Zamiast żydo-komuny mamy żydo-prawicę?

Żydoprawica. Michnik zzielenieje z zazdrości. Kliknij aby zobaczyć obraz w pełnych rozmiarach.

W ostatnim felietonie pisanym na łamach „Przeglądu” prof. Bronisław Łagowski pisze:

„Pokolenie Żydów uformowanych umysłowo na przełomie PRL i III RP, gdy wszystkie pasje «zestrzeliły się w jedno ognisko» polityki, ma problem ze swoimi przodkami, którzy po wojnie odtwarzali polskie państwo, oczywiście, że na warunkach, jakie im podyktowano, a podyktowano obok złych także dobre, dzięki którym mamy blisko do Berlina. Rozlicza się z historią nie całkiem po swojemu, bo pod silnym, można się zastanawiać, czy nie zastraszającym wpływem «patriotów», ultrasów katolickiej, nacjonalistycznej i rusofobicznej prawicy. Mówi się, moim zdaniem słusznie, że po wojnie wielu Żydów garnęło się do obozu komunistycznego ze strachu przed antysemityzmem. Mieli oni dobre racje, aby postąpić tak, jak postąpili, ale co dziś «młodych Żydów» (tzn. urodzonych po wojnie) pcha w stronę antykomunizmu? Czy nie znowu obawa antysemityzmu? (…) Odnoszę wrażenie, że «młodzi Żydzi» rozliczający się dziś z żydokomuną żałują, że ich ojcowie czy dziadkowie nie przystąpili do żołnierzy wyklętych. I tu trzeba puknąć się w głowę” („Przegląd” nr 31/2012).

Kogo nie wymienia z nazwiska, ale o kim myśli nestor konserwatystów z Krakowa nie trudno się domyślić. Chodzi mu o neofitów tradycjonalistycznej prawicy, którzy kompleks swego pochodzenia chcą przykryć hunwejbińskim antykomunizmem. Głównym reprezentantem tego nurtu wydaje się być bez wątpienia ideowy młodszy brat Adama Michnika, Bronisław Wildstein oraz jego naśladowcy i wyznawcy. To oni z zapałem godnym lepszej sprawy odżegnują się od jakichkolwiek antysemickich konotacji, mówią o „wariackich endekach”, budują konsekwentnie ruch narodowy (p.e.1984: pani Braun raczy żartować, to co oni budują to atrapa ruchu narodowego, a nie żaden ruch narodowy czy patriotyczny – to po prostu kolejne narzędzie ogłupiania Polaków, jak hucpa na Dziadach Dejmka w 1968), odcinając się radykalnie od jego przeszłości. Głównym zagadnieniem, nad którym wytrwale pracują, jest to, jak zbudować prawicę, tak aby nie popadła ona w „endecką herezję”. Co więcej, oskarżenia o antysemityzm przekuwają bardzo często w bardzo skuteczny oręż walki. To oni przecież, nazwiska są dobrze znane, jako jeden z głównych zarzutów przeciwko gen. Jaruzelskiemu wysuwają fakt przeprowadzenia przez niego tzw. antysemickiej czystki w Wojsku Polskim w roku 1967, mimo ze traktowane to było wówczas jako polonizacja sił zbrojnych (p.e.1984: Ale była to jednocześnie wielce potrzebna w Tel Avivie wysyłka kadr oficerskich – na Bliskim Wschodzie trwała właśnie „wojna na wyniszczenie”! A Jaruzelski jest takim „antysemitą”, że obok kajania się za tą sprawę napisał w „Pod prąd”, że bardzo go niepokoiły (w 1981) nasilające się w niektórych kręgach związanych z Solidarnością i KPN „nastroje antysemickie” – cudownie się widać od 1967 nawrócił z „antysemityzmu”, bo w 1989 z Polakami przy okrągłym stole rozmawiać już nie chciał).

Czyżby pamięć o przodkach, wspomnienie o pogromach w Odessie i innych miastach przedrewolucyjnej Rosji każe im do dziś nienawidzić tego państwa? Strach przed powrotem antysemityzmu, rusofobia i antykomunizm splatają się u „młodych Żydów” w jedno? Chciałoby się powiedzieć: KOR wiecznie żywy, tak czy inaczej, prof. Łagowski ma znowu rację.

 Magda Braun   

mercurius.myslpolska.pl

Posłowie:
O co opisana gra się toczy, czyli “kuchnię” mieszania Polakom w głowach opisałem ostatnio w tekście, który spotkał się na niepoprawni.pl z żywiołowym przyjęciem (to tekst „Jak dyżurni pseudopatrioci szczują na narodowców. Ślepa uliczka hagiografii Powstania Warszawskiego.”).
Na marginesie – motywy rozliczania się przez Żydów i ich “prawicowo”-”narodowy” narybek z “komuną” są nieco inne niż, “znowu mający rację” prof. Łagowski sugeruje. To „ustawianie” debaty publicznej – i postaw Polaków. Prawie cała polska “patriotyczna” i “narodowa” strona sceny politycznej jest dziś oparta o antynarodowe i nonsensowne kanony wartości, młodzież czci nie tych bogów, których powinna (na ołtarze w ONR wyniesiono Misesa i libertarianizm [Piasecki, wspominając Zielony Program -przewraca się w grobie, ale nawet „burżuazyjni” ONR-ABC-owcy by tego nie zdzierżyli], KNP czyli “Nowa Prawica” powiela ten schemat) – i jest uczona plucia na “endokomunę” – w oparciu o dwie pielęgnowane fobie – stricte emocjonalną (irracjonalną) wrogość wobec Rosji (zamiast racjonalnej i uzasadnionej ostrożności) oraz jasełkowo-anachroniczny “antykomunizm”. Ci sami wielce “narodno-prawicowi” felieton-guru i para-politycy nawołują, że “antysemityzm” (którym jest także stawianie tez, że w Polsce są Żydzi, a już szczególnie – we władzach partii politycznych) jest passe, grzeszny, pozbawiony (z braku Żydów) racji bytu („antysemici won z prawicy” i multum mniej znanych wypowiedzi innych – a na to samo kopyto).

Czytaj więcej

Reklamy