykomunistycznym styropianie co i jej funkcyjna oponentka.

W tym miejscu warto rzucić okiem na to, czym jest i czemu służy na polskiej scenie politycznej tzw. „obóz niepodległościowy”:

Dość charakterystyczną cechą niepolskich patriotów zrzuconych na spadochronach w celu tłoczenia w Polaków pseudopatriotyzmu i formowania absurdalno-samobójczo-niekonstruktywnych postaw, jest zapiekła wrogość wobec słowiańszczyzny i idei panslawistycznych. Wrogość ta narzuca się niejako sama – ponieważ ostentacyjna i irracjonalna/absurdalnie zapiekła wrogość wobec Rosji i Rosjan jest podstawową metodą uwiarygadniania się „patriotów” niepolskiego chowu już od stuleci (1830, w przededniu powstania z 1863 dopracowano schemat judzenia Polaków, a ostatnio przećwiczono go w 1968 [kiedy urządzono hucpę na „Dziadach” Dejmka, żeby wylansować „patriotów” takich jak Michnik czy Szlajfer] i 1981 [kiedy to niejakiemu Rulewskiemu marzyło się posłanie polskich robotników przeciw sowieckim czołgom, dzięki czemu „kremlowskie kuranty miały zagrać Mazurka Dąbrowskiego”]). Historycznie „niepolscy patrioci” pracowali przeciw Polakom (i Rosji – bo polskie mięso armatnie zręcznie poszczute oprócz popełnienia samobójstwa dodatkowo osłabiało cesarstwo rosyjskie) na żołdzie pruskim. Komu obecnie służą ci luminarze polskiej „tradycji niepodległościowej” niech się czytelnik głęboko zastanowi.

Gadający Grzyb:
Powielając dziewiętnastowieczne jeszcze, panslawistyczne kalki i bredząc o jakiejś mitycznej „słowiańskiej wspólnocie”, której naturalnym liderem miałaby być Rosja, uporczywie ignorują zaborcze tradycje bandyckiego imperium, postulując zaś „realizm” bardzo starają się by nie widzieć, iż Rosja „realistycznie” postępuje jedynie z tymi, których uważa za równych sobie, od pozostałych oczekując podporządkowania.

Co się tyczy sytuacji Rosji i Rosjan, to jest ona dość zbliżona do sytuacji Polski i Polaków. Oba kraje znajdują się w stanie likwidacji – zarówno demograficznej, jak i ekonomicznej. Rosji udaje się na razie unikać likwidacji politycznej, niestety nie przekłada się to na na zmiany sytuacji ekonomicznej – system kompradorskich elit utworzony za czasów Jelcyna trwa. Rosją współczesną trudno się bezkrytycznie zachwycać:
Rosja obrońcą wolnego świata, czy krajem trzeciego świata? Modele geopolityczne dla Polski.
Należy jednak pamiętać, że jeśli Polska chce się wydobyć ze stanu państwa kolonialnego międzynarodowych koncernów, jeśli nie chce podzielić losu osamotnionej i niszczonej bandyckimi i niesprowokowanymi nalotami NATO Serbii, to musi być członkiem większego bloku politycznego, gospodarczego i militarnego. Wizja federacji słowiańskiej jest tu rozwiązaniem, które narzuca się samo – ponieważ wszystkie kraje słowiańskie – plus Węgry, Mołdawia i Rumunia – dzielą wspólny los – narodów niewolniczych, wyzutych z własności środków produkcji i pozbawionych kontroli nad własnymi systemami finansowymi. O sile Rosji w takiej federacji przesądzi siła koalicji pozostałych państw.

Wróćmy do tekstu Gadającego Grzyba:

Charakteryzuje ich głównie to, że z bogatej spuścizny Narodowej Demokracji przyswoili sobie jedynie tępą rusofilię i żydożerstwo, czyniąc z nich główne wyznaczniki patriotyzmu, dodając do tego obsesyjną nienawiść do „zdegenerowanego Zachodu” ze Stanami Zjednoczonymi na czele, co jak raz współgra z rosyjskimi interesami.

Zastanawia mnie, czy waszyngtonofilia, izraelofilia i berlinofilia są przez kontrast do „tępej” rusofilii wyznacznikami gadająco-grzybowego i „niepodległościowego” poziomu intelektu? Czy jest miejsce na racjonalizm w stosunkach polsko-rosyjskich, czy też przez wzgląd „nie-tępą” rusofobię mamy szkodzić sobie politycznie i ekonomicznie dogadzając USA, Izraelowi i Niemcom, byle tylko dopiec „ruskim” (np. zmuszając ich do budowy omijających Polskę szlaków komunikacyjnych i rurociągów, zamiast … pobierać od Rosji opłaty za tranzyt)? Za cóż naród polski ma kochać zachodnich złodziei i bandytów, którzy po odarciu Polaków z własności środków produkcji (za grosze przejmując dorobek pracy wielu pokoleń) zrobili z Polski kraj kolonialny? Za to, że doprowadzili do 20% bezrobocia w Polsce, katastrofy demograficznej, zmusili 2 miliony Polaków do emigracji za chlebem i jakimikolwiek perspektywami? Czy za to, że wysługują się polskim mięsem armatnim w Afganistanie – i wysługiwali się nim w Iraku? Za co Polacy mają być pozytywnie nastawiani do Żydów? Za powstanie listopadowe? Może za powstanie styczniowe z 1863 r.? Czy za setki lat ekonomicznej eksploatacji narodu polskiego – i ekspansję demograficzną grożącą narodowi polskiemu zagładą? Czy za marginalizację Polaków na uczelniach państwowych i w wybranych zawodach? Może za kłamstwa i oszczerstwa w sprawie niemieckiego mordu w Jedwabnem? A może za usiłowanie wydarcia Polakom majątku narodowego (nie mówiąc o udanych operacjach wydarcia polskiego mienia prawem kaduka)? A może za planowe czynienie z Polski tygla etnicznego, poprzez lokalną agenturę „multikulturalizmu”, który ma doprowadzić do tarć etnicznych w Polsce między Polakami a innymi grupami etnicznymi, innymi niż wiadomo kto?

Czytajmy zatem dalej gadająco-grzybowe mądrości:

Gadający Grzyb:
Widzę tu wielkie pole do popisu szczególnie dla tzw. „realistów”, którzy pod płaszczykiem tegoż „realizmu” kontynuują serwilistyczną postawę odziedziczoną po PAX-ie, kiedy to Bolesław Piasecki z nadania prominentnego czekisty Iwana Sierowa otrzymał w PRL swoistą „koncesję na patriotyzm”, by właśnie z tych patriotycznych i bogoojczyźnianych pozycji umacniać jedynie słuszne sojusze i wspierać wiodącą rolę Partii.

To jest żałosne – Piasecki nie z pobudek serwilistycznych wszedł w układ ze Sierowem. O co chodziło wyłuszczyłem dawno temu:

p.e.1984:
Rozgrywka z NKWD toczyła się nie tylko o życie. Piasecki próbował wcisnąć się pomiędzy żydokomunistyczną ekipę PKWNowską a Stalina – i gdyby odniósł sukces historia PRL potoczyłaby się zupełnie inaczej. Sukcesu nie odniósł, bo Polacy – zarówno klasa polityczna (londyńska i krajowa) jaki i dowództwo AK i postakowskich “zaplutych karłów reakcji” – byli zbyt tępi, by zorientować się, jak należy postępować wobec zagrożenia żydokomunistycznego. Piasecki poprzez postawę lojalistyczną wobec Moskwy dawał Polakom szansę na odzyskanie władzy w (formalnie) polskim państwie.
(to fragment wypowiedzi z dyskusji pod tekstem „Księża patrioci”)

Ataki na Piaseckiego dziwnie się ostatnio nasiliły w środowiskach „niepodległościowych” – ciekawe dlaczego?

Pakt Michalkiewicz-Zychowicz. Fałszywa obrona książki „Pakt Ribbentrop-Beck”

Polemika z tekstem Stanisława Michalkiewicza Masturbacja geopolityczna. Tekst pierwotnie opublikowany pod tytułem Pakt Michalkiewicz-Zychowicz. Fałszywa obrona książki “Pakt Ribbentrop-Beck” na blogu palmereldritch1984.wordpress.com

Trudno dyskutować z czymś, co nie zawiera konkretów. Pan Stanisław Michalkiewicz doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Za kiepskimi podśmiechujkami, które zadowolą może wiernych acz niezbyt spostrzegawczych wielbicieli nie kryje się niestety wiedza pana Michalkiewicza. Raczej – ignorancja. Po cóż więc się wypowiadać, gdy kompetencji brak? Wierszówka?

Aby przebić się przez pustą formę do czegoś co można uznać za treść trzeba pewnego wysiłku – ze względu na bełkotliwy sposób formułowania myśli. Odcedźmy więc tezy od ozdobników:

Stanisław Michalkiewicz stawia tezę jakoby przeciwnicy tez pana Zychowicza bronili „prawd na zawsze ustalonych” – czyli dogmatów („Ładnie byśmy wyglądali, gdyby tak każdy dyskutował o „wszystkim” – jakby nie było prawd raz na zawsze ustalonych i podanych do wierzenia.”). Oczywiście przeciwnicy pana Zychowicza nie mogą się opierać na rzetelnej wiedzy. Przynajmniej należy to tępemu czytelnikowi zasugerować.

Pan Michalkiewicz stawia tezę, że pojednanie polsko-rosyjskie jest dokładnie tym samym co „przyjaźń polsko-radziecka” – i stara się przypiąć tą „przyjaźń” już nawet nie głosicielom pojednania, tylko … krytykom Zychowicza. Byłoby to może i żałosne, gdyby nie rzesze głupców, które bardzo chcą się na ten trik dać nabrać. Na czym pan Stanisław Michalkiewicz nie od dziś żeruje.

Stanisław Michalkiewicz stawia tezę jakoby sprzeciw wobec historical fiction pana Zychowicza był umotywowany polityką pojednania z Rosjanami, zarządzoną z resztą „wiadomo gdzie i przez kogo” ((…) I właśnie teraz, kiedy za sprawą wiekopomnego „Przesłania” do narodów polskiego i rosyjskiego, żeby się „pojednały”, odwieczna przyjaźń (…) polsko-rosyjska zyskuje pozór sankcji nadprzyrodzonej – że to niby, kto jest przeciwko przyjaźni (…) polsko-rosyjskiej, ten jest przeciwko Chrystusowi (…) – redaktor Piotr Zychowicz wyskakuje z prowokacyjną książką o pakcie Ribbentrop-Beck, rozwijając jakieś fantasmagorie, że gdyby tak, zamiast wojować z „nazistami”, Polska przyjęła ich warunki i 40 polskich dywizji wzięło udział w operacji „Barbarossa”, to być może losy wojny potoczyłyby się odmiennie. (…) No i po co pisać takie książki, po co rozwijać takie perwersyjne myśli akurat teraz, kiedy przecież jest rozkaz że odwrotnie – że pod przewodnictwem Rosji będziemy bronić już nie tylko naszego nieszczęśliwego kraju przed zgnilizną, jaka z Zachodu płynęła i płynie, ale całego wolnego świata? ).
A ten sprzeciw niekoniecznie wynika z momentu historycznego, bo stosunki polsko-rosyjskie do najcieplejszych nie należą, ale za to Polska jest nieubłaganie wchłaniana politycznie i gospodarczo (a nawet demograficznie -emigracja!) przez Niemcy. Pan Michalkiewicz wygodnie ignoruje to, że publikacja pana Zychowicza może służyć popularyzacji akceptacji dla polskiej roli satelity niemieckiego.

W dalszej części felietonu pan Michalkiewicz, po porcji pustej błazenady („Kozacy na Polach Elizejskich” itp.) stara się przedstawić krytyków jako piewców tezy o niezwyciężoności Rosji/Związku Radzieckiego (mały drobiazg – w którym momencie i przez kogo panu Michalkiewiczowi wygodnie umyka) ((…) dywagacje red. Zychowicza zasługują na wieczne potępienie (…) przede wszystkim dlatego, że są bałamutne. A są bałamutne dlatego, że przecież wiadomo, iż Związek Radziec… to znaczy oczywiście Rosja – jest niezwyciężona. ).
Pan Michalkiewicz ignoruje zarówno różnice liczebności, wyposażenia Armii Czerwonej i Wermachtu w scenariuszu Zychowicza, jak również dwa „drobiazgi” – po pierwsze – przebywanie RKKA na pozycjach opartych o Linię Stalina – i w stanie bliższym alarmowi bojowemu niż paraliżowi wywołanemu osławionym rozkazem o „nieuleganiu niemieckim prowokacjom”. Po drugie – interesy geostrategiczne USA i Wielkiej Brytanii, polegające na … podtrzymaniu niezwyciężoności ZSRR w razie, gdyby się ta niezwyciężoność zaczęła chwiać. Prawdopodobnie gdyby front polsko-niemiecki zaczął się za szybko chwiać w konfrontacji z Armią Czerwoną – III Rzesza otrzymałaby pewne wsparcie od Anglii i USA (o ile Hitler przed inwazją na ZSRR nie pokonałby Francji i Anglii). Tak więc jeśli prawidłowo rozumieć sytuację militarną i geopolityczną, ta niezwyciężoność ZSRR zaczyna bardziej wiarygodnie wyglądać, niż się panom Michalkiewiczowi i Zychowiczowi zdaje.

Podobnie jak Zychowicz ignoruje Michalkiewicz taki drobiazg jak zniszczenie Czechosłowacji i rolę II RP (i Becka) w tym katastrofalnym dla Polski zdarzeniu. Więc obok podpisywania volkslist ((…) „bronić” ministra Becka. Wprawdzie sprośne sanacyjne przesądy nie pozwoliły mu podjąć jedynie słusznej decyzji podpisania Volkslisty rosyjskiej, ale niemieckiej Volkslisty też nie podpisał.(…) Po co walczyć z kimkolwiek, skoro wszystko sprowadza się do tego, jaką w razie czego podpisać Volkslistę?) była jeszcze opcja uratowania własnej i czechosłowackiej skóry. Dodatkowo historia pokazała, że Czechom i Słowakom podpisanie „rosyjskiej” „volkslisty” (co ciekawe – w pewnym sensie równolegle z niemiecką) wyszło raczej na zdrowie. Ale widać Stanisławowi Michalkiewiczowi jakoś nigdy nie w smak to, co Polakom może wyjść na zdrowie.

Zamiast żydo-komuny mamy żydo-prawicę?

Żydoprawica. Michnik zzielenieje z zazdrości. Kliknij aby zobaczyć obraz w pełnych rozmiarach.

W ostatnim felietonie pisanym na łamach „Przeglądu” prof. Bronisław Łagowski pisze:

„Pokolenie Żydów uformowanych umysłowo na przełomie PRL i III RP, gdy wszystkie pasje «zestrzeliły się w jedno ognisko» polityki, ma problem ze swoimi przodkami, którzy po wojnie odtwarzali polskie państwo, oczywiście, że na warunkach, jakie im podyktowano, a podyktowano obok złych także dobre, dzięki którym mamy blisko do Berlina. Rozlicza się z historią nie całkiem po swojemu, bo pod silnym, można się zastanawiać, czy nie zastraszającym wpływem «patriotów», ultrasów katolickiej, nacjonalistycznej i rusofobicznej prawicy. Mówi się, moim zdaniem słusznie, że po wojnie wielu Żydów garnęło się do obozu komunistycznego ze strachu przed antysemityzmem. Mieli oni dobre racje, aby postąpić tak, jak postąpili, ale co dziś «młodych Żydów» (tzn. urodzonych po wojnie) pcha w stronę antykomunizmu? Czy nie znowu obawa antysemityzmu? (…) Odnoszę wrażenie, że «młodzi Żydzi» rozliczający się dziś z żydokomuną żałują, że ich ojcowie czy dziadkowie nie przystąpili do żołnierzy wyklętych. I tu trzeba puknąć się w głowę” („Przegląd” nr 31/2012).

Kogo nie wymienia z nazwiska, ale o kim myśli nestor konserwatystów z Krakowa nie trudno się domyślić. Chodzi mu o neofitów tradycjonalistycznej prawicy, którzy kompleks swego pochodzenia chcą przykryć hunwejbińskim antykomunizmem. Głównym reprezentantem tego nurtu wydaje się być bez wątpienia ideowy młodszy brat Adama Michnika, Bronisław Wildstein oraz jego naśladowcy i wyznawcy. To oni z zapałem godnym lepszej sprawy odżegnują się od jakichkolwiek antysemickich konotacji, mówią o „wariackich endekach”, budują konsekwentnie ruch narodowy (p.e.1984: pani Braun raczy żartować, to co oni budują to atrapa ruchu narodowego, a nie żaden ruch narodowy czy patriotyczny – to po prostu kolejne narzędzie ogłupiania Polaków, jak hucpa na Dziadach Dejmka w 1968), odcinając się radykalnie od jego przeszłości. Głównym zagadnieniem, nad którym wytrwale pracują, jest to, jak zbudować prawicę, tak aby nie popadła ona w „endecką herezję”. Co więcej, oskarżenia o antysemityzm przekuwają bardzo często w bardzo skuteczny oręż walki. To oni przecież, nazwiska są dobrze znane, jako jeden z głównych zarzutów przeciwko gen. Jaruzelskiemu wysuwają fakt przeprowadzenia przez niego tzw. antysemickiej czystki w Wojsku Polskim w roku 1967, mimo ze traktowane to było wówczas jako polonizacja sił zbrojnych (p.e.1984: Ale była to jednocześnie wielce potrzebna w Tel Avivie wysyłka kadr oficerskich – na Bliskim Wschodzie trwała właśnie „wojna na wyniszczenie”! A Jaruzelski jest takim „antysemitą”, że obok kajania się za tą sprawę napisał w „Pod prąd”, że bardzo go niepokoiły (w 1981) nasilające się w niektórych kręgach związanych z Solidarnością i KPN „nastroje antysemickie” – cudownie się widać od 1967 nawrócił z „antysemityzmu”, bo w 1989 z Polakami przy okrągłym stole rozmawiać już nie chciał).

Czyżby pamięć o przodkach, wspomnienie o pogromach w Odessie i innych miastach przedrewolucyjnej Rosji każe im do dziś nienawidzić tego państwa? Strach przed powrotem antysemityzmu, rusofobia i antykomunizm splatają się u „młodych Żydów” w jedno? Chciałoby się powiedzieć: KOR wiecznie żywy, tak czy inaczej, prof. Łagowski ma znowu rację.

 Magda Braun   

mercurius.myslpolska.pl

Posłowie:
O co opisana gra się toczy, czyli “kuchnię” mieszania Polakom w głowach opisałem ostatnio w tekście, który spotkał się na niepoprawni.pl z żywiołowym przyjęciem (to tekst „Jak dyżurni pseudopatrioci szczują na narodowców. Ślepa uliczka hagiografii Powstania Warszawskiego.”).
Na marginesie – motywy rozliczania się przez Żydów i ich “prawicowo”-”narodowy” narybek z “komuną” są nieco inne niż, “znowu mający rację” prof. Łagowski sugeruje. To „ustawianie” debaty publicznej – i postaw Polaków. Prawie cała polska “patriotyczna” i “narodowa” strona sceny politycznej jest dziś oparta o antynarodowe i nonsensowne kanony wartości, młodzież czci nie tych bogów, których powinna (na ołtarze w ONR wyniesiono Misesa i libertarianizm [Piasecki, wspominając Zielony Program -przewraca się w grobie, ale nawet „burżuazyjni” ONR-ABC-owcy by tego nie zdzierżyli], KNP czyli “Nowa Prawica” powiela ten schemat) – i jest uczona plucia na “endokomunę” – w oparciu o dwie pielęgnowane fobie – stricte emocjonalną (irracjonalną) wrogość wobec Rosji (zamiast racjonalnej i uzasadnionej ostrożności) oraz jasełkowo-anachroniczny “antykomunizm”. Ci sami wielce “narodno-prawicowi” felieton-guru i para-politycy nawołują, że “antysemityzm” (którym jest także stawianie tez, że w Polsce są Żydzi, a już szczególnie – we władzach partii politycznych) jest passe, grzeszny, pozbawiony (z braku Żydów) racji bytu („antysemici won z prawicy” i multum mniej znanych wypowiedzi innych – a na to samo kopyto).

Czytaj więcej

Stanisław Michalkiewicz – zatrute pióro do ogłupiania Polaków

Stanisław Michalkiewicz, Stanislaw Michalkiewicz

Tytułem wstępu: Felietonistyka S. Michalkiewicza wielu Polakom wydaje się wartościowa i otwierająca oczy. Niewątpliwie może być interesująca w warstwie kabaretowej – czyli formalnej. Ci  „Judajczykowie„, co to zachodzą nas od tyłu, kiedy my szerzymy „demokrację” i „wolny rynek” wśród narodów „wolnego rynku” i „demokracji” spragnionych jak chińska ambasada w Belgradzie „chirurgicznych” bombardowań, ci „starsi i mądrzejsi„… –  któżby się mógł oprzeć takim bon-mot’om?

Niestety, obok walorów kabaretowych twórczość pana Michalkiewicza obfituje w nieuczciwe chwyty retoryczne i sofizmaty (pseudologiczne toki rozumowania, trudne do sfalsyfikowania przez niekompetentnego czytelnika, np.: “Stanisław Michalkiewicz: obrzydzanie Polakom realizmu politycznego”). Cała koncepcja wytworzenia takiej postaci jak pan Michalkiewicz na polskiej scenie „blogowej” – i „przyparafialnej” scenie politycznej nie jest jednak pozbawiona określonych celów. Patriotyczno-„antysemicki” lep ma za zadanie uwiarygodnić osobę pana Michalkiewicza wśród czytelników i słuchaczy – po to, by mógł skuteczniej propagować inne tezy niż „patriotyzm” i „antysemityzm”. Chodzi o propagowanie libertariańskich (ultrawolnorynkowych a’la Mikke) poglądów ekonomicznych wśród Polaków. Po co? Po to, aby ewentualny bunt społeczny , wywołany wdrożeniem (przez ekipę Mazowieckiego-Balcerowicza  i wszystkie późniejsze) w Polsce bandyckiej wersji XIX-wiecznego kapitalizmu, którego katastrofa – czyli ostateczne załamanie neokolonialnej gospodarki III RP – być może właśnie nadchodzi, nie doprowadził do niepożądanych dla „wiadomych sił” zmian. Kiedy republikanie w USA zrozumieli, że ich polityka („reganomika”, „deregulacja”, cięcie podatków dla najbogatszych, wojny) zaowocowała katastrofą, wykreowali ruch, który miał skanalizować niezadowolenie społeczne tak, by ludzie … domagali się jeszcze dzikszego i jeszcze bardziej zderegulowanego kapitalizmu. Mowa oczywiście o socjotechnicznym tworze pod nazwą „Tea-Party”. W Polsce nie trzeba tworzyć niczego, „nasza” wersja opisanej socjotechniki oznacza  zaganianie zbuntowanych Polaków do kibucu zwanego UPR, przefarbowywanego obecnie w celach marketingowych na (bardziej „patriotyczną” i „narodową”) „Nową Prawicę” (znaną szerzej jako KNP). Dodatkowo, już kilka lat temu działacze UPR planowo zinfiltrowali środowiska ONR i przeforsowali tam libertarianizm jako program gospodarczy i ideologię (Piasecki i inni „falangici” przewracają się w grobach).

Czytaj więcej

Stanisław Michalkiewicz- niebezpieczny kłamca, manipulator i oszczerca

Stanisław Michalkiewicz

Do napisania poniższego tekstu zainspirował mnie – nie pierwszej już młodości tekst Stanisława Michalkiewicza „Od ateistów – lepiej z daleka”. Pan Stanisław operuje w nim bardzo nieuczciwymi chwytami, by manipulować czytelnikami. Co się stanie, jeśli identyczne nieuczciwe chwyty zostaną zastosowane wobec niego? Albo jeśli zostaną mu postawione zupełnie uczciwe pytania retoryczne? Zobaczmy (uwaga: sprawa Stanisława Michalkiewicza jest o wiele poważniejsza, retoryczna zabawa poniżej to głównie zdemaskowanie metod – ale te metody są używane przez pana Michalkiewicza w antypolskich celach, warto także zajrzeć tu: „Stanisław Michalkiewicz: obrzydzanie Polakom realizmu politycznego”).

Pisze więc pan Stanisław co następuje:

„nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę” (…) Przede wszystkim – co to znaczy: „nie wierzę”? Jeśli ateista twierdzi, że „nie wierzy”, to oczywiście kłamie, bo przecież wierzy, tyle, że w coś przeciwnego, niż człowiek religijny. Człowiek religijny wierzy w Boga, to znaczy – w to, że Bóg jest – i tak dalej. Nie twierdzi bynajmniej, że WIE, iż Bóg jest. Twierdzi tylko, że w to wierzy – i to jest w porządku, to jest racjonalne, ścisłe i uczciwe. Tymczasem ateista, twierdząc, że „nie wierzy”, sugeruje posiadanie jakiejś wiedzy o tym, iż Boga nie ma.

Jeśli ten wątek czyta ktokolwiek myślący, to widzi, że Michalkiewicz próbuje metodą manipulacji znaczeniem słów dowieść, że ktoś twierdzi coś innego, niż twierdzi. Jeśli ja wierzę, że pan Michalkiewicz jest Żydem-katsą, to czy pan Boomcha/25godzina* twierdząc, że nie wierzy, sugeruje, że posiada jakąś wiedzę o tym, że pan Michalkiewicz Żydem-katsą nie jest? Niech mi pan Michalkiewicz na to odpowie. Czytajmy dalej:

Jednakże deklarując, jakoby „nie wierzyli”, sugerują, że posiadają jakąś wiedzę pewną, czyli kłamią w żywe oczy. Od takich łgarzy lepiej trzymać się z daleka, bo skoro tak ostentacyjnie kłamią w jednej sprawie, to cóż może powstrzymać ich od łgarstw we wszystkich innych sprawach?

Właśnie, panie Michalkiewicz. Czy jeśli pan w tak prostacki sposób robi czytelnika w bambuko (czyli oszukuje), to czy można wierzyć, że powstrzyma się pan od robienia czytelnika w bambuko w innych sprawach?

Wprawdzie może nie dotyczy to wszystkich ateistów, a w każdym razie ja nie wiem, czy wszyscy są tego samego zdania, ale nie ulega wątpliwości, że ateiści są bardzo licznie reprezentowani wśród zwolenników aborcji. Aborcji – a więc zabijania ludzi bardzo małych, których istnienie z jakichś względów przeszkadza ludziom większym.

Czy jest różnica pomiędzy byciem zwolennikiem Breivika a byciem Breivikiem, panie Michalkiewicz? Niech pan sobie przypomni, co pan pisał:

Dlaczego zatem państwom NATO wolno zabijać Afgańczyków, którzy nie podzielają oczekiwanego od nich entuzjazmu dla demokracji, a Andersowi Breivikowi nie wolno zabijać Norwegów, których uznał za potencjalnie niebezpiecznych dla swojego narodu? To pytanie postawił jeszcze w Średniowieczu francuski poeta Franciszek Villon, przytaczając rozmowę cesarza z morskim piratem: „Cysarz tak ozwie się surowo: czemuś iest zbóycą morskim, bracie? Aż tamten, mało robiąc głową: czemuż mnie zbóycą nazywacie? Dlatego, że na iedney łodzi? Gdybych miał statków choć ze dwieście, nie byłbych, iako iestem, złodziey lecz cysarz, iako wy iesteście!”
Powszechnie narzeka się dzisiaj na niedostatek ideowości i to nie tylko wśród „młodych”, co to nie chcą już niczego, tylko „popić, po(g)ruchać i radia posłuchać” – ale również wśród autorytetów moralnych, którzy uważają, że życie ludzkie jest „wartością najwyższą” (p.e.1984: skąd ten cudzysłów – czyżby dla pana Michalkiewicza życie było „wartością najwyższą”, a nie wartością najwyższą? Jak ma się życie poczęte do życia młodych ludzi na wyspie Utoya? Oczywiście – należy poświęcić własne życie w obronie ojczyzny, należy zabijać najeźdźców – ale określanie życia „wartością najwyższą” (w cudzysłowie) w kontekście mordu Breivika i utyskiwań nad „niedostatkiem ideowości” brzmi dość … psychopatycznie). (…)
Mamy zatem kryterium, przy pomocy którego możemy bez trudu odróżnić ideowość prawdziwą od ideowości udawanej – jeśli ktoś dla idei, którą głosi, gotów jest zaryzykować własne życie. Breivik twierdzi, że zabijając swoje ofiary liczył się z utratą życia – i rzeczywiście; policja przybyła na miejsce by go aresztować dopiero wtedy, jak skończyła mu się amunicja – podobnie jak i dzisiaj twierdzi, że przyjąłby karę śmierci. Podobnie mówił Eligiusz Niewiadomski – i został stracony. Breivik może tylko tak mówi, bo w Norwegii kary śmierci nie ma – ale czy nie warto by jej przywrócić choćby dlatego, by móc sprawdzić takie deklaracje?
Źródło: http://tinyurl.com/p8867wq

Nie piszę tego w obronie „lewaków” (ateista i „lewak” to nie to samo, mimo, że „lewak” zwykle jest ateistą; przez „lewaka” rozumiem pseudolewicowca zajmującego się „antyfaszyzmem”, organizacją „kolorowych niepodległych” i różnych „marszów równości”, natomiast ma gdzieś ludzi wyrzucanych z domów na bruk, pracowników tyrających za głodowe pensje 16 godzin na dobę i łamanie prawa pracy), tylko przeciw hipokrycie.

Zresztą nie o nią (Labudę) tu chodzi, tylko o ateistów, którzy twierdzą, ze „nie zabijają”. Jakże „nie zabijają”, kiedy właśnie zabijają, a nawet zabijanie propagują? Od takich łgarzy naprawdę lepiej trzymać się z daleka.

Wciąż nie widzę tożsamości pomiędzy ateizmem, popieraniem aborcji i zabijaniem. Z punktu widzenia sprawstwa – zabija matka, bo ona podejmuje decyzję – i lekarz, bo on morderstwa dokonuje. Zwolennik aborcji (ateista czy nie) jedynie tego zabójstwa nie potępia – lub jest zwolennikiem nieutrudniania go (co nie jest równoznaczne z byciem mordercą, więc panie Michalkiewicz jesteś pan kłamcą). Palacz zabija siebie i osoby wdychające dym w jego towarzystwie. Czy pan, panie Michalkiewicz jest zwolennikiem całkowitego zakazu palenia? Janusz Korwin-Mikke jest zwolennikiem zniesienia nakazu zapinania pasów bezpieczeństwa podczas jazdy samochodem. Nie wiem, jakie poglądy w tej kwestii ma pan Michalkiewicz. Ile osób więcej zginie na drogach, jeśli nakaz zostanie uchylony? Panie Michalkiewicz, czy potępił pan swojego kolegę Mikkego? Nie? To jest pan – zgodnie z pańską logiką – mordercą.

Po uwiarygodnieniu się przed katolikami waleniem w „ateistów” – „aborcjonistów” pora przystąpić do właściwej, libertariańskiej części ewangelii, prawda, panie Michalkiewicz? „Precz z komunom, ale jeszcze bardziej – ateistokomunom”.

Wreszcie – „nie kradnę”. Naprawdę? Przecież socjalizm, zarówno ten „realny”, jak i ten „kulturowy” forsowali kosztem milionów ofiar, propagowali i nadal propagują przede wszystkim ateiści.

Tu mamy kolejną ciekawą manipulację. Jeśli wielu zwolenników socjalizmu to ateiści, to jeszcze nie znaczy, że ateiści to w znakomitej większości zwolennicy socjalizmu. To jest elementarz rachunku zbiorów, ale i prosta manipulacja. Jeśli A jest podzbiorem B to jeszcze nie znaczy, że A = B. Pamięta Pan hasło „Solidarności” „socjalizm-tak, wypaczenia- nie”? Otóż wśród 10 mln członków Solidarności 90% (albo więcej) to byli katolicy. Czytał Pan „21 postulatów”? Wniosek: 9 mln katolików w Polsce to według Pana wykładni złodzieje. I to w dodatku zuchwali. Odwracając logikę – jeżeli skutkiem działania wolnego rynku jest przechwytywanie nieproporcjonalnej części wartości dodanej przez pracodawcę (patrz także Ubezpieczenia społeczne, siła negocjacyjna i “żelazne prawo płac”), to czy popierając wolny rynek, nie popiera pan pewnej formy czegoś gorszego niż złodziejstwo – bo czynu noszącego znamiona wymuszenia rozbójniczego? Czyli jeśli zgodnie z Pana logiką ateista to złodziej i morderca, to czy wedle tej samej logiki nie jest pan zwolennikiem wymuszeń rozbójniczych, czyli bandytą?

W dodatku, chociaż przedstawiają się jako „racjonaliści”, próbują wmówić nam, że zachowują się nieracjonalnie. Bo – powiedzmy sobie szczerze – jeśli Boga nie ma, to dlaczegóż właściwie nie kraść? Dlaczego nie zabijać?

Z pana pogardy wobec ateistów wnioskuję, że jakieś bóstwo pan czci (z tekstu nie wiem jakie, bo się pan nie zadeklarował). Jakie to bóstwo, które pozwala oszukiwać, mordować i rabować? Jaka jest jakościowa różnica pomiędzy panem a ateistami? Na marginesie – prof. Wolniewicz był do niedawna zdeklarowanym ateistą. Ile osób zabił, ile okradł, a ile okłamał? Jeśli żadnej, to czy mógłby pan go wypytać o źródło irracjonalizmu w jego postępowaniu? To mogłoby być interesujące. Ciekawe, jak wyglądają statystyki penitencjarne – czy odsetek poszczególnych światopoglądów wśród skazanych złodziei, morderców i krzywoprzysięzców pokrywa się ze stosunkiem deklarowanych światopoglądów w społeczeństwie? Czy przeprowadził pan odpowiednie badania?

W takim przypadku zarówno złodziejstwo, jak i zbrodnia, to zachowania jak najbardziej racjonalne.

Sokrates był zupełnie innego zdania, ale zapewne jest pan mądrzejszy od Sokratesa:

Jak podaje Arystoteles w Etyce eudemejskiej (1216 b):
Sądził przecież (Sokrates), że każda cnota jest wiedzą, z czego wynikało, że kto wie o sprawiedliwości, jest sprawiedliwy.
Podobnie pisze Ksenofont w swoich Wspomnieniach o Sokratesie (III 9, 5):
Sokrates mówił, że sprawiedliwość i każda inna cnota jest mądrością, bo sprawiedliwe i w ogóle wszystkie cnotliwe czyny są piękne i dobre. Mówił dalej, że ani ci, którzy posiadają ich wiedzę (tj. wiedzę o cnotach), nie wybiorą zamiast nich niczego innego, ani też ci, którzy jej nie posiadają nie mogą ich dokonywać, lecz jeśli nawet spróbują, to błądzą.Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Intelektualizm_etyczny

Ale z Sokratesem polemizowało w tych kwestiach wielu filozofów. Najprawdopodobniej Sokrates używał specyficznej definicji „mądrości”, bliskiej temu, co reprezentują swoim stylem bycia buddyjscy mnisi.

Inaczej w przypadku ludzi wierzących w Boga. Oni jako mordercy i złodzieje zachowywaliby się nieracjonalnie, podczas gdy ateiści – racjonalnie jak najbardziej.

O czym świadczy występowanie osób deklarujących się jako wierzące w Boga wśród winnych kradzieży i morderstw z premedytacją? Czy szahidzi są nieracjonalni, czy też nie wierzą w Boga? Dlaczego ateista zdaniem pana Michalkiewicza nie jest uprawniony do przestrzegania zasad etyki? Czy pan Michalkiewicz zna ten cytat z Kanta o prawie moralnym? Słyszał o dziedzinie filozofii, która nazywa się „etyka”? Dodatkowo – w społeczeństwie funkcjonuje coś takiego jak prawo i wymiar sprawiedliwości (różnie z tym bywa, ale formalnie istnieją). Jeśli ateista wie, że konkretne czyny są karane i że sprawcy są znajdowani z określonym prawdopodobieństwem – to czy nadal popełnianie przestępstw (abstrahujemy od moralności i etyki ateisty, które mogą wykluczyć z góry dokonanie czynu przestępnego) jest racjonalne? Krótkie pytanie – ilu ateistów jeździ na gapę? Jak odsetek ateistów jeżdżących na gapę ma się do odsetków obserwowanych dla różnych religii? Czy sprawdził pan, zanim zaczął wypisywać brednie? Nie? Zatem jest pan jeszcze na dokładkę oszczercą – czyli kłamcą. A nie jest pan ateistą (ponoć)!

Zatem nie tylko są łgarzami, ale w dodatku – tchórzliwymi, bo nie potrafią zdobyć się na odwagę działania z otwartą przyłbicą.

Może po prostu opisywani przez szanownego pana funkcjonują wedle innej heurystyki, niż ta, którą im pan łaskawie przypisał – i wedle innej etyki, niż ta, którą pana zdaniem mają. Czy pan, nie przyznając się że jest oszustem, mordercą, bandytą i oszczercą, działa z odkrytą przyłbicą, czy nie?

Od takich tchórzliwych czy tylko niechby nawet obłudnych łgarzy naprawdę lepiej trzymać się z daleka.

Dokładnie tak, tylko jak pan to ma zrobić? Musiałby pan wyjść z siebie i uciec gdzieś daleko.

____________________________
*^ (osoba, która wkleiła tekst Michalkiewicza na marucha.wordpress.com)

Zobacz również:
Jak dyżurni pseudopatrioci szczują na narodowców. Ślepa uliczka hagiografii Powstania Warszawskiego
Stanisław Michalkiewicz – zatrute pióro do ogłupiania Polaków

Jak dyżurni pseudopatrioci szczują na narodowców. Ślepa uliczka hagiografii Powstania Warszawskiego.

Pseudopatrioci i pseudonarodowcy, czy agentura i zdrajcy?

Jak dyżurni pseudopatrioci szczują na narodowców. Ślepa uliczka hagiografii Powstania Warszawskiego – czyli: Trujący Grzyb pseudopatriotyzmu podle atakuje narodowców.

Przez internet przetacza się ofensywa PiSowskego chowu pseudopatriotów i różnych „narodowców” pokroju Stanisława Michalkiewicza („Epigoni celebrują rocznicę”), którzy krytyków Powstania Warszawskiego określają jako moskiewskich „gawnojedów” z endokomuny, „sowieciarzy”, „komuchów”, „czcicieli knuta” etc., wrogich „niepodległościowym postawom”. Tworzone jest wrażenie, że druga strona wyśmiewa żołnierzy AK i drwi sobie z jakichś świętości oraz chce niewolić Polskę jeśli nie poprzez UE, to już na pewno poprzez „Moskwę”. Tymczasem ci „nasi” „patrioci” są rzekomo jedynymi szafarzami „myśli niepodległościowej” i „tradycji powstańczej”.

Czego brakuje w wypowiedziach opisywanych środowisk – to szacunku dla życia Polaków oraz realizmu politycznego i militarnego. Spustoszenie w świadomości i postawach współczesnych Polaków dokonuje się za sprawą afirmacji szastania życiem własnym i innych już nawet nie w imię korzyści narodowych, lecz – „okazania sprzeciwu wobec próby zniewolenia”! Ilu Polaków można posłać w bój bez broni, na pewną śmierć i pewną klęskę w imię „tradycji powstańczej”? Skąd się mają brać racjonalni politycy realizujący realpolitik, jeśli wyborcy są wychowani (przez WIADOMO KOGO) na postawach surrealizmu politycznego i na zdrowych psychicznie polityków nie zagłosują?

Przyjrzyjmy się jeszcze tekstowi Stanisława Michalkiewicza:

Michalkiewicz napisał: Polska obchodzi 68 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Ale nie cała. Rocznicę tę wspominają z pietyzmem spadkobiercy tradycji powstańczej, tradycji niepodległościowej, gotowi ponosić ofiary nie tylko dla niepodległości, ale również – a może nawet przede wszystkim – by dzięki niepodległości móc zażywać wolności we własnym państwie. Ale już tak zwani „realiści”, czyli mówiąc inaczej – czciciele knuta – spoglądają na celebrujących rocznicę wybuchu Powstania z ostentacyjnym lekceważeniem, a nawet pogardą. Nie tyle może nimi gardzą, chociaż nimi oczywiście też – co niepodległościowymi ideałami, do których tamci nawiązują. Dla czcicieli knuta tamten ideał jest po pierwsze – niepojęty, a po drugie – niepokojący, bo wywołuje pytanie o osobistą odwagę.

Michalkiewicz tym sprytnie napisanym akapitem pompuje balon PiSwskiego pseudopatriotyzmu – i deprecjonuje wszelką krytykę. Krytyka PW’44 może być zasadna lub nie – tymczasem „narodowiec” Michalkiewicz koncentruje się nie na opinii, lecz dezawuuje ją głoszących, bez wnikania kto i dlaczego jest „realistą”. Przemilcza drobny fakt, że PW’44 nijak się do żadnej „niepodległości” przyczynić nie mogło. Jeśli ktoś może je czcić – to jako katastrofę narodową. Skutek jest prosty – Michalkiewicz zawczasu, prewencyjnie szczuje swoich czytelników na każdego krytyka. Po jednej stronie, „my”, polakobójczy pseudopatrioci, „niepodległościowcy”, a po drugiej „une” – michnikowszczyzna i ubecja. W ten sprytny sposób nasz naczelny „patriota” III RP wrzucił narodową krytykę powstańczego obłędu (Dmowski był przeciwnikiem opiewanej przez „narodowca” Michalkiewicza jako wzorzec dla Polaków „tradycji powstańczej” – i każdy, kto szanuje polską krew – a narodowcy mają tak w zwyczaju – podziela opinię Dmowskiego) do jednego wora z michnikowszczyzną. No i teraz Polak może pytać PO CO „narodowiec” Stanisław Michalkiewicz to zrobił? Na pytanie odpowiedzi nie udzielam z premedytacją – czytelnik ma kwestię przemyśleć samodzielnie.

Wracając do kampanii oszczerstw pod adresem „czcicieli knuta” – nigdy żaden z narodowców nie krytykował żołnierzy AK za ich heroiczną walkę, bo nawet największy dureń wie, że wypełnili swój obowiązek wobec narodu. Krytyka dotyczy wyboru momentu rozpoczęcia powstania – i oceny zasadności w (geo)politycznych warunkach, w jakich wybuchło. O ile dowódcy AK nie mieli pełnej wiedzy o sytuacji geopolitycznej, o tyle rząd londyński dość szeroką wiedzę posiadał. O ile rząd londyński nie miał pojęcia o sytuacji militarnej w kraju, to wedle wszelkiego prawdopodobieństwa dowódcy powstania mieli świadomość, że moment wybuchu nie jest odpowiedni z militarnego punktu widzenia. Krytyka Powstania Warszawskiego była od początku prowadzona przez trzy środowiska – narodowe, profesjonalistów wojskowych (np. gen. Anders, gen.-prof.J. M. Kirchmayer) i komunistów. Tylko ostatni typ krytyki był propagandą (czerpiącą na dodatek garściami z dorobku intelektualnego dwóch pozostałych środowisk krytycznych). Hagiografia Powstania Warszawskiego to domena piłsudczyków i ich politycznych spadkobierców – oraz pewej liczby antypolskich mącicieli. Nie każda obrona Powstania jest uzasadniona (vide publicystyka Seawolfa) – i nie każda krytyka Powstania jest nieuzasadniona.
Zapraszam do lektury tekstu, w którym czytelnik znajdzie parę nowych dla niego informacji:
PIERWOTNE PLANY OPERACYJNE AK, które w ostatniej chwili porzucili, w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach, Leopold Okulicki, Tadeusz Komorowski, Grzegorz Pełczyński i Antoni Chruściel.

_________________________

Polskie wybory: chory psychicznie pseudopatriota kontra racjonalny zdrajca

To swoisty paradoks polskiej sceny politycznej. Niby-patrioci chowu PiSowskiego (i „narodowcy” pokroju S. Michalkiewicza) opiewają wzorce patriotyzmu polegające na wrzucaniu Polaków w maszynkę do mielenia mięsa (znamienne, jak odległe są te postawy od tego co o powstaniu mówili i pisali – nawet tuż po wybuchu powstania – narodowcy, co o powstaniach pisał Dmowski). Ci, którzy pełnią współcześnie (w „polskim trójkącie bermudzkim”) funkcje dyżurnych zdrajców Polski (PO, michnikowszczyzna, palikociarnia, libertariański klaun Mikke, SLD) formułują oceny bliższe racjonalnej postawie endeków z 1944!
Normalny, zdrowy na umyśle Polak może tylko szczerze nienawidzić obu stron udających konflikt w tej szopce – żadna z nich nie może zaoferować programu ani postawy, która nie odrzuca – albo zdradą narodową, albo – piramidalną głupotą swojej „historiozofii”. W ten sposób na scenie politycznej narodowiec musi wybierać pomiędzy pseudopatriotycznym, histerycznym obłędem podszytym mistycyzmem („Polska Chrystusem narodów, żeby nie Powstanie, Stalin dotarłby do Renu, ocaliliśmy Europę”) – albo racjonalnymi w ocenie rzezi narodowych zdrajcami.

Pora na wnioski: mit Powstania Warszawskiego jest drugim (co jest pierwszym – nie chcę pisać) kluczem socjotechniki, która zamyka Polakom drogę do racjonalnych postaw narodowych, jest tym, co gwarantuje, że od PiSowskiego „patriotyzmu” nie da się przejść do postaw nacjonalistycznych.

Racjonalne postawy wobec afirmacji samobójczego obłędu (którą, w połączeniu z histeryczną rusofobią, uwiarygadnia się przed Polakami PiS niczym Kuroń z Michnikiem w 1968 na dejmkowskich „Dziadach” – ciekawe dlaczego oni zawsze muszą się uwiarygadniać tym samym?) w końcu zwyciężą. Nawet obecnie są na tyle groźne, że osoby je głoszące są niszczone i oczerniane przez „uną” agenturę, dbającą o to, by Polacy nie dorobili się świadomości narodowej. Jako naród goim Polacy mają wiecznie krążyć w labiryncie pseudopatriotycznych jasełek organizowanych przez „starszych i mądrzejszych” co w ornatach na mszę za Polskę ogonem podzwaniają. Groźny dla „unych” jest również prewencyjnie opluty panslawizm, bo jest naturalną konsekwencją poglądów narodowych. Panslawizm to proste przeniesienie logiki myśli narodowej na poziom rodziny narodów. Słowian dzielą kultury, ale łączy wspólne pochodzenie i wspólny los niewolników. I jeden rabujący ich wróg.

Generalnie nadjordańskich agentów najłatwiej rozpoznaje się właśnie po wrogości wobec panslawizmu i atakowaniu polskich narodowców, którzy próbowali działać jawnie w warunkach PRL (PAX, Grunwald). Dlaczego tak jest? Ośmieszanie panslawizmu to składnik działań zmierzających do politycznej izolacji Polski – i zdania jej na łaskę obecnych „okupantów” oraz ich sojuszników – którzy przecież dużym wysiłkiem doprowadzili Polskę do obecnego stanu. Co do ataku na „endokomunę” – to jednocześnie walka z niebezpiecznymi wzorcami i odreagowanie traumy. Jedynie te organizacje (PAX, Grunwald) stanowiły realne zagrożenie dla władzy „starszych i mądrzejszych”, tylko one kultywowały świadomość narodową i mogły zdobyć masowe poparcie, mogły jawnie głosić swoje poglądy. I głosiły, demaskowały środowisko KOR. Jakże znienawidzony jest dziś i wyśmiany Albin Siwak, jak opluty Bolesław Piasecki, jak sponiewierani są Poręba i Filipski. Dziwne tylko, że jednym głosem woła tu PiSowski „patriota” i Michnik. Niech czytelnik zgadnie, czy to o „Moskwę” się tu rozchodzi, czy o coś innego. Gdyby „Grunwald”, PAX lub inna organizacja narodowa zdobyła społeczne poparcie, to nawet jeśli okrągły stół by przebiegał wewnątrz plemienia, Polacy mogliby wygrać w demokratycznych wyborach po 1989. Niestety pewien prestidigitator ukołysał naród tak, że do dziś się Polacy nie obudzili, mimo, że ręka od dawna w nocniku.

Aktualizacja 13.08.2012 – S. Michalkiewicz gromi panslawistów i „endokomunę” niczym Michnik

Z dużą przyjemnością zauważyłem, że niniejszy tekst został uznany przez S. Michalkiewicza za tak groźny, że raczył poświęcić mu ostatni akapit swojego kolejnego felietonu. Jakości felietonu nie skomentuję (niech czytelnik sam oceni, linkuję poniżej), natomiast ostatni – doklejony na siłę akapit zamieszczę tu w całości, ze względu na to, że demaskuje S. Michalkiewicza:

(..)I dopiero na tym tle lepiej rozumiem falę krytyki, jaka pod moim adresem podniosła się ze strony „prawdziwych patriotów”. No dobrze – ale jak właściwie odróżnić prawdziwego patriotę od fałszywego? Na szczęście jeden prawdziwy patriota się wygadał, że po stosunku do panslawizmu i Albina Siwaka. Kto nie popiera panslawizmu i nie uważa Albina Siwaka za jasnego idola, nie jest prawdziwym patriotą, żeby tam nie wiem co. Jest w tym pewna ciągłość, bo w latach 60-tych na Rakowieckiej od panslawistów zaroiło się do tego stopnia, że nie można było splunąć, żeby w jakiegoś nie trafić. Zachwyty nad Albinem Siwakiem pojawiły się później, w ramach odpowiedzi zdrowej części klasy robotniczej na „Solidarność”. Dzięki temu już wiemy, gdzie mieści się kuźnia prawdziwego patriotyzmu.
Źródło: Realismus wszechsłowiański w Parszawie

Warto na wstępie zauważyć, że określony stosunek do „endokomuny” i panslawizmu był uznany za symptom przynależności do grupy zgoła innej niż „prawdziwi patrioci” (no, chyba, że nie polscy; to łatwo sprawdzić rzucając okiem kilka akapitów wyżej). O obowiązku występowania określonego stosunku do „endokomuny” i panslawizmu u narodowców zgoła niczego tam nie napisano.
Ponadto wygląda na to, że pan Stanisław nie odróżnia wciąż przywoływanych „prawdziwych patriotów” od narodowców. Dziwne, bo jest krytykowany z pozycji narodowych, a nie „patriotycznych”, o czym czytelnik powinien w tym miejscu tekstu wiedzieć. O roli panslawizmu w wyciągnięciu Polski z bagna, w jakim się znajduje napisałem tu zbyt mało, spróbuję ten brak uzupełnić w następnych tygodniach. W skrócie – wyrwanie się spod okupacji niemiecko-francusko-„międzynarodowej” wymaga oparcia w sile gwarantującej, że Polska nie stanie się drugą Libią. Taką siłą może być federacja słowiańska. Bez Rosji taka federacja może być zbyt słaba politycznie i militarnie. Dodatkowo – potrzebny jest dostatecznie duży rynek wewnętrzny potencjalnej słowiańskiej alternatywy dla Unii Europejskiej. Czy taka alternatywa jest potrzebna Polakom? Jak dotąd Unia Europejska oznacza dla Polaków katastrofę demograficzną, likwidację przemysłu, bezrobocie, masową emigrację i utratę suwerenności ocierającą się o likwidację państwa polskiego. Wnioski?

Oczywiście spłycenie przez S. Michalkiewicza kwestii „endokomuny” (PAX, „Grunwald”) do A. Siwaka jest kpiną z czytelnika. Niemniej – o Albinie Siwaku najłatwiej wyrobić sobie zdanie, czytając jego książki. Ponieważ nikt nie kupi książki, o której czegoś nie wie, oto kilka próbek:

  1. Albin Siwak o Doladzie Tusku – szokujące wspomnienie; 13.06.1992 (Tusk) Przedstawił (…) swój program pełnej autonomii dla Pomorza (Kaszub), które powinno posiadać, nie tylko własny rząd, ale własne wojsko i własne pieniądze.
  2. Albin Siwak o haniebnych zachowaniach Żydów w czasie okupacji i bezpośrednio po wojnie.
  3. Słowo wstępne do książki „Bez Strachu” Albina Siwaka
  4. Albin Siwak, marszałek Marek Borowski i … nieznane mechanizmy funkcjonowania rzeczywistości polityczno-wydawniczej III RP

No i na koniec można pokusić się o taką refleksję – z perspektywy czasu „zachwyty (, które) nad Albinem Siwakiem pojawiły się później, w ramach odpowiedzi zdrowej części klasy robotniczej na „Solidarność”” wydają się coraz bardziej na miejscu. Bo czym była „Solidarnosć”, komu służyła i jakie dała owoce? Przecież nie te, o których „autorytety” opowiadają w mediach. Czy postawa Siwaka wobec „Solidarności” jest godna zachwytów? Nie wiem. Na pewno – warta refleksji.
_________________________

Poniższe rozważania nie należą do tematu artykułu – służą przedstawieniu odbioru pewnych tekstów w polskiej blogosferze przez … administratorów platform blogerskich. Jak więc wygląda nakładanie kagańca na różnych platformach?

  1. Na marginesie tych rozważań – kiedy na niepoprawnych chciałem skomentować tekst Seawolfa , pt. „Powstanie – alternatywa?” , moje uwagi były natychmiast usuwane przez moderatora, mimo, że nie zawierały treści obraźliwych bądź naruszających regulamin. Następnie (w ciągu kilku minut) odebrano mi uprawnienia blogera i możliwość komentowania – bez ostrzeżenia lub komentarza ze strony administracji. Ukryto kilka innych moich wpisów o Powstaniu Warszawskim – również bez podania przyczyn. Praktyki na niepoprawni.pl są szkodliwe, ponieważ wypowiedzi mijające się z prawdą historyczną (mity powstańcze) cenzurowane na tym portalu nie są, a wielu poszukujących „wartości” i „patriotyzmu” czytelników pod wpływem „autorytetu” blogerów o nikłej wiedzy historycznej oprze swoje poglądy i postawy o brednie. Notka Seawolfa to panteon najbardziej kłamliwych stereotypów i mitów powstańczych, jakie występują w mitologii tej narodowej katastrofy. Znamienne jest, że podstawowym narzędziem „polemiki” środowisk „patriotycznych”, które od pewnego czasu pluły pod zamieszczanymi przeze mnie tekstami było zgłaszanie każdej mojej wypowiedzi do moderacji.
  2. Niniejszy tekst, po opublikowaniu na niepoprawni.pl został – zwyczajowo w przypadku moich notek ostatnio – usunięty z listy wyświetlanych nowo dodanych artykułów. Chwała administracji niepoprawni.pl, że ogranicza się do „miękkich represji” (salon24 ukrył hurtowo wszystkie moje wpisy i komentarze, a o działaniu na Nowym Ekranie – piszę poniżej). Postawę administracji niepoprawni.pl (ograniczanie się do „miękkiej cenzury” – czyli umiar w represjach) szanuję o tyle, że niniejszy tekst zasadnie krytykuje stanowisko środowisk, z którymi administracja niepoprawni.pl jest związana i łatwo się domyśić, z jakim trudem go toleruje.
  3. Na drugim marginesie tych rozważań: powyższy tekst został skasowany przez administrację Nowego Ekranu, moje konto na tej platformie blogerskiej zostało zablokowane, a komentarze – skasowane. Od administracji portalu otrzymałem następujące wyjaśnienie:

    Von: Administracja NowyEkran.pl
    An: Palmer Eldritch
    Gesendet: 22:58 Dienstag, 14.August 2012
    Betreff: Re: Formularz kontaktowy: Chcę prowadzić bloga, proszę o alfanumeryczny kod z zaproszenia

    Witam

    jak już we wcześniejszej korespondencji prosiliśmy :
    > Administracja NowyEkran.pl
    > 13.08 (1 dzień temu)

    > do p.e.1984
    > Witam
    > Prosimy o przesłanie kilku swoich tekstów z poprzednich blogów.
    > Pozdrawiam

    nie otrzymaliśmy on Pana tekstów do oceny tematyki, jaką chce Pan poruszać na blogu. Po Pańskiej publikacji, która nie tylko nie licuje z linią naszego portalu, ale na dodatek jeszcze jest atakiem na jednego z naszych blogerów, co stanowi naruszenie regulaminu w punkcie 4 zasad publikowania. Po przejrzeniu innych tekstów na Pańskim blogu na WordPressie utwierdziliśmy się tylko w przekonaniu, iż nie jesteśmy zainteresowani Pańskimi publikacjami.Wobec tego administracja podjęła decyzję o skasowaniu bloga.

    Pozdrawiam
    Agnieszka O***** (Ciri http://cirilla.nowyekran.pl/)
    Redaktor & Administrator

    To nie zamyka tej historii. Oto na Nowym Ekranie pojawiło się pytanie o zamknięcie mojego bloga na tamtej platformie – na które Łażący Łazarz odpowiada dość kłamliwie (lub dezinformująco):

    Kowal napisał:
    Bardzo ważne pytanie do administracji NE. O co chodzi ? cytuję :

    No to sobie popisałem na Nowym Ekranie. Za publikację tekstu „Jak dyżurni pseudopatrioci szczują na narodowców. Ślepa uliczka hagiografii Powstania Warszawskiego.” zablokowano mi konto i usunięto wszystkie wypowiedzi, nawet te sprzed pół roku, które dotąd nikomu nie wadziły. (…)

    Moje pytanie brzmi ,czy to prawda ,że usuneliście mu komentarze i wpis ?
    (link: http://dziennikarze.nowyekran.pl/post/71537,pozar-hotelu-w-ruscu-pod-warszawa#comment_581518)

    Łażący Łazarz napisał:
    @kowal 23:26:59
    Poszło o zasady. Przy przydziale kodów weryfikujemy blogerów (staramy się unikać troli). Koleś obiecał, że przysle linki do swoich tekstów a admini, że jak weryfikacja pójdzie ok. to kod dostanie.
    Koleś postapił jednak inaczej, skontaktował sie ze mna i nic nie mówiąc o ustaleniach z adminami wyłudził kod do założenia bloga. Gdy w ten sposób sie dostał do NE i zaczął publikować – wyleciał za nieuczciwość i manipulację. Oczywiście nie musi byc to na stałe, ale NE nie lubi takiego cwaniakowania.
    (link: http://dziennikarze.nowyekran.pl/post/71537,pozar-hotelu-w-ruscu-pod-warszawa#comment_581571)

    W kwestii kodów – wysłałem kilka podań w ciągu kilku minut, istotnie otrzymałem prośbę od Ciri o linki do publikacji, ale po tej prośbie Łażący Łazarz przesłał mi kod. Uznałem, że sprawę załatwiła administracja między sobą – i że wymogi pokazania publikacji są mało istotne, skoro Łażący Łazarz bez żadnych pytań o publikacje wysyła kod komuś, kogo publikacje łatwo znaleźć wpisując jego pseudonim na NE do wyszukiwarki. No i po co kłamać, że „obiecywałem przesłać linki”, skoro nic takiego nie miało miejsca (gdybym obiecał, to bym przesłał, co niczego by nie zmieniło, jak się za chwilę okaże)?
    Doprawdy więc panie Łażący Łazarzu poszło o „zasady”? Jak pani Ciri pisze:

    (…)Po Pańskiej publikacji, która nie tylko nie licuje z linią naszego portalu
    (…)Po przejrzeniu innych tekstów na Pańskim blogu na WordPressie utwierdziliśmy się tylko w przekonaniu, iż nie jesteśmy zainteresowani Pańskimi publikacjami

    to chodzi jej o „zasady”, czy o cenzurę prewencyjną? Można robić idiotów z czytelników, bo po zablokowaniu konta Panie Łażący Łazaru – nie odpowiem. Dodajmy jeszcze, że zasadna krytyka S. Michalkiewicza owszem jest atakiem, ale pan Michalkiewicz nie jest świętą krową, a wszystko, co o jego wypowiedzi i roli piszę – jest prawdą, widać niewygodną (jak i reszta moich publikacji) dla właścicieli Nowego Ekranu.

    Po raz kolejny potwierdzają się obserwacje zawarte w tekście Fora fałszywych prawd – i z góry zaplanowanych autorytetów.

Przeczytaj również:
Jeszcze raz o antypolskim pseudopatriotyzmie i jego piewcach

Czytaj więcej