Kto usiłuje eksploatować politycznie tragedię „wyklętych” – i dlaczego pytania o to nie podobają się Stanisławowi Michalkiewiczowi

Ten tekst został pierwotnie opublikowany w celu wywołania dyskusji nad motywami przyświecającymi pewnym ośrodkom politycznym w Polsce, gdy te podejmują określone działania socjotechniczne wokół Żołnierzy Wyklętych i rozmaitych mitów powstańczych. Tekst opublikowałem pod prowokacyjnym tytułem Komu jest dziś potrzebna histeria wokół „wyklętych”? Wkrótce stałem się celem ataku ze strony Stanisława Michalkiewicza – ataku nie merytorycznego, ale za to będącego majstersztykiem psychomanipulacji.

Czym ten mit ma być dla świadomości historycznej i narodowej współczesnego Polaka? Jakie skutki w myśleniu politycznym i na scenie politycznej mają z tego mitu wynikać?

Nie piszę tym razem artykułu. Chcę zadać wszystkim użytkownikom pytanie, które od pewnego czasu mnie dręczy. Pytanie to brzmi – komu i do czego jest potrzebne kreowanie dziś mitu „wyklętych”? Czym ten mit ma być dla świadomości historycznej i narodowej współczesnego Polaka? Jakie skutki w myśleniu politycznym i na scenie politycznej mają z tego mitu wynikać?

Chcę poznać Państwa opinie w kwestiach:

  1. Co naród polski zyskał na walce „wyklętych” – konkretnie, wymiernie, a nie mitologicznie. Czyli – co trwale osiągnęli żołnierze „wyklęci”?
  2. Co walka „wyklętych” w tamtych realiach mogła dla narodu polskiego wygrać?
  3. Czy podział
    – „bohaterowie”- „wyklęci”,
    – „zdrajcy-kolaboranci” – osoby zabite przez „wyklętych”
    jest Państwa zdaniem usprawiedliwiony?

Jakie myślenie polityczne o Polsce, Polakach jest kształtowane przez forsowany obecnie kult? W jakim celu został on zainicjowany przez Lecha Kaczyńskiego i J. Kurtykę (znanych skądinąd z ukręcenia łba śledztwu i ekshumacji w Jedwabnem i słabych związków z narodem polskim)? Dlaczego stał się jednym z filarów zbiorowej świadomości ruchu „narodowego”, będąc jednocześnie filarem „polityki historycznej” PiS?

Jak Państwo myślicie, z czego wynika przedterminowe, wyprzedzające rozpoczęcie „ostrzału propagandowego” hagiografią „wyklętych” przez liczne około-PiS-owe „platformy blogerskie”, na których myślenie Polaków jest formowane przez zawodowo jednomyślnych w sprawach polskich publicystów jawnych i anonimowych? Rozmach działań świadczy o zaangażowaniu w tą sprawę bardzo znaczących środków.

To tylko garść pytań – Czekam na Państwa opinie. I proszę o trzymanie się tematu, mimo usiłowań odbiegania od niego przez różne osoby (ciekawe, co je tu przywiało …).
_______________________
Aktualizacja:
Kilka trzeźwych pytań i oto mamy reakcję Stanisława Michalkiewicza: Sowieccy kolaboranci się denerwują

Hasbarską metodą pan Michalkiewicz, po zagajeniu o draniach, którzy zdewastowali pomnik Inki (wzburza czytelników, by przenieść ich oburzenie na mnie – a jak wiadomo, człowiek wzburzony nie myśli racjonalnie i łatwiej nim manipulować) usiłuje mnie postawić w jednym rządku z nimi. Zniekształca powyższą wypowiedź następująco:

Oto na jednym z prawicowych portali internetowych ukazała się właśnie gadzinowa publikacja autora ukrywającego się pod pseudonimem „p.e. 1984”, przedstawiającego się również jako „administrator i współredaktor witryny „Polska Myśl Narodowa””, zatytułowana „Komu jest dziś potrzebna histeria wokół „wyklętych”” – w której ten przedstawiciel „myśli na(sm)rodowej” stawia pytanie, co trwale osiągnęli „żołnierze wyklęci”. Ano nic – poza torturami, śmiercią lub więzieniem, a potem – prześladowaniami, szykanami i marginalizacją.

Za to PPR-owcy, UB-owcy i ich konfidenci osiągnęli wszystko – również bezkarność ich zbrodni – bo trudno te anemiczne, wybiórcze próby wymierzania kar uznać za jakiś akt dziejowej sprawiedliwości.

Doprawdy o to jedynie tu chodzi panie Stanisławie? Czy może o coś więcej – o świadomość narodową określonego, nieromantycznego, nieinsurekcyjnego typu – która jako racjonalna jest dla was śmiertelnie groźna, bo nie ma jak nią manipulować, bo pyta – co za tą ofiarę ma naród polski, pyta – kto winien daremnego rozlewu krwi, pyta, jak mamy myśleć, by w przyszłości nie popełniać błędów? O to, kto formuje tą świadomość tak a nie inaczej od ładnych paru lat – i po co mu to jest? Dlaczego po stronie narodowo-patriotycznej ma być nieracjonalnie, a po stronie rządowej, antynarodowo-lewackiej albo antynarodowo-libertariańskiej – racjonalnie? Komu tak bardzo zależy na tym, żeby trzeźwy Polak uciekał na dźwięk słowa patriotyzm, kojarząc go z nonsensownym rozlewem krwi i głupotą polityczną?

Atak pana Michalkiewicza uważam za dowód na to, że układanie w głowach ruchowi narodowemu przeze mnie i parę innych osób zostało uznane „gdzieś tam na górze” za groźne.na tyle groźne, że już nie przy użyciu pionków pokroju Marka Stefana Szmidta, czy zaczepek Korwina Mikke się ze mną walczy, ale za pomocą otwartego ostrzału ze strony samego Stanisława Michalkiewicza. Hasbara wyje z wściekłości.

Panu Michalkiewiczowi mogę odpowiedzieć, że jego działalność dezinformująco-ogłupiająca jest dobrze znana i rozszyfrowana. Michalkiewicz bierze rewanż za to, że został zdemaskowany – i za to, że od dawna rozpowszechniam prawdę o nim:

S. Michalkiewicz: obrzydzanie realizmu politycznego
Stanisław Michalkiewicz – zatrute pióro do ogłupiania Polaków

Jak dyżurni pseudopatrioci szczują na narodowców. Ślepa uliczka hagiografii Powstania Warszawskiego.
Stanisław Michalkiewicz- niebezpieczny kłamca, manipulator i oszczerca

Nieliczne rozsądne komentarze z prawica.net

Dubitacjusz napisał:

Wojciech Maltan napisał: (Problematyczne przede wszystkim jest takie ujęcie tematu. Wynikałoby z niego, że) ci żołnierze mieli jakiś istotny wybór

Akurat PAX był tym innym wyborem.
Zasadniczo zgoda, że komuniści więzili, torturowali i mordowali członków podziemia po amnestiach, ale nie jest tak, że wszystkich.
Przy oddawaniu czci „Żołnierzom Wyklętym” należy też podkreślać, że ich tragedia nie mogła być wyborem reszty narodu, którego zadaniem było przetrwać okres stalinowski, a nie ginąć.

Wreszcie, ich działania nie miały żadnego politycznego znaczenia. I tu trzeba coś wyjaśnić. Żołnierze Wyklęci z NSZ to wyjątkowy przykład działań narodowców, które nie miały nic wspólnego z realizmem politycznym. Dlatego jest jest on promowany przez IPN i ludzi w rodzaju Jana Żaryna, chodzi o to, aby narzucić współczesnym narodowcom wzór romantyczny i antyrosyjski.
Z czysto pragmatycznego punktu widzenia histeria wokół wyklętych służy sprowadzeniu Ruchu Narodowego do tradycji romantyczno-insurekcyjnej.

http://prawica.net/33347#comment-564613

I doprecyzowanie:

Wojciech Maltan napisał: Nie mam problemów z tym, że stało się to za sprawą środowiska braci Kaczyńskich.

Ja mam problem z tym, czemu to ma służyć.
1) Narodowcy (podobnie jak konserwatyści) stawiali na realizm polityczny.
2) To się nie podoba zwolennikom tradycji insurekcyjnej, chcącym zawłaszczyć pojęcie patriotyzmu.
3) Dlatego wykorzystują ŻW, by pokazać że narodowcy też należą do tej tradycji romantycznej.
To jest robota Żaryna i jemu podobnych, których irytuje, że narodowcy doceniali pozytywne strony PRLu i nie byli rusofobami.

http://prawica.net/33347#comment-564690

Przypominam, że powyżej pytałem W JAKIM CELU TO JEST ROBIONE?. I to są jedyne wypowiedzi, które zawadzają o temat, oprócz tej:

Niklot napisał:
Ale po mojemu (uzupełnienie p.e.1984: w sprawie propagandy wokół „wyklętych” chodzi) bardziej o zgnojenie osiągnięć Polaków w PRL. Rozdano i rozkradziono wszystko. Teraz trzeba obrzydzić żeby nikt się nie upomniał. Szczególnie młodzi którym tu już nikt nic nie ma do zaoferowania i będą musieli zanegować to co jest. Sztuka cała – jak zrobić żeby negując niczego nie zmienili. Na to potrzeba budować odpowiedni obraz świata. I to jest robione.

http://prawica.net/33329#comment-564271

Przykładowe ofiary „wyklętych”


Nawiązując do pytania powyżej: „Czy podział – „bohaterowie”- „wyklęci”, „zdrajcy-kolaboranci” – osoby zabite przez „wyklętych” jest Państwa zdaniem usprawiedliwiony?” przedstawiam jedną z większych zbrodni „wyklętych”, może do kogoś dotrze, co się wtedy na ziemiach polskich działo:

Partyzanci NSZ ( Mieczysława Pazderskiego „Szarego” ) przybyli do wsi konno, pieszo i na furmankach. „Nadjechał oddział wojska w mundurach polskich, przybranych kwiatami czerwonymi, między innymi różami. […] Przypuszczałem […], że mam do czynienia z Wojskiem Polskim, powracającym z frontu” – zeznał 15 czerwca 1945 r. Jan Wilk87. Jak twierdzi anonimowy naoczny świadek, który 6 czerwca przebywał w szkole położonej w centrum miejscowości, w porze przedobiadowej przybyło „wojsko”. Wkrótce do szkoły przyszedł jeden z oficerów i kazał wszystkim dzieciom rozejść się do domów. Następnie zabrano nauczyciela – Polaka88 i razem z nim udano się do dworu. W tym czasie „wojsko” otoczyło całą wieś. Nauczyciela prawdopodobnie zmuszono do tego, aby wskazywał we wsi zabudowania prawosławnych; „wojskowi” chodzili z nim od domu do domu, a on mówił, kto jest Ukraińcem, a kto Polakiem, przy tym mieszkańcom dodatkowo sprawdzano dokumenty. Rozpoznanych w ten sposób Ukraińców zazwyczaj rozstrzeliwano89. Po ponad roku od opisywanych wydarzeń jeden z uczestników, partyzant NSZ Eugeniusz Dudek „Sikorka” z oddziału AS „Zemsty”, zeznał przed oficerem śledczym PUBP w Chełmie: „Nie wiem ilu nasz oddział zabił ludzi, ale widziałem, [że tam] gdzie był »Kostek« [Wacław Rybak], to na jednym podwórzu
leżało 20 parę trupów przeważnie ludzi dorosłych, a »Biały« [prawdopodobnie Wacław Lis – M.Z.] oprawiał się przeważnie z dziećmi. »Kostek« strzelał tylko z Visa, a »Biały« z p[e]p[e]sz[y]”90. W jakiś czas później zeznania Dudka potwierdził inny z partyzantów „Zemsty”, Marian Lipczak „Doniec”: „przeważnie strzelano bez wyboru, od najmniejszych dzieci do starców, taki był rozkaz »Szarego«. […] Byłem przy taborze w momencie, gdy jakiś mężczyzna w średnim wieku uciekł żytem; strzeliłem do niego z karabinu i zabiłem go, poza tym nikogo więcej nie zabiłem. Na naszym odcinku zostało zabitych do 80 ludzi, najwięcej ludzi zlikwidował oddział »Szarego«”91. Na podstawie dostępnych źródeł można sądzić, że mordowano również w bardziej wyrafinowany sposób. „W oddziale […] »Szarego« było 2 chłopców po jakieś lat najwyżej 15, jeden z nich nazywał się Kajtek, a drugi nie wiem, ale myśmy ich obu nazywali Kajtkami, i […] Kajtkowie brali udział w akcji w Wierzchowinach. Jeden z nich, który wrócił razem z tymi rozbitkami [po wyjściu z okrążenia pod Hutą – M.Z.] […] przyszedł do [mojej – M.Z.] żony i prosi, żeby mu dała co zjeść, bo jest głodny. Ale wpierw chciał się pochwalić przed żoną jakiego to on bohatera odegrał w Wierzchowinach. Powiada tak do żony: »mówi ę pani, dwoje staruszków tak się prosili, żeby ich nie zabić, ale ja ich szpadlem pozabijałem«, a żona się zdenerwowała i mówi do niego: »Ach ty zbóju! Zabieraj się stąd! Nie dostaniesz jeść«. Zawstydził się i poszedł”92 – czytamy w cytowanych już wspomnieniach Stanisława Nieworaja, mieszkańca Majdanu Zahorodyńskiego. W trakcie przeprowadzonej 15 czerwca cząstkowej ekshumacji jednej z mogił93 (wydobyto tylko dwa ciała) znaleziono zwłoki pozbawione głowy, która prawdopodobnie została odrąbana. Przed zastrzeleniem niektóre osoby także torturowano, m.in. w celu wydobycia informacji o posiadanej broni. „Najpierw zaczęto bić ludność, ażeby się przyznała czy posiada broń i zaczęto szukać i nasz oddział zabrał jeden »dichtirow« [Diegtiariew] i kilka automatów ppsz”94 – potwierdzał w zeznaniach Eugeniusz Dudek „Sikorka”. Ofiary bito, posługując się różnymi narzędziami znajdującymi się w danym obejściu, np. szpadlem, łopatą, „haczykiem” (prawdopodobnie chodzi o pogrzebacz)95. W protokole sporządzonym przez komisję wspomina się także o przypadkach gwałtów na kobietach96. (…)
Bezpośrednio po dokonaniu mordu nastąpił doszczętny rabunek mienia – zabierano niemal wszystko, począwszy od zapasów żywności, poprzez odzież, obuwie, na sprzętach gospodarstwa domowego skończywszy. Zrabowane rzeczy ładowano na furmanki. Zwierzęta hodowlane partyzanci zabierali z sobą lub zabijali na miejscu. Wnętrza budynków mieszkalnych niejednokrotnie demolowano. „Po wylegitymowaniu ojca, kazali mu ubrać się i zakładać konie. Na furmankę zaczęli nakładać maszynę do szycia, ubrania, buty, zapasy żywności oraz zabitą przez siebie świnię; wzięli też pościel. Po tym poprzewracali szafy i stół mówiąc, że nam to już niepotrzebne” – czytamy w zeznaniu Anny Wilczyńskiej złożonym 15 czerwca 1945 r.100

Źródło: Publikacja IPN, Mariusz Zajączkowski, Spór o Wierzchowiny Działalność oddziałów Akcji Specjalnej (Pogotowia Akcji Specjalnej) NSZ w powiatach Chełm, Hrubieszów, Krasnystaw i Lubartów na tle konfliktu polsko-ukraińskiego (sierpień 1944 r. – czerwiec 1945 r.), „Pamięć i Sprawiedliwość”, nr 9 / 2006, str 286, 287, 288

Reklamy

Niebezpieczeństwa wynikające z rezygnacji przez publicystę z anonimowości: Andrzej Szubert

Polska Temida

Dane osobowe publicystów są łakomym kąskiem dla agentur. Pozwalają na użycie sądów do nękania procesami i wyrokami. Nieformalne naciski skutkują zwolnieniami z pracy. Stosowane są zastraszanie, szantaż. Zdekonspirowani muszą milczeć na pewne tematy.

Jest to pierwsza część cyklu tekstów na dość drażliwy temat anonimowości w sieci i metod agentury (wszelkiej) w walce o identyfikację tożsamości przeciwników – między innymi przez podpuszczanie do ujawnienia tożsamości i pomawianie o agenturalność, gdy ktoś świadomy zagrożeń, używa pseudonimu.

1. Jaka jest stawka w grze o utrzymanie anonimowości?

Czytelnikowi może się wydawać, że z panującym obecnie systemem można wojować z otwartą przyłbicą. Wszak sporo „odważnych” osób na zachętę dla naiwnych publikuje na różnych stronach internetowych pod „swoim nazwiskiem” lub autentycznie ujawniając swoją tożsamość. Czytelnika może szokować, że w przestrzeni publicznej funkcjonują „dyżurni antyeskimosi” (zapewne z „licencjami na antyeskimosizm”), zajmujący się typowo rasistowskim opluwaniem „Eskimosów” (Leszek Bubel) – i włos im z głowy nie spada. Naiwnym, którzy uwierzą w wolność słowa, o ile zaczną głosić autentycznie niebezpieczne – bo prawdziwe – diagnozy, mogą niestety grozić bardzo poważne kłopoty. Osoby z dorobkiem naukowym publikujące obiektywną prawdę historyczną są natychmiast niszczone:

Sejmowe przemówienie, Poseł Zofia Krasicka-Domka:(…) Najhaniebniejszym przykładem tego typu ataków była oszczercza kampania przeciwko Andrzejowi Leszkowi Szcześniakowi, wyreżyserowana na łamach Michnikowej ˝Gazety Wyborczej˝. Nagonkę rozpoczęto ogromnym atakiem prasowym dziennikarek ˝Gazety Wyborczej˝: Bikont i Kruczkowskiej, w numerze z 67 marca 1999 r. Dziennikarki postanowiły za wszelką cenę skompromitować tak bardzo popularne ku zgrozie kosmopolitów podręczniki L. Szcześniaka i zaatakowały go w najbardziej brutalny sposób jako rzekomego polskiego nacjonalistę i antysemitę. Po tym ataku ˝Gazety Wyborczej˝ błyskawicznie w sukurs doktorowi Szcześniakowi pospieszył prof. Jerzy Robert Nowak, publikując obalający argumenty oszczerców tekst ˝Spory o historię i współczesność˝. Redakcja ˝Gazety Wyborczej˝ nie zdobyła się na przeproszenie dr. Szcześniaka za kompromitującą wpadkę swych autorek. Co więcej, wspomniana gazeta kontynuowała nagonkę na doktora Szcześniaka. Wystąpiono z listem żądającym całkowicie usunięcia jego podręczników. Niszcząc podstawy egzystencji doktora Szcześniaka, wówczas już 47 lat pracującego w zawodzie historyka, umożliwiono by zarazem likwidację konkurencji wspaniałych, patriotycznych podręczników wobec podręczników fałszujących historię, choćby sławetnego podręcznika profesora Garlickiego, którego kłamstwa o historii stały się później tematem mojej interpelacji poselskiej skierowanej do ministra edukacji narodowej.

Doktor Szcześniak niestrudzenie podejmował kolejne tematy tabu, walcząc o prawdę i doświadczając nowych haniebnych napaści na swą twórczość m.in. na łamach postkomunistycznego ˝Wprost˝ i ˝Rzeczpospolitej˝. Szczególnie haniebnym przejawem tych napaści była dokonana w zeszłym roku konfiskata książki Szcześniaka na Dworcu Centralnym w Warszawie przez jakiegoś komisarza policji pod zarzutem rzekomego antysemityzmu. Był to ordynarny fałsz, bo książka doktora Szcześniaka była prawdziwie rzetelnym dziełem obiektywnego historyka, opartym na sprawdzonych, wielekroć potwierdzonych źródłach naukowych. Sprawa ta była tematem kolejnej mojej interpelacji skierowanej do ministra sprawiedliwości. Już kończę, panie marszałku.
Źródło: Przemówienie Poseł Zofia Krasicka-Domka na temat ksiażki JUDEOPOLONIA – Andrzeja Leszka Szcześniaka; Patrz też prof. Jerzy Robert Nowak, „Historyk niepokorny. Wspomnienie o śp. dr Andrzeju Leszku Szcześniaku”, sekcja „Ataki Gazety Wyborczej”, Nasz Dziennik, 21.03.2003

Sprawa dr. A. L. Szcześniaka oczywiście nie jest czymś wyjątkowym. Szykany dotykają dziesiątków osób. Inteligentnych, wykształconych, z autorytetem wynikającym z ich wiedzy i dorobku – naukowego bądź publicystycznego:

Osoby, które propagowały poglądy o wiele mniej radykalne (…), które doświadczyły w III RP szykan:
Dariusz Ratajczak (najprawdopodobniej zamordowany przez egzekutorów z Mossadu)
Tomasz Szczepański (notorycznie wyrzucany ze szkół, w których nauczał)
Barbara Jedynak (zawieszona po oszczerstwach w ramach prowokacji),
Grzegorz Wysok (nękany kawkowskim procesem zainicjowanym donosami Gazety Wyborczej).
Takich osób jest o wiele więcej w III RP. Dodajmy jeszcze pewien tekst, który pokazuje, co się dzieje z przeciwnikami „Eskimosów”, których zdołali namierzyć: Dariusz Ratajczak, „Jak trudno być kłamcą” (z pewnych względów tekst proroczy, o ile ktoś jest sceptyczny w kwestii okoliczności śmierci autora dziennika – gorąco polecam lekturę).
W świetle powyższych historii widać, że osoba, która domaga się ujawnienia personaliów od kogokolwiek głoszącego poglądy zbliżone do tych głoszonych przez (…) ma nieszczere zamiary. Chce sprowadzić na głoszącego odwet aktualnych okupantów Polski i uniemożliwić dalsze uświadamianie Polaków.
Źródło: “Katoliccy” architekci Judeopolonii – czyli: antypolska działalność agenturalna oraz zdemaskowanie operacji planowego “zatruwania studni”

Czym może się skończyć ujawnienie personaliów osoby uznanej za niewygodną? Oczywiście – obok szykan w zakładzie pracy, nękania procesami sądowymi także „niespodziankami” wybiegającymi poza działania „państwa prawa”: dewastacją mienia, pobiciami przez „nieznanych sprawców” jej i członków jej rodziny. Polskę możemy uznać pod tym względem za swoistą „dżunglę” (wystarczy przypomnieć sobie liczne „samobójstwa”). Ale oto, co ustalił (niestety proroczo dla siebie) Dariusz Ratajczak o losach głosicieli niewygodnych poglądów w krajach „demokracji zachodnich”:

Ten dokument hańby końca XX wieku – doprawdy „piękne” uzupełnienie praktyk komunizmu, hitleryzmu i faszyzmu – czeka na odważnego autora. Najlepiej z jakiegoś Komitetu Helsińskiego… bo – czcigodni obrońcy Żydów, Cyganów, dzieci i molestowanych seksualnie kobiet – to nie rewizjoniści biją, to oni są bici.

To nie Francois Duprat, jeden z pierwszych francuskich rewizjonistów Holocaustu, podkładał bomby. To jemu podłożono ładunek wybuchowy pod samochód. W następstwie zginął on, a jego żona została poważnie ranna. To nie David Irving szalał z młotem w ręku po ulicach Londynu. To jemu politycznie poprawny drań wywrócił do góry nogami mieszkanie, a inny pobił w restauracji. To nie Ernst Zuendel – cokolwiek by o nim nie powiedzieć – zabawiał się w bombiarza. To jemu fachowo wysadzono w roku 1995 w powietrze dom w Toronto. To nie członkowie Institute for Historical Review z Kaliforni nawoływali do gwałtu. To im w roku 1984 zafundowano wybuch, ofiarą którego padł budynek Instytutu oraz magazyn książek. To nie Robert Faurisson w towarzystwie psa pobił w parku bandę opryszków. To oni skatowali ciężkimi buciorami nobliwego profesora, deformując mu twarz. To nie Michel Cagnet, student Sorbony i rewizjonistyczny badacz-amator, zaczaił się na żydowskie komando z butelką kwasu solnego w kieszeni. To jemu spalono twarz. To nie rewizjoniści Holocaustu anulują uczonym uczciwie uzyskane tytuły doktorskie. To oni są ich pozbawiani. To nie oni wyrzucają niepokornych z wyższych uczelni i z gimnazjów. Sami są wyrzucani. To nie, to nie, to nie…
Źródło: Dariusz Ratajczak, Jak trudno być kłamcą

Teraz nie ma już, jak sądzę, wątpliwości co do tego jaka jest stawka.

2. Andrzej Szubert czyli nękanie procesami, szantaż i groźby karalne

Ataki nie są zarezerwowane dla osób świata nauki bądź działaczy społecznych, takich jak G. Wysok. Także „zwykli” internetowi publicyści podlegają „obróbce”. Jedną z ostatnich ofiar systemu, niszczoną metodą procesów sądowych (monitor-polski.pl: Sprawa Szuberta – sądy kapturowe coraz bliżej) jest publicysta Andrzej Szubert, który naiwnie wierzył w „wolność słowa” i wypowiadał się, nie ukrywając swojej tożsamości na licznych blogach, spośród których starszym czytelnikom powinny być dobrze znane choćby „vademecum poliszynela” i „krasnoludki z pejsami”. Tematyka blogów była (jak na warunki polskiej rzeczywistości poprawnopolitycznej, bo nie – według standardów wyznaczanych nie przez przez ruchy skinowskie i neohitherowskie, tylko legalnie wydawaną w III RP („koncesjonowaną”) gazetę L. Bubla) odważna. Szubert nie bawił się w hucpiarski „antyeskimosizm”, pisał o faktach.
Mimo, że nie podzielam znacznej części poglądów głoszonych przez pana Andrzeja Szuberta oraz uznaję sposób ich formułowania za niekiedy pozostawiający wiele do życzenia, opisuję jego problemy ku przestrodze innych publicystów oraz ze względu na potrzebę zwrócenia uwagi opinii publicznej na samowolę sądów i lekceważenie przez nie polskiego prawa, byle tylko uczynić zadość żądaniom oskarżycieli zatrudnionych przez Gazetę Wyborczą i różne „grupy nacisku”. Nie pierwszy to przypadek, kiedy osoba głosząca niewygodne dla „grup nacisku” poglądy jest prześladowana i nękana za pomocą instytucji państwa polskiego. Przypominam Czytelnikom, że Dariusz Ratajczak, zanim został zamordowany – przez „nieznanych sprawców” został (przy pomocy nagonki zmontowanej przez „środowiska Gazety Wyborczej”) pozbawiony pracy, prawa wykonywania zawodu – a w efekcie zniszczony jako twórca, badacz i publicysta – i skutecznie uciszony. Niezależnie więc czy zgadzamy się z całokształtem poglądów tej bądź innej osoby prześladowanej przez GW (bądź „grupy nacisku”), mamy moralny obowiązek udzielenia jej wsparcia – ataki „środowisk GW” mogą być dla Polaków swoistym „certyfikatem propolskości” działań osoby, w którą są wymierzone.

Publicystyka Andrzeja Szuberta okazała się na tyle popularna i otwierająca Polakom oczy, że postanowiono zamknąć mu usta, atakując jego najbliższych:

W dniu 11 kwietnia [2011 r.], podczas mojej nieobecności w mieszkaniu zadzwonił do nas na telefon domowy nieznany osobnik. Mówił po polsku. Numer jego telefonu był utajniony i nie wyświetlił się na displayu. Telefon odebrała żona. Po upewnieniu się z kim rozmawia bandzior ten nawiązał do mojej publicystyki, po czym ostrzegł żonę, aby przypomniała mi, że mamy “fajne dzieci”, i że jeśli nie zaprzestanę pisania, to może coś złego im się przydarzyć. Zwłaszcza naszej – jak bandzior to podkreślił, “sympatycznej córce”. Bandzior ostrzegł też żonę, aby o tej rozmowie nigdy nikomu poza mną nie wspominała. W tym momencie moja żona pod wpływem szoku wyłączyła telefon. Czegoś takiego się nie spodziewała. Nadal będąc w szoku wykasowała wszystko, co było na “Vademecum Poliszynela”. Zaznaczam, że z prowadzeniem mojego blogu czy z moją publicystyką moja żona nie miała nic wspólnego. Znała jedynie “na wszelki wypadek” kod wejściowy.
(…)
Z powiadomienia policji zrezygnowałem. Zastanawiałem się jedynie, czy sprawę bandyckich pogróżek ujawnić w internecie.

Zdecydowałem się na ten krok, gdyż wczoraj, 20 kwietnia miała miejsce, jak podejrzewam, kolejna pogróżka.

Otrzymaliśmy wysłany na nazwisko żony list z Polski, w którym umieszczona była składana kartka z życzeniami urodzinowymi (żona moja ma za parę dni urodziny). Jak na zamieszczonych skanach poniżej widać (adres nadawcy i nasz adres domowy zakryłem) koperta wraz z kartką urodzinową została gdzieś “po drodze” w bezceremonialny sposób celowo i świadomie przedarta na dwie część. Następnie sprawca rozerwane części z jednej strony koperty skleił niedbale bezbarwnym przylepcem i puścił list dalej. Poczta niemiecka umieściła uszkodzoną przesyłkę w widocznym na skanie woreczku foliowym i w takim stanie list dotarł do nas.
http://piotrbein.files.wordpress.com/2011/04/list1.jpg?w=600&h=433
http://piotrbein.files.wordpress.com/2011/04/list2.jpg?w=600&h=402
http://piotrbein.files.wordpress.com/2011/04/list3.jpg?w=600&h=750
Gdyby nie telefon z pogróżkami 9 dni wcześniej, sprawę rozerwanego listu mógłbym zignorować i zakwalifikować ją jako czyjąś złośliwość.
(…)
Źródło: Oświadczenie Andrzeja Szuberta lub http://www.monitor-polski.pl/andrzej-szubert-sypie/

Sprawa była znana, odbiła się szerokim echem w „trzecim obiegu” (na niszowych blogach narodowo -patriotycznych). Andrzej Szubert wycofał się na jakiś czas z publicystyki, ale w końcu do niej powrócił. Wkrótce zaczęło się też nękanie procesami (Czy Andrzej Szubert stanie przed sądem kapturowym?), które trwa po dziś dzień. Procedura „obróbki” A. Szuberta przebiega z naruszeniem polskiego prawa:

(…)

Sąd Rejonowy
VII Wydział Karny
45-368 Opole, ul. Ozimska 60 A

Sygnatura akt: VII K 84*/**

Zażalenie

W dniu 10 września br. otrzymałem pocztą list polecony za zwrotnym potwierdzeniem odbioru o następującej treści:

WEZWANIE

Sąd Rejonowy w Opolu VII Wydział Karny wzywa Pana do stawiennictwa w charakterze oskarżonego na posiedzenie, które odbędzie się dnia 08/10/2012r. o godz. 12:30 w tutejszym Sądzie ul Ozimska 60a w Sali 26 w sprawie oskarżonego Andrzeja Szuberta

sporządziła
Starszy Sekretarz Sądowy
Ewa S****

Powyższe wezwanie  to  przykład lekceważenia przepisów  i procedur oraz arogancja Sądu w stosunku do strony procesowej czyli do mnie.  Po otrzymaniu tego wezwania poczułem się jak bohater „Procesu” Kafki:  jestem oskarżony, mam stawić się w sądzie jako oskarżony, a Sąd nawet nie raczył powiadomić mnie, kto, o co i z jakiego paragrafu mnie oskarża.

(…)
Źródło: monitor-polski.pl: Czy Andrzej Szubert stanie przed sądem kapturowym?, ukrycie sygnatury akt i nzwiska sekretarz: p.e.1984; w cytowanym dokumencie występowały i są do wglądu

Ministerstwo Sprawiedliwości […]
Oskarżony: Andrzej Szubert – oskarżony o czyn z art. 212 §2 k.k.

Skarga
na postanowienie Sądu Okręgowego w Opolu VII Wydział Karno-Odwoławczy i na postępowanie Sądu Rejonowego w Opolu VII Wydział Karny.

10 września 2012 roku otrzymałem wezwanie do stawienia się 8 października 2012 w sądzie w Opolu na posiedzenie w charakterze oskarżonego – w sprawie oskarżonego Andrzeja Szuberta – czyli mojej.
Wezwanie do sądu nie zawierało żadnej informacji o tym – o co, przez kogo i z jakiego paragrafu jestem oskarżony.
Otrzymując wezwanie z sądu na posiedzenie w charakterze oskarżonego nie otrzymałem z tegoż sądu aktu oskarżenia.

Było to już drugie posiedzenie sądu w rzeczonej sprawie.
W sierpniu 2012 roku otrzymałem z Sądu Rejonowego w Opolu zawiadomienie, że 30 sierpnia “odbędzie się posiedzenie w przedmiocie właściwości sądu (…) w sprawie oskarżonego Andrzeja Szuberta” – czyli w mojej sprawie. W zawiadomieniu nie było żadnych szczegółów, o co, przez kogo i z jakiego paragrafu jestem oskarżony (załącznik: “zawiadomienie”). Nie otrzymałem też aktu oskarżenia.

W dniu posiedzenia sądu 8 października 2012 o godz. 10:30 (dwie godz. przed rozpoczęciem posiedzenia) w Biurze Podawczym sądu złożone zostały w moim imieniu :

– wniosek o wyłączenie sędziów
– wniosek o dostarczenie mi aktu oskarżenia.

Nadmieniam w tym miejscu, że do dnia posiedzenia sądu nadal nie otrzymałem z sądu aktu oskarżenia – pomimo iż w zażaleniu z 14 września 2012 poinformowałem Sąd Rejonowy o tym fakcie.
Posiedzenie w dniu 8 października powinno zostać odroczone choćby z tego prostej przyczyny, iż w tym dniu nadal nie byłem w posiadaniu aktu oskarżenia. Akt oskarżenia otrzymałem dopiero dzień po posiedzeniu sądu.

W posiedzeniu sądu 8 października 2012 nie uczestniczyłem. Nie uczestniczyli też – nie stawili się bez usprawiedliwienia – oskarżyciel prywatny i jego przedstawiciel prawny.

Pomimo wniosku o wyłączenie sędziego prowadzącego sprawę SSR Marzena Drozdowska podjęła decyzję procesową orzekając postanowienie o przekazaniu sprawy do rozpoznania przez Sąd Rejonowy w Kluczborku.
Było to rażące naruszenie prawa – naruszało artykuł 42. § 3 k.p.k.

Dodatkowo postanowienie o przekazaniu sprawy do rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Kluczboku podjęła SSR Marzena Drozdowska pod wpływem rozmowy telefonicznej przeprowadzonej w dniu posiedzenia sądu, 8 października (prawdopodobnie podczas przerwy w posiedzeniu) z przedstawicielem prawnym oskarżyciela prywatnego.
Stanowiło to naruszenie praktyki sądowej – Sąd jest przecież zobowiązany do bezstronności i do wysłuchania racji obu stron procesowych (Audi alteram partem). Dlaczego Sąd nie zatelefonował i do mnie pytając o moje racje?

Na orzeczone postanowienie złożyłem zażalenie.

W zażaleniu zarzuciłem postanowieniu Sądu Rejonowego w pierwszej kolejności naruszenie przepisu art. 42. § 3 k.p.k. – wobec złożonego w sądzie wniosku o wyłączenie sędziego prowadzącego sprawę SSR Marzena Drozdowska nie miała prawa podejmowania postanowień procesowych.
Następnie zarzuciłem postanowieniu naruszenie przepisów art. 5. k.k. i posiłkowo art. 31. § 1. k.p.k.

Czyn zarzcany mi aktem oskarżenia “popełniłem” w Niemczech, w Pforzheimie i z tego powodu nie podlega on pod polską jurysdykcję. Stanowi o tym art. 5. k.k.

Art. 5. Ustawę karną polską stosuje się do sprawcy, który popełnił czyn zabroniony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, jak również na polskim statku wodnym lub powietrznym, chyba że umowa międzynarodowa, której Rzeczpospolita Polska jest stroną, stanowi inaczej.

oraz posiłkowo na art. 31 § 1 k.p.k., który stanowi:

Art. 31. § 1. Miejscowo właściwy do rozpoznania sprawy jest sąd, w którego okręgu popełniono przestępstwo.

Do dnia dzisiejszego nie otrzymałem z Sądu Rejonowego odpowiedzi na wniosek o wyłączenie sędziów oraz odpowiedzi na zażalenie na postanowienie sądu z dnia 8 października 2012.

Dnia 8 stycznia 2013 otrzymałem postanowienie Sądu Okręgowego w Opolu w VII Wydziale Karno-Odwoławczym pod przewodnictwem SSO Artura Grabowskiego. Postanowienie to odrzuca moje zażalenie z dnia 22 października 2012 złożone na postanowienie Sądu Rejonowego z dnia 8 października 2012.

Postanowieniu Sądu Okręgowego w Opolu z dnia 20 grudnia 2012 zarzucam to, że:

– utrzymuje w mocy postanowienie Sądu Rejonowego z dnia 8 października 2012, mimo iż SSR Marzena Drozdowska wydała postanowienie procesowe pomimo wniosku o wyłączenie jej ze sprawy, co było rażącym naruszeniem art. 42. § 3 k.p.k.

Tak więc Sąd Okręgowy odrzucając moje zażalenie wyraża aprobatę dla łamania prawa przez Sąd Rejonowy i uważa postanowienie tegoż sądu wydane w warunkach naruszenia prawa za posiadające moc prawną.

– Sąd Okręgowy stwierdził ponadto, że “Brak jest podstaw do uwzględnienia zażalenia złożonego przez oskarżonego Andrzeja Szuberta”. Tym samym Sąd Okręgowy uznaje, iż artykuł 5. k.k.

Art. 5. Ustawę karną polską stosuje się do sprawcy, który popełnił czyn zabroniony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, jak również na polskim statku wodnym lub powietrznym, chyba że umowa międzynarodowa, której Rzeczpospolita Polska jest stroną, stanowi inaczej.

oraz posiłkowo artykuł 31 § 1 k.p.k.

 Art. 31. § 1. Miejscowo właściwy do rozpoznania sprawy jest sąd, w którego okręgu popełniono przestępstwo.

a na które powołałem się w zażaleniu, są dla Sądu Okręgowego nieistotne i że może je ignorować. Nie podając przy tym, na podstawie jakich przepisów i paragrafów uznał art. 5. k.k. i art. 31. § 1. k.p.k. za bezpodstawne w toczącym się procesie. Większą natomiast wagę Sąd Okręgowy przywiązuje do informacji uzyskanej telefonicznie w dniu posiedzenia sądu – 8 października 2012 – prawdopodobnie podczas zarządzonej przez SSR Marzenę Drozdowską przerwy w posiedzeniu sądu.

“Logika” Sądu Okręgowego prowadzi przy tym do stwierdzenia, że gdyby Rafał Gleich internetowe treści o które jestem oskarżany przeczytał np. w Pekinie, Sąd Okręgowy uznałby sąd w Pekinie, w Chinach za sąd właściwy.

Postanowienie Sądu Okręgowego w Opolu jest przykładem lekceważenia artykułów i paragrafów Kodeksu Karnego oraz Kodeksu Postępowania Karnego. Jest lekceważeniem prawa i narusza praworządność.

Do dnia dzisiejszego nie otrzymałem z Sądu Rejonowego odpowiedzi na doręczone sądowi sprostowanie do protokołu posiedzenia z dnia 8 października 2012.
Protokół z dnia 8 października (załącznik: “protokół z 8 października”) nie odpowiada rzeczywistemu przebiegowi posiedzenia sądu. SSR Marzena Drozdowska podczas posiedzenia sądu nie odczytała ani “notatki służbowej”, ani “wniosku o wyłączenie sędziów”. Wiem to z relacji widzów obserwujących posiedzenie sądu. http://www.ospn.opole.pl/?p=art&id=669

Niemniej SSR Marzena Drozdowska wiedziała o złożonym przed posiedzeniem sądu wniosku o wyłączenie sędziów – wobec czego wiedziała też, że w związku z tym faktem nie ma prawa podejmowania decyzji procesowych i wydawania postanowień. A jednak świadomie to uczyniła.
Dowód: SSR Marzena Drozdowska podpisując protokół posiedzenia z 8 października przyznała, że znała w trakcie posiedzenia treść wniosku o wyłączenie sędziów – a mimo to podjęła decyzję procesową i wydała postanowienie.

Do dnia dzisiejszego nie otrzymałem też z Sądu Rejonowego w Opolu załączników do uzasadnienia aktu oskarżenia – choć pisemnie o to się upominałem.

Rekapitulacja.

  • Postanowienie Sądu Okręgowego z 20 grudnia 2012 akceptuje i utrzymuje w mocy postanowienie SSR Marzeny Drozdowskiej, mimo iż podjęła je ona naruszając art. 42. § 3 k.p.k.
  • Postanowienie Sądu Okręgowego lekceważy i narusza art. 5. k.k. i art. 31. § 1. k.p.k.

Sądowi Rejonowemu w Opolu zarzucam:

  • utrudnianie mi prawa do obrony (zwlekanie z dostarczeniem mi aktu oskarżenia, niedostarczenie mi do dzisiaj załączników aktu oskarżenia),
  • wydanie postanowienia pomimo wniosku o wyłączenie sędziego mającego prowadzić posiedzenie,
  • nieodroczenie posiedzenia ze względu na niedostarczenie mi do dnia posiedzenia aktu oskarżenia,
  • stronniczość – sąd telefonicznie kontaktuje się w dniu posiedzenia jedynie ze stroną oskarżyciela, czym narusza zasadę Audi alteram partem.
  • nieodpowiadanie na moje skargi, zażalenia i sprostowania,
  • sporządzanie protokołów posiedzeń sądu niezgodnych z rzeczywistam przebiegiem tychże posiedzeń.

Dodatkowo zarówno Sąd Okręgowy jak i Sąd Rejonowy w Opolu naruszają zasadę, która głosi, że nie dających się usunąć/wyjaśnić wątpliwości nie można rozstrzygać na niekorzyść oskarżonego (zasada in dubio pro reo).

W związku z powyższym wnoszę o umorzenie prowadzonego przeciwko mnie postępowania karnego.

Andrzej Szubert

Do wiadomości otrzymują:

Biuro Ministra Sprawiedliwości bm@ms.gov.pl
Biuro Skarg i wniosków Ministerstwa Sprawiedliwości skargi@ms.gov.pl
Sąd Okręgowy w Opolu VII Wydział Karny 7karny@opole.sr.gov.pl

Tekst skargi, jako istotny ze względu na łamanie prawa przez sędziów, otrzymują także różne media internetowe.
Źródło: monitor-polski.pl: Sprawa Szuberta – sądy kapturowe coraz bliżej

Jak widać nie tylko z Bogdanem Goczyńskim sądy robią co im się żywnie podoba, z ewidentnym naruszaniem polskiego prawa (patrz także osobiste doświadczenia administratora strony monitor polski). Trudno orzec, jak sprawa A. Szuberta się skończy, można mu jednak pomóc. Zachęcam wszystkich, niezależnie od tego, czy im odpowiada publicystyka A. Szuberta czy nie – do spopularyzowania problemu. Być może ktoś rozważający ujawnienie tożsamości, podpuszczany tą czy inną metodą bądź pomawiany o agenturalność z powodu nieujawniania swoich personaliów zastanowi się nad tym po raz drugi – dla dobra własnego, własnej rodziny – ale także dla pożytku publicznego, bo zamiast tracić czas po sądach – będzie mógł służyć narodowi polskiemu. Zamiast ograniczać spektrum poruszanych tematów, autocenzurując się w obawie przed szykanami – będzie bez obaw pisał prawdę. I nie chodzi tu o to, by milczeć pod swoim nazwiskiem. Chodzi o to, by pod swoim nazwiskiem nie głosić poglądów które w chwili obecnej pozwalają łotrom gnoić patriotów w ramach obowiązującego bezprawia.

Oczywiście ten tekst nie wyczerpuje zagadnienia systemu niszczenia i zastraszania publicystów w III RP. Wkrótce kolejne odcinki …

Cenzura google.pl usuwa tekst Żydzi a Powstanie Styczniowe

Cenzura w Google usuwa z polskich wyników wyszukiwania tekst Żydzi a Powstanie Styczniowe i jego planowo antypolski wymiar

Google.pl usunęło z wyników wyszukiwania dla hasła „powstanie styczniowe” tekst demaskujący antypolskie działania Żydów wobec Polaków. Tekst przedstawia jak Żydzi współdziałali z Prusami w sprowokowaniu powstania. Incydent jest istotny, ponieważ okazuje się, e polska wersja google zwraca znacząco mniej wyników od zagranicznych edycji (ok 30%), ponadto ilustruje interesującą metodę ograniczania dostępu do informacji (sterowania dystrybucją informacji) i Internecie.

Tekst pierwotnie opublikowany jako fragment szerszego omówienia praktyk cenzorskich na google.pl: „Cenzura: Google ukrywa, Polakom nie wolno znaleźć w Internecie”, którego lekturę zalecam wszystkim czytelnikom.

Cenzura w Google usuwa z polskich wyników wyszukiwania tekst Żydzi a Powstanie Styczniowe i jego planowo antypolski wymiar

Cenzurowanie wyników wyszukiwania jest obecnie jednym głównych kierunków rowoju blokady informcyjnej. Proceder manipulowania wynikami przez google (przez właścicieli i „rozmaite” grupy nacisku) jest niezwykle niebezpieczny, ponieważ jest dla społeczeństwa poddanego cenzurze nieuchwytny. Internetowe „bydło” jest „wypasane” na „pastwisku informacyjnym” bez świadomości istnienia „ogrodzenia” i „pastuchów”. Prawdopodobnie każdy naród, który posiada własną domenę google równocześnie podlega odpowiedniej obróbce informacyjnej. Również Polacy – co osobom czytającym ten tekst może się wydawać oczywiste, tyle, że takie „oczywistości” niekiedy trudno jest wyłapać – i trudno ich dowieść. Dlatego szczególnie cenne są sytuacje, kiedy bezspornie możemy wykazać ingerencję google w wyniki.
Do niedawna na drugiej stronie wyników wyszukiwania przeglądarki google.pl występował wymieniony w tytule tekst „Żydzi a Powstanie Styczniowe i jego planowo antypolski wymiar”. W dniu 17.01.2013 w wynikach wyszukiwania dla hasła powstanie styczniowe artykułu juz nie było – ani na stronie 1, ani na kolejnych (do 14, czytelnik może sprawdzić dalsze we własnym zakresie). Co najciekawsze – wyniki wyszukiwania dla google.de, google.fr, google.ru i google.com (przekierowanie z google.us) zawierają ww. artykuł na drugiej stronie wyników! Wygląda na to, że władze (bądź „inne ośrodki”) zajmujące się kontrolą obiegu informacji w III RP zareagowały prewencyjnie na wzrost wyszukiwań terminu powstanie stycznioweprzygotowując wyniki wyszukiwania tak, by nie zawierały niespodzianek i tekstów, które mogłyby zwrócić uwagę przypadkowych osób na pewne „aspekty” polskiej historii. Nalezy podkreślić, że strona nie niknęła całkowicie z bazy danych google, tylko została usunięta z wyników wyszukiwania dla konkretnego hasła – można ją odnaleźć poszukując innych fraz.
Sam incydent jest dość interesujcy – świadczy, że artykuł „Żydzi a Powstanie Styczniowe i jego planowo antypolski wymiar” zawierał dane na tyle istotne i niewygodne (fragmenty książki S. Didier’a „Rola neofitów w dziejach Polski” – konkretnie rozdziały traktujące o działaniach Żydów w okresie poprzedzającym Powstanie Styczniowe i w trakcie tego zrywu) , że uznano jego usunięcie za konieczne.

Oto zrzuty ekranowe na dzień 17.01.2013, robione między 18.00 a 19.00 (pierwsza kolumna – pierwsze cztery strony wyników z google.pl, w kolejnych kolumnach wyniki dla google.de, google.fr, google.ru i google.com (google.us); wszystkie wyszukiwania przeprowadzone przy domyślnych ustawieniach wyszukiwarki, po wyczyszczeniu cookies; po kliknięciu na obraz poniżej otworzy się jego pełnowymiarowa wersja [2993×6964 pikseli]):
Żydzi cenzurują wyniki wyszukiwania Google dla hasła "powstanie styczniowe"
Jeśli imageshack nie działa – tu jest kopia bezpieczeństwa tej kompilacji zrzutów ekranowych (gif, 862 KB).

WNIOSKI:
Rzut oka na liczbę wyników zwróconą dla poszczególnych wersji google wiele mówi – google.pl zawiera do 1/3 stron skatalogowanych przez google.de, google.fr, google.ru czy google.com (google.us). Google.pl odcina więc polskiego użytkownika od znaczącej części katalogu! Reguły, według których dokonano selekcji stron do polskiej wersji google nie są szeroko rozgłaszane (o ile są w ogóle). Jakie wnioski należy wyciągnąć z zaistniałej sytuacji? Takie, że jeśli czegoś szukamy w sieci, nie należy używać polskiej wersji google. Pytanie tylko, jak długo jeszcze inne wersje google będą bardziej kompletne dla użytkowników z Polski (bo jeśli youtube.com uniemożliwia oglądanie pewnych filmów w pewnych państwach, to również google może już wkrótce dla żądań wychodzących z pewnych państw używać „specjalnych” zestawów wyników).

Naszeblogi.pl czy naszeblAgi.pl – czyli jak administracja tego serwisu chroni oszczerców przed zdemaskowaniem i knebluje demaskujących oszczerstwa

Naszeblogi.pl czy naszeblAgi.pl? BlAgi rzecz jasna dla polskich gojów ...

Chcąc sprostować kłamstwa Szmidta szerzone na portalu naszebloAgi.pl napisałem krótką informację dla czytelników, gdzie mogą znaleźć tekst, w którym wykazano kłamstwa, oszczerstwa i antypolską działalność pana Szmidta. Reakcja pana Szmidta sprowadziła się do kolejnej porcji oszczerstw, którą przytaczam i demaskuję poniżej. Czytelnikowi pozostawiam do rozważenia, czy osoba tak lekceważąca sobie prawdę i czytelnika może być katolikiem, "konserwatystą etycznym" i zwolennikiem "kultury łacińskiej" jakim się pan Szmidt mieni, by naganiać Polaków do Judeopolonii. Czyżby po raz kolejny – strzeżcie się Greków i ich darów? Moja odpowiedź udzielona temu kłamcy i oszczercy znów przekracza 2500 znaków dopuszczanych na naszeblogi.pl. Więc znów – publikuję ją na innym serwisie, a czytelników naszeblogi.pl skieruję tu (o ile moja kulturalna i zgodna z prawdą odpowiedź nie zostanie wycięta przez tamtejszą cenzurę).

Uderz w klawiaturę, a plagiator się objawi 🙂

dlaczego nie obrzuci Mnie Pan tutaj stekiem wyzwisk, jak na nE?
Dlaczego Tutaj nie nazwie Mnie Pan: zdrajcą narodu moczarowców, syjonistą, alfonsem, etc., a także nie napisze jak fajnie się stało, że Jaruzelski wprowadził stan wojenny?
Dlaczego nie napisze Pan, że hitler został źle zrozumiany, a Katolicyzm to socjalizm, bez projektu gospodarki?
Dlaczego nie napisze Pan, że Jan Paweł II to Żyd, tak samo jak Benedykt XVI?
Czyżby bał się Pana Darskiego?
I słusznie :-))))))))))))))))))))))))) bochaterze, przez małe b i duuuuże ce-cha 🙂
A dlaczego pisze Pan wszystkie inwektywy anonimowo?
Liczy Pan, na to, że nikt Pana nie zna i nie wie, czym zajmował się, np przed latem 2012, kiedy to stał się Najprawdziwszym z Najprawdziwszych Polaków? Wszędzie gdzie się logował, zostawił ślady moczarowskich łap 🙂
Może spróbuje Pan napisać na Mnie na naszeblogi.pl donos, jak na nE?
Śmiało 🙂

Źródło: http://naszeblogi.pl/comment/reply/35184/916662#comment-916662

Ponieważ w międzyczasie usunięto moje wypowiedzi z naszeblogi.pl, pozwolę sobie załączyć zrzut ekranowy z powyższej wypowiedzi Szmidta – wraz z dowodem, że moje konto na naszeblogi.pl istniało: http://imageshack.us/a/img28/729/szmidtoszczerstwanaszeb.gif.

Przede wszystkim zaczyna Pan od bezczelnego kłamstwa:
1. nie jestem plagiatorem, autora tekstu podałem łącznie z odnośnikiem do oryginału, co każdy czytelnik może sprawdzić: http://wop.neon24.pl/post/84082,imperium-w-krotkich-spodenkach
2. pod Pana adresem z mojej strony nie padło ani jedno wyzwisko, o czym może się przekonać każdy, kto zechce się zapoznać z dyskusjami pod tekstami:
http://wop.neon24.pl/post/83943,apel-do-administracji-nowego-ekranu-w-sprawie-marka-szmidta
i
http://wop.neon24.pl/post/83813,judeokatolicyzm-a-polsko-zydowskie-braterstwo-broni
Natomiast – o czym również każdy może się przekonać – na zrzucie ekranowym zamieszczonym w moim artykule, Pan ma w zwyczaju odnosić się w sposób obraźliwy do rozmówców: http://wop.neon24.pl/post/83943,apel-do-administracji-nowego-ekranu-w-sprawie-marka-szmidta , jeśli komus mało, oto zrzut ekranowy innej Pana wypowiedzi pod moim adresem: https://palmereldritch1984.files.wordpress.com/2012/12/niepoprawni_szmidt.gif

Nigdy nie określiłem Pana mianem "zdrajcy narodu moczarowców" (Niklot nazwał Pana w dyskusji na prawica.net zdrajcą narodu, bez dodatkowych przymiotników, ale ja nie jestem Niklot; Pana wypowiedzi mają niemniej charaktre na tyle wymierzony w interesy narodu polskiego, że gdyby był Pan Polakiem, oskarżenie Pana o zdradę nie byłoby bezzasadne) ani alfonsem (to określenie padło pod Pana adresem ze strony Vortexa, którego wypowiedź została na Pana żądanie usunięta, jedyny ślad po niej to ten Pana komentarz: http://wop.neon24.pl/post/83943,apel-do-administracji-nowego-ekranu-w-sprawie-marka-szmidta#comment_717496 ). Żałuję, że nie zachowałem jego wypowiedzi, bo zawierała kilka interesujących obserwacji. Oczywiście nie jestem Vortex-em. Ma Pan tendencję do uznawania wszystkich, którzy Pana zdemaskowali za jedną i tą samą osobę.

W kwestii stanu wojennego nigdy nie padło z mojej strony sformułowanie jakoby jego wprowadzenie było "fajne". Stanowisko środowisk narodowych wobec stanu wojennego zostało opublikowane na Polskiej Myśli Narodowej wraz z filmem dokumentalnym obrazującym tło gospodarczo-dyplomatyczne tych zdarzeń: http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/12/13/stan-wojenny-13-xii-1981-kulisy-polityczne-ekonomiczne-i-stanowisko-stronnictwa-narodowego/

Nigdy i nigdzie nie twierdziłem, że Hitler został źle zrozumiany. Hitler był despotą, szowinistycznym zbrodniarzem wojennym, opierającym się o największych posiadaczy-kapitalistów w III Rzeszy, a nie narodowcem czy socjalistą.
Również o katolicyzmie nigdy nie pisałem, że to socjalizm. Postulaty społeczno-ekonomiczne kościoła katolickiego nie są oparte na teorii wypracowanej w ramach nauk ekonomicznych i wykazują pewne pokrewieństwo z koncepcjami socjalistów, co nie jest zaskakujące, ponieważ tzw. katolicka nauka społeczna powstała po to, by odciągnąć radykalizujące się wskutek nędzy i bezrobocia masy od idei socjalistów i komunistów.

Nie piszę o pochodzeniu Karola Wojtyły ani J. Ratzingera, ponieważ nie ma to nic do rzeczy w tym miejscu, poza tym – nigdy niczego na ten temat nie pisałem, o czym już został Pan poinformowany: http://wop.neon24.pl/post/83943,apel-do-administracji-nowego-ekranu-w-sprawie-marka-szmidta#comment_716345 , mimo to powtarza Pan oszczerstwa pod moim adresem, licząc, że administracja naszeblogi.pl nie dopuści do opublikowania mojej wypowiedzi.

Pana Darskiego nie znam.
Czy zwracanie się do kogoś per "bochaterze, przez małe b i duuuuże ce-cha" jest przejawem poziomu dialogu, którego Pan oczekuje? Sądząc po https://palmereldritch1984.files.wordpress.com/2012/12/niepoprawni_szmidt.gif i http://img853.imageshack.us/img853/237/szmidtoszczerstwa.gif – tak. Tyle, że ja niekoniecznie mam ochotę do tego poziomu się zniżać.

> A dlaczego pisze Pan wszystkie inwektywy anonimowo?
Nie piszę żadnych inwektyw, co Pan powinien już do tej pory zauważyć. Posiadam pewien poziom ogłady intelektualnej, zupełnie obcy wielu osobom.

> Liczy Pan, na to, że nikt Pana nie zna i nie wie, czym zajmował się,
> np przed latem 2012, kiedy to stał się Najprawdziwszym z Najprawdziwszych
> Polaków? Wszędzie gdzie się logował, zostawił ślady moczarowskich łap 🙂

Szanowny panie, ślady mojej działalności w sieci sięgają dużo przed latem 2012 (i tylko Pana lenistwu mozna przypisać nieodnalezienie tychże), nie mam jednak nic wspólnego ze środowiskami moczarowskimi. Przyczyny niewystępowania pod pełnym imieniem i nazwiskiem zostały podane w tekście: “Katoliccy” architekci Judeopolonii – czyli: antypolska działalność agenturalna … i wynikają z troski o bezpieczeństwo współpracowników, rodziny i własne (przykłady D. Ratajczaka, T. Szczepańskiego, G. Wysoka i B. Jedynak, opisane w ww. tekście pokazują jasno, że są bardzo poważne powody dla niewystępowania "z odkrytą przyłbicą", zob. także Niebezpieczeństwa wynikające z rezygnacji przez publicystę z anonimowości …). Nie jest to jednak podyktowane strachem – lecz troską o bezpieczeństwo innych i koniecznością zabezpieczenia możności dalszej służby narodowi polskiemu. Wielu osobom procesy i szykany w pracy zamknęły usta bądź odebrały czas na działalność dla narodu polskiego.
Aktualizacja: Moje konto zostało przez administratorów naszeblogi.pl zablokowane. Wcześniej wielokrotnie cenzurowano tam moje (kulturalne, nienapastliwe) wypowiedzi. Dziś nie pozwolono na zamieszczenie sprostowania do steku bredni i oszczerstw Szmidta. Można zgadywać, jaką rolę w tym banie odegrał nasz "katolik" i miłośnik cywilizacji łacińskiej", który to obnosi się z obroną praw innych do głoszenia ich poglądów, byle nie na jego blogu – i byle nie demaskujących jego kłamstw, oszczerstw i antypolskiej działalności. pełny tekst mojej ostatniej, wyciętej przez naszeblogi.pl wypowiedzi publikuję tu: Za co zbanowano mnie na naszeblogi.pl

„Katoliccy” architekci Judeopolonii – czyli: antypolska działalność agenturalna oraz zdemaskowanie operacji planowego „zatruwania studni”

Pseudopatrioci i pseudonarodowcy, czy agentura i zdrajcy?

Tekst Polsko-żydowskie “braterstwo” broni, który spotkał się z dobrym przyjęciem zarówno na niepoprawni.pl (5 not 1 i 14 not 10) jak i na prawica.net (ocena 4/5) rozpoczął falę ataków Marka Stefana Szmidta na mnie i na witrynę Polska Myśl Narodowa. Biorąc pod uwagę niezborność intelektualną paszkwili i konfabulacji Szmidta można by je lekceważyć, gdyby każdy czytelnik znał przyczynę ich pisania przez tego pana. Niestety nie każdy czytelnik posiada wiedzę dostateczną do zorientowania się w tym, co jest oszczerstwem i nie każdy czytelnik zorientuje się, że z autorem „nie wszystko jest w porządku”. Warto zwrócić uwagę na to, że pan Szmidt dokonuje ataków na mnie i Polską Myśl Narodową z Nowego Ekranu i Niepoprawni.pl. Pierwszy z tych serwisów zablokował moje konto po zaledwie jednej wypowiedzi – na nowyekran.net działa ostra cenzura prewencyjna (aktualizacja: 18.XII.2012 administracja Nowego Ekranu odblokowała moje konto). Drugi z serwisów wielokrotnie blokował mi konto, ukrywał moje teksty przed czytelnikami, raz nawet odebrał mi bezprawnie możliwość prowadzenia bloga, aktualnie moje konto na niepoprawni.pl znów zablokowano – bez podania przyczyn i niezgodnie z regulaminem. Widać więc, że Polska Myśl Narodowa jest niewygodna dla właścicieli tych reżimowych stron. A działalność oszczercy i kłamcy Szmidta/Detki jest tam akceptowana a nawet – promowana (np. ten obrazek). Poniższy tekst jest dość obszerny, jednak gorąco zachęcam czytelnika do przeczytania całości, ze względu na poruszenie w nim wielu istotnych kwestii związanych z aktualną sytuacją narodu polskiego i planowym kształtowaniem postaw Polaków wobec Żydów z perfidnym instrumentalnym wykorzystaniem wiary katolickiej.
UWAGA: Konto Marka Szmidta zostało zablokowane przez administrację prawica.net, która ma pełną świadomość, że rewelacje Szmidta to oszczerstwa jak najdalsze od jakiejkolwiek etyki. Odnośniki do dyskusji na prawica.net nie będą działały, napisałem do administracji prawica.net prośbę o przywrócenie widoczności dotychczas opublikowanych tekstów Szmidta, bo ich ukrywanie jest niecelowe, zważywszy powielanie przez niego tekstów. Przepraszam za niedogodności, polemiki poniżej nie będę już poprawiał. Wkrótce spróbuję dodać zrzuty ekranowe dyskusji. Praktycznie cały poniższy tekst nie zmienia wymowy nawet w zaistniałej sytuacji.
Kopie stron usuniętych z prawica.net (archiwum google):
Gnoza w polityce: Przekleństwo Manicheizmu
Ruch Narodowy w łapskach „Chamów z Natolina” (?)

Pan Szmidt grasuje po wielu platformach blogerskich wypisując następujące tezy:
1. W tekście „Gnoza w polityce: Przekleństwo Manicheizmu” ( http://prawica.net/32438 ) krytykuje to, że w społeczeństwie polskim pokutują podziały na „czarne” i „białe” (Szmidt pisze: Celem tej operacji socjotechnicznej, jest wytworzenie kolejnego podziału, według schematu Dualizmu Maniego: na My-Dobrzy-Polacy – Oni-Źli-Żydzi, celem antagonizowania grup etnicznych w zrzeszeniu zwanym Polakami). Czyli Szmidt żąda od Polaków (zauważmy – Polaków, czyli „zrzeszenia” grup etnicznych, a nie narodu, zrzeszenia, którego częścią są Żydzi!), by wyrzekli się ksenofobii, która jest podstawową częścią świadomości narodowej – odróżnienia nas, Polaków od nich – obcych, czyli wyodrębnienia narodu polskiego. Jeśli komuś się to skojarzyło z działalnością środowisk Krytyki Politycznej Sierakowskiego – to bardzo dobrze się mu skojarzyło. Tu mamy do czynienia z „katolickim” końcem tego samego syjonistycznego kija na Polaków, którego lewackim końcem jest retoryka środowisk Krytyki Politycznej, Ruchu Palikota czy SLD. Radzę się głęboko zastanowić, skąd się ta zbieżność wzięła. Jesli ktoś nie nabrał się na „katolickie” i „łacińskie” opowieści o tym, że Polak nie może się czuć Polakiem – przedstawicielem narodu polskiego, służę kolejnym cytatem z pana Szmidta:

Określenie “My” jako “wszyscy Polacy” przywlekła do Polski bolszewia, którą zwalczam od lat przeszło 30-tu, a zwłaszcza już “Polakami” mieniły się najgorsze komuchy, takie jak Berman, Różański, Światło, etc., sama hołota, zaprzańcy i sługusy okupanta.Tak więc, będąc Tradycjonalistą, wszelkie “My” a zwłaszcza już Narodowe, traktuję jako przejaw bolszewickiej naleciałości na kulturę Polską.
Źródło: “Chamy” i “żydy”: kolejna odsłona dramatu narodowego, komentarz #15

Państwo polskie niszczone przez mniejszość rządzącą jest państwem, w którym naród polski stanowi 96,5% i nie ma (po stronie interesu narodowego Polaków) powodu, dla którego to państwo nie miałoby być etnocentryczne. Nie ma powodu, by Polacy, osoby narodowości polskiej nie miały w Polsce prawa do narodowego „My”. Tymczasem dowiadujemy się, że tożsamość narodowa, łączenie polskości z przynależnością do określonej grupy etnicznej to bolszewicka naleciałość na kulturę polską. Jest to cokolwiek absurdalne dla kogoś, kto ma świadomość, że polskie „My” to efekt procesów narodotwórczych zakończonych w II połowie XIX wieku, głównie dzięki „pracy u podstaw” wykonanej przez Ligę Narodową. Ale w tym szaleństwie jest metoda. Szmidt usiłuje łączyć obrzydzanie polskich postaw narodowych z każdym możliwym „odruchem warunkowym” wpajanym Polakom jak psom Pawłowa. „Bolszewizm” ma wśród Polaków jednoznacznie negatywne konotacje, więc Szmidt z zadziwiającą precyzją mówi – „Polacy, to bolszewicy wam wmówili, że jesteście narodem odrębnym od żydowskiego – i że w ogóle jesteście narodem”.

Szmidt zakłamuje rolę Żydów w okresie stalinowskim – w szczególności ich dominację w UB, prokuraturze i na wyższych szczeblach władzy:

Określenie „Żydokomuna” pokutuje po dziś dzień w terminologii politycznej i Nikt, z tylu obecnych w przestrzeni publicznej Autorytetów moralnych, czy choćby tylko językowych, nie ośmielił się dotychczas nawet pisnąć, iż termin ten zawiera w sobie sprzeczność nie do pogodzenia, a wiec nie może oddawać rzeczywistości.
Albowiem, określenie (nazwa własna) Żyd, jest w języku polskim zaprzeczeniem słowa komunizm.
Le Juif – to francuskie słowo określające potomka plemienia Judy, a więc zaledwie jednego z dwunastu plemion Izraela; w polszczyźnie – wyznawcę Religii mojżeszowej, bez różnicowania jakiego nurtu współczesnego.
Źródło: http://prawica.net/32438

Jeśli ktoś myśli, że to jednorazowy wybryk, to się myli:

a „Żydy” (uwaga p.e.1984: tzw. frakcja „puławska” w PZPR i urzędach PRL) to zwodnicze w swym zamiarze określenie reszty komunistycznej hołoty, składającej się częstokroć z wynarodowionych i bezbożnych potomków Izraela, którzy dawno już swoją Żydowskość zatracili, na rzecz ateistycznego, faszystowskiego kosmopolityzmu sowieckiego.
Źródło: http://prawica.net/32509

O błędnej (a może rzeczywiście obłędnej) interpretacji i łączeniu pojęć komunista + Żyd, w „popularny” neologizm żydokomuna, pisałem już w szkicu „Gnoza polityczna: Przekleństwo Manicheizmu”, lecz co tu wymagać od opinii „ulicy” a zwłaszcza już, tej powojennej „warszawskiej”…
Źródło: http://prawica.net/32509

Co z tego wynika?
1.1 Żyd to wyznawca religii mojżeszowej, zatem syjoniści-ateiści to nie Żydzi. Komunistyczni mordercy Polaków z ubeckich katowni to nie Żydzi. Donosiciele wskazujący Polaków do transportów na Syberię w czasie pierwszej okupacji sowieckiej (1939-1941) to nie Żydzi. To jacyś beznarodowcy. Zupełnie jak beznarodowi „naziści” i „hitlerowcy”. Polacy tą „narrację” znają dobrze.
1.2 Żydokomuna nie istniała, polscy historycy powariowali, bo piszą o jakichś Żydach w UB: Krzysztof Szwagrzyk, Obep Wrocław, Żydzi w kierownictwie UB. Stereotyp czy rzeczywistość?, Biuletyn IPN – 11/2005.
WNIOSEK / SKUTEK tez Marka Stefana Szmidta: Polacy nie mogą mieć żadnych pretensji do Żydów o „żydokomunę”, bo to nie Żydzi, tylko jacyś komuniści. Jeśli Polską rządzą obecnie jacyś osobnicy nie mający z narodem polskim nic wspólnego, za to dbający o interes Izraela i narodu żydowskiego, to nie Żydzi oczywiście – tylko jacyś beznarodowcy, jeśli tylko nie biegają do synagogi.
PROBLEM 1: Żydzi nie uznają za Żyda wyznawcę judaizmu, tylko każdego, kto ma żydowskich przodków (najlepiej matkę Żydówkę). Zatem Żydzi sami uważają żydostwo za przynależność do ich grupy etnicznej przez więzy krwi – czyli przynależność do narodu.
PROBLEM 2: Beznarodowi „komuniści” realizowali w PRL politykę zorientowaną na korzyści własnej grupy etnicznej, wyświadczali olbrzymie przysługi państwu Izrael (np. poprzez fingowany „pogrom” w Kielcach starali się zmusić Żydów do wyjazdu do podbijanej przez osadników żydowskich Palestyny, w ramach antysyjonistycznej czystki w armii polskiej zmusili do emigracji do Izraela swoich oficerów – którzy byli na wagę złota dla Izraela prowadzącego wówczas „wojnę na wyniszczenie”/”wojnę na wyczerpanie”; również inni emigranci z 1968 byli bardzo w Izraelu potrzebni – tyle że nie chcieli narażać się, więc dostali ponaglenie z Izraela, znane Polakom jako Marzec’68).

2. Głosi też Szmidt tezy o odwiecznej przyjaźni polsko – żydowskiej, sięgającej od zarania dziejów do września 1939. To wierutne kłamstwo demaskuję w ww. tekście Polsko-żydowskie “braterstwo” broni. W tym samym tekście Szmidt zaprasza w imieniu Polaków, katolików i konserwatystów ewentualnych uchodźców z Izraela, jeśli dojdzie do wojny z Iranem. To ma mniej więcej taką wymowę, jak zapraszanie do Polski uchodźców z hitlerowskich Niemiec w 1938, jeśli doszłoby do wojny czechosłowacko-niemieckiej. Szmidt oferuje w imieniu Polaków schronienie i gościnę agresorom.

Wiedząc kim jest pan Szmidt, popatrzmy, w jaki sposób wyprowadza atak oszczerstw ze strony nowyekran.net ( http://marekstefanszmidt.neon24.pl/post/83291,czy-ruchy-narodowe-oblaza-czerwone-pajaki ). Zapewne nie widzi ten pan żadnej sprzeczności w tym co robi z 8. przykazaniem („Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”). Może to wynikać z jego głębokiej pogardy dla katolicyzmu i cywilizacji łacińskiej. Może też wynikać z tego, że bliźnimi pana Szmidta są osoby wywodzące się z innej nacji, niż redakcja Polskiej Myśli Narodowej (tezę tą może potwierdzać język, którym posługuje się w polemikach pan Szmidt: zrzut ekranowy zrobiony przez naszego współpracownika Niklota – pan Szmidt może być Żydem, może być szabesgojem nauczonym hebrajskiego, ale nie musi, bo istnieje usługa translate.google.com, która pozwala na dość kiepski przekład pomiędzy wieloma językami, w tym hebrajskim; dlatego czytelnik musi tu sam rozstrzygnąć). Filosemityzm i zakłamywanie plugawej roli Żydów w historii narodu polskiego wykazane powyżej zdają się tą tezę uprawdopodabniać.

Pan Szmidt w tekście szkalującym mnie i Polską Myśl Narodową posłużył się kłamstwami. Ponieważ kłamstwo ma krótkie nogi, szczególnie, gdy kłamie osoba niekompetentna – kłamstwa zostaną przyszpilone – i mam nadzieję, że pozbawią pana Szmidta wiarygodności w oczach jego czytelników.
Pisze więc pan Szmidt:

Charakterystycznym objawem agenturalności, jest próba umożliwienia ich identyfikacji personalnej, poprzez brak możliwości kontaktu z redakcją, który – bardzo wiarygodnie dla przedszkolaków – uzasadniają „koniecznością ukrywania się przed siłami represyjnymi III RP” 🙂 Powyższa „zastawka” jest o tyle śmieszna, że nawet Mój Sąsiad, Informatyk, bez trudu ponamierzał ich adresy IP oraz ruch, jaki generują w Necie, a co dopiero „siły represyjne III RP”, które dysponują najlepszym sprzętem, już nie wspominając że pułkownik ABW jest prezesem NASK 🙂

Pana wymyślony sąsiad nie miał najmniejszych szans namierzenia kogokolwiek z redakcji Polskiej Myśli Narodowej. Z prostej przyczyny, że nie ma kontroli ani nad serwerami wordpress.com, ani nad bramkami sieciowymi dostawców internetu redaktorów Polskiej Myśli Narodowej. Natomiast ustalić adres i położenie serwerów wordpress.com, na których działa myslnarodowa.wordpress.com może każdy, choćby stosując choćby visual traceroute. Tylko czego się dowie?

Pan Szmidt – może przypadkowo, a może nie – bardzo naciska na ujawnienie personaliów swoich przeciwników. Wykorzystuje techniki polegające na „braniu na tchórzostwo”:

Charakterystycznym objawem agenturalności, jest próba umożliwienia ich identyfikacji personalnej, poprzez brak możliwości kontaktu z redakcją, który – bardzo wiarygodnie dla przedszkolaków – uzasadniają „koniecznością ukrywania się przed siłami represyjnymi III RP” 🙂
Źródło: http://marekstefanszmidt.neon24.pl/post/83291,czy-ruchy-narodowe-oblaza-czerwone-pajaki

p.e.1984 napisał:„Dane personalne redaktorów Polskiej Myśli Narodowej nie zostały ujawnione, aby zagwarantować, że władze III RP nie będą mogły ich ani ich rodzin szykanować”

– tchórzostwo lub agentura, a najpewiej tchórzo-agentura , gdyż tylko winni się tak tłumaczą 🙂
Źródło: http://prawica.net/32509#comment-554891

Sposób nawiązywania kontaktu z redakcją jest opisany tu: http://myslnarodowa.wordpress.com/polska-mysl-narodowa/ i dostępny przez menu. Osoby, które propagowały poglądy o wiele mniej radykalne niż robi to redakcja Polskiej Myśli Narodowej, które doświadczyły w III RP szykan:
Dariusz Ratajczak (najprawdopodobniej zamordowany przez egzekutorów z Mossadu)
Tomasz Szczepański (notorycznie wyrzucany ze szkół, w których nauczał)
Barbara Jedynak (zawieszona po oszczerstwach w ramach prowokacji),
Grzegorz Wysok (nękany kawkowskim procesem zainicjowanym donosami Gazety Wyborczej i ciągniętym na podstawie świadectw stronniczego biegłego).
Takich osób jest o wiele więcej w III RP. Dodajmy jeszcze pewien tekst, który pokazuje, co się dzieje z przeciwnikami Żydów, których zdołali namierzyć: Dariusz Ratajczak, „Jak trudno być kłamcą” (z pewnych względów tekst proroczy, o ile ktoś jest sceptyczny w kwestii okoliczności śmierci autora dziennika – gorąco polecam lekturę).
W świetle powyższych historii widać, że osoba, która domaga się ujawnienia personaliów od kogokolwiek głoszącego poglądy zbliżone do tych głoszonych przez Polską Myśl Narodową ma nieszczere zamiary. Chce sprowadzić na głoszącego odwet aktualnych okupantów Polski i uniemożliwić dalsze uświadamianie Polaków.

Szmidt postanawia wmówić czytelnikom, że redakcja Polskiej Myśli Narodowej już została namierzona przez ABW, co popiera zmyśleniem, jakoby jego (wymyślony rzecz jasna) sąsiad informatyk kogoś zdołał namierzyć.

Powyższa „zastawka” jest o tyle śmieszna, że nawet Mój Sąsiad, Informatyk, bez trudu ponamierzał ich adresy IP oraz ruch, jaki generują w Necie, a co dopiero „siły represyjne III RP”, które dysponują najlepszym sprzętem, już nie wspominając że pułkownik ABW jest prezesem NASK 🙂
Źródło: http://marekstefanszmidt.neon24.pl/post/83291,czy-ruchy-narodowe-oblaza-czerwone-pajaki

Pan Szmidt oczywiście pisze bzdury. Jeśli redakcja PMN byłaby rozpracowana, to stałoby się to, co w przypadku „antykomora”. To się nie stało. Jeśli natomiast redakcja PMN byłaby agenturą jakichś „natolińczyków”, co usilnie próbuje Szmidt wmawiać, to ukrywanie nazwisk nie miałoby sensu – Leszek Bubel jest „antysemitą” i „narodowcem” dopuszczonym do publicznego obrotu. Wracając do samego namierzania – nie jest możliwe namierzenie adresu IP żadnej osoby z redakcji PMN, nawet przez osobę, która miałaby dostęp do routera brzegowego wordpress.com i wszystkich routerów brzegowych w Polsce. Decydując się na walkę o Polskę redakcja PMN musiała powziąć odpowiednie środki ostrożności. Szczególnie znając skalę inwigilacji internetu przez służby specjalne.

Czytamy dalej bajki dyletanta, który nawet nie wie, że jego kłamstwa są do rozszyfrowania na pierwszy rzut oka:

A więc, z analizy ruchu internetowego, wychodzącego między innymi z myslnarodowa.wordpress.com oraz innych sztuczek informatycznych, których nie mam najmniejszego zamiaru ujawniać publicznie, a które pozwalają na identyfikację ruchu do innych portali, etc. wynika, iż odbywa się on z komputerami kojarzonymi z ulicą Czerską… 🙂
Źródło: http://marekstefanszmidt.neon24.pl/post/83291,czy-ruchy-narodowe-oblaza-czerwone-pajaki

Aby uzmysłowić czytelnikom, co pan Szmidt w tym fragmencie zrobił, zdradzę w tym miejscu czytelnikom tajemnicę, ostrzegam, dość ohydną. Otóż dysponuję zdjęciami przedstawiającymi pana Szmidta podczas uprawiania seksu między innymi ze świnią. Robił je mój sąsiad. Z badania tych zdjęć wynika, że między innymi świnia nie była zadowolona z racji mikrości przyrodzenia pana Szmidta. Ale tych zdjęć oczywiście nikomu nie pokażę, żeby nie zdradzić technik fotografowania użytych przez sąsiada. To mniej więcej oddaje, do czego posunął się pan Szmidt.
Teraz odrobina wiedzy technicznej. Nie będąc administratorem serwerów na wordpress.com lub pierwszej bramki pomiędzy tymi serwerami a Internetem nie da się ustalić, jakie pakiety wychodzą z myslnarodowa.wordpress.com ani dokąd wędrują. W Polsce również nie da się ustalić niczego, jeśli się nie kontroluje każdego z polskich routerów brzegowych (na granicy pomiędzy siecią lokalną a Internetem) NASK i innych dostawców internetu dysponujących połączeniami z europejską siecią szkieletową. Śledzenie ruchu w internecie przypomina śledzenie ruchu ciężarówek na drodze. Jeśli chcemy zbadać ruch między Katowicami a Zabrzem, musimy śledzić wszystkie drogi z Katowic do Zabrza. Jeśli siedzimy przy polnej drodze pod Koluszkami nie zobaczymy ani jednego z samochodów, o które nam chodzi. One po prostu nie jadą przez Koluszki.
Załóżmy, że znajomy pana Szmidta kontroluje wszystkie te routery, przez które przychodzi ruch do Polski – jest to oczywiście bajką dla ignorantów. Załóżmy nawet, że istnieje ruch wychodzący z myslnarodowa.wordpress.com. który trafia na „Czerską”. Co by to znaczyło? Tyle, że ktoś tam czyta. Pewnie czyta nas i hasbara i ADL. Może nawet intensywniej niż Polacy, bo Żydzi rozumieją, czym grozi prawidłowe ukształtowanie polskich postaw narodowych i obudzenie polskiej świadomości narodowej. Tyle, że zmyślony sąsiad pana Szmidta rzecz jasna tego nie sprawdzał.

Po zdemaskowaniu kłamstw w zakresie informatyki pora przejść do kolejnych bredni Szmidta.

Aby nie być zbyt rozwlekłym, pokażę poniżej konkretny schemat działania, który – dzięki rozwojowi techniki – łatwo jest przejrzeć i określić mocodawców tego narodowo-komunistycznego procederu, przed którym ponownie przestrzegam. Konkretnym przykładem jest działalność narodowców najbardziej narodowych ze wszystkich, ukrywających się pod witryną http://myslnarodowa.wordpress.com, którą polecam, jako rozszyfrowaną już placówkę „Chamów z Natolina”.
Źródło: http://marekstefanszmidt.neon24.pl/post/83291,czy-ruchy-narodowe-oblaza-czerwone-pajaki

Ciekawe tylko, czy „rozszyfrowanie” odbyło się taką samą „metodą”, jak powyższe „rewelacje informatyczne”, czy metodą wróżenia z fusów? Wytkniemy tylko jedną podstawową głupotę w tym „rozszyfrowaniu”. Otóż celem każdej frakcji politycznej jest reklamowanie osób a nie poglądów. Dzieje się tak dlatego, że celem wszelakich „działaczy” wykreowanych w III RP jest koryto. Nie da się sięgać po władzę nie kreując osób. I tu pan Szmidt ma problem – bo póki co wybory w Internecie się nie odbywają. Polska Myśl Narodowa jako placówka „chamów z Natolina” byłaby więc działalnością nonsensowną – bo nie dającą ani zysku z reklam, ani popularności pozwalającej zaistnieć na scenie politycznej. Co gorsza – w przypadku powiązania kogoś z redakcją PMN groziłyby mu w III RP szykany takie, jak wobec osób wymienionych powyżej. Dlaczego PMN się nie podoba różnym łotrom? Bo jedyne, co można zrobić, to kneblować jej propagatorów na „wolnych” platformach blogerskich – takich, jak salon24, nowyekran.net czy niepoprawni.pl. I można szczuć na jej redaktorów pożytecznych idiotów bądź płatne szuje bądź niepolskich narodowców (np. hasbarę).

Pan Szmidt z uporem maniaka usiłuje zrobić z 2 osób jedną, przypisując naszemu współpracownikowi, Niklotowi moją tożsamość:

Dodatkowo, pobieżna analiza tekstów PP Niklota i p.e.1984 (tak, posiadamy takie programiki 🙂 wykazała, że ich teksty pisze jedna i ta sama Osoba, w wieku mocno dojrzałym (albo zużytym), pamiętająca nie tylko słowa Dziadka, który był Osobą dorosłą w dniu zamordowania prezydenta Gabriela Narutowicza, ale także doskonale władającą starą, komunistyczną retoryką z lat 1968/70, polegającą na dyskredytacji „wroga ideologicznego” inwektywami ad Persona: głupi, mało inteligentny, etc.
Źródło: http://marekstefanszmidt.neon24.pl/post/83291,czy-ruchy-narodowe-oblaza-czerwone-pajaki

Niklot już ze swojej strony odpowiedział, http://prawica.net/32509#comment-554907, ja ze swojej strony dodam tylko, że nie jestem Niklotem, wielbłądem, „natolińczykiem” i czym tam jeszcze, a te „programiki” są również wytworem fantazji pana Szmidta. Takie oprogramowanie istnieje, ale pan Szmidt go nie widział na oczy. Może go poszuka, po przeczytaniu tego tekstu. Co do inwektyw, to pan Szmidt raczy żartować, bo obok rzucania oszczerstw obrzuca rozmówców również wyzwiskami (vide obrazek). Jeśli chodzi o poziom kultury osobistej i intelektu pana Szmidta, to wydaje się, że komentowanie któregokolwiek jest wobec przytoczonych wypowiedzi – zbędne.

W kolejnym etapie oszczerstw pan Szmidt zdecydował się poszatkować moją wypowiedź i wyrwane z kontekstu fragmenty zdań interpretować pod tezę (pełna moja wypowiedź znajduje się tu):

Na dodatek wcale nie kryjącą się ze swoimi ateistycznymi poglądami „po co Plakom Kościół w polityce”

Połączenie myśli narodowej z religią katolicką było odejściem przez Dmowskiego od linii przyjętej w „Myślach nowoczesnego Polaka”. Dmowski sam był ateistą. Błąd popełniony przez Dmowskiego pod koniec życia doprowadził do współczesnego kryzysu myśli politycznej w środowiskach narodowych. Państwo narodowe nie służy realizacji zachcianek wyznawców jakiejś konkretnej religii, tylko całego narodu. Forsowanie czyichś postulatów nie wypływających z interesu narodowego, tylko z dogmatów religijnych jest szkodliwe, bo prowadzi do irracjonalizacji polityki i tworzenia rozłamów w narodzie po liniach uniemożliwiających jakąkolwiek dyskusję. Ingerencja kościołów w politykę prowadzi do jej odchylenia od interesów narodowych. Państwo narodowe nie jest narzędziem realizacji programu politycznego przez kościół dominującego wyznania, tylko narzędziem prowadzenia polityki dla całego narodu i w imieniu całego narodu.

, Eugenicznymi: „(np. cała otoczka ekonomiczna polityki demograficznej) – należy bezwzględnie stosować centralne planowanie”.

Bzdura. O co chodzi zostało jasno napisane tu:

Żaden model kapitalizmu godzący w zdolność polskich rodzin do wychowania minimum dwójki dzieci, żaden model kapitalizmu nie gwarantujący polskiej rodzinie mieszkania i stabilności dochodów nie może być dopuszczony do rozważań przez narodowca. Bo istotą bytu narodowego jest podtrzymywanie (conajmniej) bytu biologicznego tegoż narodu.
Źródło: http://myslnarodowa.wordpress.com/

Czytelników odsyłam również do testu Katastrofa demograficzna III RP: Wolny Rynek NIE działa – polemika 2

Kolejne przykłady to: „musi gwarantować określony poziom zaspokojenia potrzeb każdego Polaka” – czyli czysta bolszewia

Nie, to jest podstawowa troska o każdego Polaka, a nie „bolszewia”. To jest poszanowanie przyrodzonych praw każdego Polaka do stabilnej pracy, godziwej płacy, pozwalającej wychować dwójkę dzieci, dachu nad głową, darmowej przyzwoitej opieki medycznej, darmowej i solidnej edukacji oraz godnych emerytur.

oraz „dobro narodu jako całości, a nie – schlebianie egoizmowi jednostki – musi być w znacznej mierze socjalistyczny” – czyli turańszczyzna koszarowa (każdemu jego michę :-), etc. etc., etc.

Nie żadna turańszczyzna, tylko pozbawienie łotrów możliwości szkodzenia ogółowi lub wybranym grupom Polaków. Pracodawca wykorzystujący bezrobocie lub inne straszaki do eksploatowania pracowników to taki egoista. Każdy przypadek, kiedy praca nie jest wynagradzana stosownie do jej wartości to schlebianie egoizmowi jednostki – czy to płacę innych zaniżającej, czy to – zawyżającej płacę własną.
A teraz widać, po co Szmidtowi były kłamstwa o tym, że Niklot to ja. Po to, żeby wybierać z wypowiedzi Niklota (stąd) coś, czym można mnie obsmarować:

Niklot/p.e.1984 posiada jednocześnie, typowe dla bolszewickiej, czerwonej arystokracji niskie i pogardliwe mniemanie o Polakach „Wielu Polaków to głupcy i prostacy kupujący największe durnoty”.

Nie panie Szmidt, Niklot to inna osoba, odpowiadająca samodzielnie za swoje słowa (o ile nie wkleja reklamowych gotowców przygotowanych przez redakcję PMN). Z mojej strony muszę się ze smutną konstatacją Niklota zgodzić. Wielu Polaków nie grzeszy refleksją nad tym, co jest im podawane jako „prawda”. Gdyby wszyscy Polacy byli superinteligentni, nie miałby Pan czytelników, a niniejsze sprostowanie nie byłoby potrzebne, bo każdy by je sobie dośpiewał. Ale można spojrzeć szerzej. Polacy są oszukiwani co cztery lata (a czasem częściej) przez klikę tych samych złodziei – od 23 lat. Mając możliwość przegnania tych złodziei metodami demokratycznymi – nie zdołali tego zrobić. Pozwalają się cynicznym łotrom szczuć na siebie nawzajem wokół z góry zaplanowanych konfliktów i sztucznych, niezgodnych z interesem narodowym linii podziału. Nieco refleksji na ten temat można znaleźć w tekście Polska, Smoleńsk, Rosja – Winnickiemu i Zawiszy odpowiedź pisana na kolanie.

Komentowanie całego słowotoku pana Szmidta mija się z celem. Ustawiczne mieszanie moich wypowiedzi z wypowiedziami innych osób (łącznie z niejakim vortexem z Nowego Ekranu), łgarstwa. Czytelnik, któremu się zechce czytać tekst Szmidta znajdzie jeszcze wiele bredni.

Powyższe pokazuje, że głównym przeciwnikiem tych „narodowców i arcy-patriotów” są „Żydy z Puław(skiej)” oraz Katoliccy Konserwatyści (stąd inwektywy pod Moim adresem) oraz Narodowcy, którzy nie odeszli od Katolickiej Nauki Społecznej i nie ulegają szczuciu na Bliźniego. Reszta Obywateli – ta nie podzielająca entuzjazmu dla ateistycznego i eugenicznego narodowego-bolszewizmu – to „durnie i sługusy”…

Spójrzmy na ten fragment – oto katoliccy konserwatyści mają być głównym wrogiem narodowców. Problem w tym, że ci „katoliccy konserwatyści” zajmują się usługiwaniem Izraelowi na polskiej ziemi (patrz tekst Polsko-żydowskie “braterstwo” broni) i głoszą, że postawy służalcze to postawy całego narodu polskiego. Przepraszam, nie narodu polskiego, bo dla „konserwatystów katolickich”, o których mowa naród polski nie istnieje – „zrzeszenia” zwanego Polakami, w którym występują grupy etniczne. Czytelnik nie pojmie, o co Szmidtowi chodzi, póki nie zobaczy cytatu:

Celem tej operacji socjotechnicznej, jest wytworzenie kolejnego podziału, według schematu Dualizmu Maniego: na My-Dobrzy-Polacy – Oni-Źli-Żydzi, celem antagonizowania grup etnicznych w zrzeszeniu zwanym Polakami. Powodem tych działań jest zaś odwrócenie uwagi od sowieckich, a więc „braterskich” mocodawców i inspiratorów represji jakie dotknęły Elity Niepodległościowe w latach czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku.

Pytanie konkursowe: czy którakolwiek ze skarykaturowanych powyżej – nie wiem czy słusznie, ale to „przeklejka” z Internetu – Osób wypowiedziała się kiedykolwiek publicznie, że jest Żydem, czyli Osobą wierzącą w B*ga Abrahama według Tradycji judaistycznej?

Źródło: http://prawica.net/32438

Co właściwie Szmidt napisał? Ano, że Żydzi są grupą etniczną w zrzeszeniu zwanym Polakami. Polacy nie są narodem, tylko „zrzeszeniem”. Jeśli Żydzi są Żydami (Urban nie mówi o sobie, że jest Polakiem, lecz – że jest Żydem, Kwaśniewski pochował ojca na cmentarzu żydowskim, Michnik otrzymał tytuł „Żyda roku”) – a Polacy to zrzeszenie grup etnicznych, kim jesteśmy dla Szmidta Ty, czytelniku – i ja? Odsyłam Cię teraz, Czytelniku do tekstu Multikulti metodą destrukcji państwa narodowego – obejrzyj pierwszy z filmów tam linkowanych, zapamiętaj, co mówi dr David Duke o tożsamości narodowej Żydów i narodów, w które Żydzi usiłują wejść jako „grupa etniczna” ich „zbiorowości”. Pan Szmidt, głoszący się „konserwatystą” i „katolikiem” nie jest zwolennikiem „kultury łacińskiej” -, ponieważ to, czego on chce to koegzystencja Żydów i Polaków w jednym państwie i „różnorodność”:

Podstawą etyki Cywilizacji Łacińskiej jest uznanie zasady, iż w kontaktach z drugą Osobą należy kierować się Wiarą, Nadzieją, Ufnością i Miłością, nie zapominając pod żadnym pretekstem, że jest Ona godna takiego podejścia: Szacunku dla Jej przekonań (politycznych, religijnych), odmienności etnicznej, politycznej, etc. i nawzajem – jako Osoba ludzka posiadam przyrodzone, poprzez Akt Stworzenia, prawo do takiego samego traktowania przez Osoby inne, niezależnie od liczebności i wielkości zrzeszenia (Rodzina, Plemię, Naród, Państwo, Cywilizacja), w jakie się skupiły.
Źródło: http://prawica.net/32438

– a ta „różnorodność” sprowadza się do tego, że Żydzi będą tutaj powierzchownie zintegrowaną diasporą, jak w USA, w istocie jednak stanowiącą odrębną etnicznie i kulturowo grupę (patrz F. Koneczny, „Cywilizacja żydowska”) – „cywilizacja łacińska” w propagandzie pana Detki jest więc czystym multikulti propagowanym przez syjonistów). Oczywiście Polacy mają, zgodnie z rozkazem Szmidta wierzyć w te dobre intencje Żydów (por. cytat powyżej). To katolicki i łaciński obowiązek, prawda? Tyle, że Żydzi z Polakami obchodzili się zawsze tak, jak opisano w tekstach linkowanych w artykule Polsko-żydowskie “braterstwo” broni

Pisanie oszczerstw i kłamstw przychodzi łatwo. Pisanie antypolskich tekstów, wpajanie Polakom szkodliwych dla narodu polskiego postaw, zdradzieckie owijanie antypolonizmu w „katolicyzm”, „cywilizację łacińską”, „humanizm” itp. wciąż jeszcze działa na Polaków. Żydzi i ich agentura wciąż są w stanie wygrać przeciw Polakom ich religię, są w stanie spacyfikować Polaków i uniemożliwić im obronę. Polakom wmawia się, że broniąc swoich interesów przed Żydami grzeszą. Że mają katolicki czy też „łaciński” obowiązek uznawać Żydów za Polaków (a siebie samych w konsekwencji za nie wiadomo kogo). Łatwowierność, ufność Polaków czynią ich łatwym łupem łotrów szermujących symboliką religijną i usypiających tym czujność. Przytłumiających naturalne dążenie każdego człowieka do racjonalnej analizy sytuacji. Ten tekst pokazuje nie tylko obłudę, nieuczciwość i brak przywiązania do zasad pana Szmidta, głoszącego się „katolikiem” i „konserwatystą”, lecz jednocześnie służącego każdym słowem syjonistom. Ten tekst pokazuje również jak wiele pracy trzeba włożyć, by odkłamać podłe oszczerstwa i zdemaskować kłamstwa i manipulacje. Takiej pracy większość zaatakowanych i zniesławionych nie wykona. I na tym żerują władcy umysłów narodu polskiego, którzy opanowali niepostrzeżenie polskojęzyczne fora i platformy blogerskie. Napisałem ten tekst w obronie prawdy. Ile osób oszukanych przez Szmidta po ten tekst sięgnie? Dla ilu naiwnych Polaków planowa akcja „zatruwania studni” przez łotra zakończyła się sukcesem (zatruwanie studni to znana agenturze technika niszczenia głosicieli niebezpiecznych idei)?

P.S. Pan Szmidt aktualnie bryluje na naszeblogi.pl (serwis z blogami prowadzony przez niezależna.pl) i jest serdecznie goszczony przez znającą działania dezinformacyjno-dywersyjne Szmidta administrację polacy.eu.org.

Salon24 nasila cenzurę. Blokada informacji w polskim internecie.

Salon24 cenzura knebel

Ciekawym przyczynkiem do cenzury na Salon24 jest przygoda jednego z kolporterów Polskiej Myśli Narodowej. Ponieważ „głównonurtowe” / „oficjalne” portale stosują agresywną cenzurę, dotarcie do czytelnika z linkami do tekstów na PMN jest coraz trudniejsze w tamtej „opiniotwórczej” części internetu. Działanie propagujące PMN na salon24 z konta połączonego z blogiem mija się z celem – nakład pracy włożony w dodawanie artykułów może być w każdej chwili zniweczony przez zarządców tego pastwiska informacyjnego dla polskiego bydła. W związku z tym problemem Niklot zaproponował, że będzie dodawał linki w gotowych, ładnie sformatowanych komentarzach z konta przeznaczonego wyłącznie do komentowania. Bardzo szybko natrafił na „niewidzialny mur”. Jego przygoda świadczy o nie tylko nadzwyczajnym zaostrzeniu cenzury, ale też i o tym, że pastuchy polskiego bydła na salon24 mając do dyspozycji sankcję ukrycia konta, decydują się raczej na uniemożliwienie czytelnikom dotarcia do linków prowadzących do PMN. Nauka, jaka płynie z tego zdarzenia jest dość ponura. Ktokolwiek zechce łamać blokadę informacyjną musi szybko zmieniać konta po kilku wypowiedziach, aby nie narażać już dodanych komentarzy na hurtowe usunięcie. Taki tryb partyzanckiej walki jest niestety bardzo czasochłonny (ciągła zmiana adresów email i kont na s24), a korzyści z niego stają się – jak się przekonał Niklot – krótkotrwałe.
Przygoda ta jest jednak bardzo ważnym źródłem wiedzy o rzeczywistości, jaka nas otacza.

Poniższy list pokazuje, czym kończą się próby docierania z prawdą do czytelników salon24:

From: niklot@***.com
To: palmer_eldritch_1984@***
Sent: 15:02 Monday, 10. December 2012
Subject: Re: Szablony

Sława!
Dzięki za szablony komentarzy. Długo nie podziałałem. Przy próbie logowania na s24 miałem komunikat „błąd logowania”. Po kilku logowaniach sprawdziłem http://niklot.salon24.pl/ . Usunęli całe konto, razem ze wszystkimi komentarzami. Szokujące, bo zdążyłem skomentować szablonami 4 teksty. Raz „Pokłosie” i trzy razy Powstanie Listopadowe. Żadnych ostrzeżeń, żadnego ukrywania, po prostu usunięcie całości. Jeśli chcesz zrobić o tym tekst, pośpiesz się, póki coś jest w pamięci google. Czytałem o takich akcjach s24, ale żeby rzucać się na konto z paroma komentarzami? Im już chyba odbiło.
Linki (2 komentarze, późniejszych nie ma w keszu):
http://webcache.googleusercontent.com/search?hl=pl&tbo=d&output=search&sclient=psy-ab&q=cache:2MHuYIqBL0UJ:http://niklot.salon24.pl/comments/%2Bksi%C4%85%C5%BC%C4%99+niklot+site:salon24.pl&gbv=1&ct=clnk
http://webcache.googleusercontent.com/search?hl=pl&tbo=d&output=search&sclient=psy-ab&q=cache:PBB_zRS67VcJ:http://wnuki.salon24.pl/468322,dzisiaj-rocznica-wybuchu-powstania-listopadowego%2Bksi%C4%85%C5%BC%C4%99+niklot+site:salon24.pl&gbv=1&ct=clnk

Pzdr.
Niklot

Oto zrzuty ekranowe, w archiwum google były tylko 2 posty:
cenzura_salon24_niklot001.png
cenzura_salon24_niklot002.png
Która z wypowiedzi spowodowała skasowanie konta?

Teksty powiązane
Knebel na Salon24, czyli rzecz o wypasie dezinformacyjnym polskiego bydła internetowego
Fora fałszywych prawd i z góry zaplanowanych autorytetów

Knebel na Salon24, czyli rzecz o wypasie dezinformacyjnym polskiego bydła internetowego

Salon24 cenzura knebel

Ten tekst jest elementem przewodnika po piramidalnym oszustwie czytelników i autentycznie niezależnych publicystów, jakim jest polskojęzyczny internet. Naiwniakom może się wydawać, że „debata publiczna” tocząca się na onet.pl. wp.pl, salon24.pl i w wielu innych miejscach jest autentyczna. Nic bardziej błędnego. Czytelnik widzi to, co dla niego zaplanowano – żyje w wyreżyserowanym internetowym „Matrix-ie”. Komentarze poruszające kwestie „drażliwe” są tam dopuszczalne wyłącznie, jeśli zawierają błędy / wulgaryzmy kompromitujące przekazywane informacje. Często za takimi wypowiedziami kryje się opłacany agent, który ma robić idiotów z ludzi głoszących dane poglądy. W całym niemal polskojęzycznym internecie trwa systematyczne i planowe pranie mózgów Polaków. W nonsensownej, celowo przesyconej emocjami debacie mają marnować swoją energię i czas, nie czyniąc niczego dla Polski i nie dowiadując się niczego istotnego. Debata składa się ze starannie zaplanowanego „menu”, które ma byc „przeżuwane” przez „polskie bydło” w danym dniu. Uważny czytelnik znajdzie w tekście poniżej link do takiego „dętego” tematu dnia, kreowanego przez „tuzy” „polskiego” „dziennikarstwa”.

Salon24, „niezależne forum publicystów” nie jest miejscem przesadnie gościnnym dla publicysty narodowego. Jak każde „forum fałszywych prawd i z góry zaplanowanych autorytetów”, salon24 dopuszcza do głosu z góry założoną grupę osób (pisujących często pod kilkoma pseudonimami) – plus z rzadka osoby przypadkowe, jeśli akurat ich teksty są potrzebne do podtrzymania wrażenia, że istnieje Hyde Park. Debata ma z założenia przebiegać w obrębie z góry zadanych pojęć. Salon24 stosuje, obok kasowania całych blogów metodę hurtowego ukrywania wszelkich wypowiedzi (komentarzy i notek) użytkowników, których chce się pozbyć. Ostatnio dodano opcję „odkrywania” ukrytych blogów i komentarzy, ale zrobiono to tak, że użytkownik, który nie wyłączy filtra w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że coś jest przed nim ukrywane, a każdy komentarz musi „odkrywać” oddzielnie. Podobnie poukrywane „niesłuszne” wpisy na listach tekstów dopuszczonych do publicznego obiegu. Ta praktyka jest cenzurą odwołującą się do lenistwa czytelnika – i jest zapewne przetestowana statystycznie. Efekty są dla zarządców Salonu24 dokładnie takie, jakich oczekują – niepokorni komentatorzy opuszczają to „niezależne” forum „publicystów”, zniechęceni spadkiem liczby wizyt na ich ukrytych blogach i spadkiem liczby reakcji na ich komentarze (jest on bardzo drastyczny). A czytelnicze bydełko dalej biega po z góry zaplanowanym pastwisku, nieświadome nawet, że nad jego bezpieczeństwem informacyjnym czuwa „elektryczny pastuch”.
Czytaj więcej