W rocznicę wprowadzenia stanu wojennego – ‚Generale, dziękujemy’?

Generał Wojciech Jaruzelski, stan wojenny 13.XII.1981

Ile polskiej krwi polałoby się, gdyby gen. Jaruzelski nie wprowadził 13.XII.1981 stanu wojennego?

Rok temu napisałem króciutką notatkę nt. stanu wojennego („13 grudnia – refleksja nad pewną prowokacją multimedialną”, tekst został ukryty przed czytelnikami przez administrację niepoprawni.pl, wkrótce potem zablokowano tam moje konto i usunięto mój blog).

W tym roku planujemy nieco większe opracowanie (niestety już po tegorocznych ‚obchodach’, czyli ‚Idzie-antykomunach’ itp. zabawach ludowych dla naiwnego tłumu), ale sądzę, że zeszłoroczne refleksje, nie zdezaktualizowały się. Troszkę je rozbudowałem, prawdopodobnie dodam jeszcze kilka uwag w kolejnych dniach.

Narodowokomunistyczny zespół Sztorm 68 swego czasu dokonał prowokacji muzycznej (lub wyraził swoje poglądy) na temat stanu wojennego w utworze “Dziękujemy”.

Dziękujemy
(Stan Wojenny 13 Grudnia Sztorm 68 Dziękujemy)

Ciemna noc 13 grudnia
Plaga anarchii osiągnęła szczyt
Nad krajem chmury były coraz większe
Dojrzewał spisek – oto żydowski duch

W tę mroźną noc wszystko się urwało
Przecięta została wszelka buntu nić
Aresztowano wszystkich wichrzycieli
Cała semicka klika wpadła w sieć

Dziękujemy za wasze oddanie
Dziękujemy że broniliście nas
Dziękujemy wam za postawę
Wielki zryw w pamięci żeby trwał

Dziś dziękujemy za to naszym chłopcom
Że wtedy stanęli by bronić naszych chat
Że przed zalewem anarchii i żydowstwa
Bronili dzielnie nasz schorowany kraj

Dziś dziękujemy za ład i porządek
Za wielką ofiarność w czasie tamtych dni
To stan wojenny przekreślił plagę fałszu
Odkrył przed światem syjonistyczną grę!

W związku z tym utworem chciałbym się pokusić o małą rocznicową refleksję. Otóż jest w tym tekście powyżej niestety taka luka, że Merkava przez nią przejedzie … Lukę tą można scharakteryzować następująco: dlaczego ci niby patriotyczni, komunistyczni – ale niby narodowi, niby pro-państwowi aparatczycy (cywile plus wojsko) w 1989, dogadali się nie z “postmoczarowcami”, ale z trockistowskim, post-puławskim odłamem “opozycji” solidarnościowej? Jaka jarmułka wystaje tu spod rogatywki? Jakie mycki czają się w chałatach za rogiem okrągłego mebla? Stan wojenny wymagał akceptacji narodowej, walczono o nią. Stąd retoryka, stąd “mądrość etapu”. Szybko okazało się, że Polacy do odrodzenia narodowego nie dojrzeli, wolą, wzorem roku 1863, msze za ojczyznę od myślenia w kategoriach interesu narodowego, które próbowały szczepić rozproszone organizacje nacjonalistyczne – działający jawnie „Grunwald” – i kilka działających nielegalnie stronnictw o charakterze wczesnoendeckim (np. PWN Tejkowskiego). W 1989 rozpoczęto cyrk wielkiego rabunku (Jak zniszczono polski przemysł, pozbawiono Polaków pracy i wygnano ich z Polski), a dla totalnej dezorientacji społeczeństwa i zajęcia go czymkolwiek wymyślono pseudodemokrację i bezrobocie. I jedno i drugie świetnie się sprawdza do dziś. Naród obrabowano ze wszystkiego. Naród, który kiedyś strajkował w obronie kotleta w kantynie, dziś nie piśnie, gdy likwidowane są całe gałęzie przemysłu a tysiące idą na bruk. Oto, jak buduje się zamordyzm i ucisk społeczny. Kudy czołgom Jaruzelskiego do maestrii dzisiejszych zarządców kurczącej się w zastraszającym tempie masy upadłościowej po PRL …

Dziś w mediach prężą muskuły rozmaici bojownicy (już wtedy, oczywiście z całym ZSRR, oczywiście gołymi rękoma polskich robotników) o „niepodległość”. Ci bojownicy dziś twierdzą, że od początku walczyli o „niepodległość”, a nie „socjalizm z ludzką twarzą”. Oczywiście walczyli najbardziej kuriozalnymi metodami, jak dowodzi np. casus pana Antoniego Macierewicza: Niedoszły sojusz Macierewicz – Jaruzelski.

O tych bojownikach można przeczytać dość pikantne ciekawostki, które zgromadził pan Bob Kordecki: POLSCY POLITYCY O MENTALNOSCI SAJANOW (tu trzeba przewinąć do śródtytułu „POLSCY POLITYCY O MENTALNOSCI SAJANOW”, bo wpis zaczęto od komentarzy )
Linkowane wyżej umizgi Antoniego Macierewicza są elementem gry środowisk KORowskich zorientowanej na odsunięcie od stołu środowisk postmoczarowskich i całej „endokomuny”. Bo oto okazało się, że po stronie „lojalistycznej” zrobiło się zbyt polsko. Wprawdzie inicjatywa pana Antoniego pozostała bez odzewu, ale jak się okazało w Magdalence i przy Okrągłym Stole autentycznie narodowych sił polskich już nie było – całą „pulę” zgarnęły KORniki. Ot – „mądrość etapu”. Retoryka narodowa była potrzebna w 1981, ale w 1989 Polacy mogli już tylko zawadzać przy podziale tortu pomiędzy KORem, nieopozycyjnymi „puławianami” i międzynarodówką finansową.

Polecam również lekturę artykułów:
Stan Wojenny 13.XII.1981 – kulisy polityczne, ekonomiczne i stanowisko Stronnictwa Narodowego,
Sekrety Watykanu: Jak papież-Polak Jan Paweł II zaprzągł polskich księży do współpracy z CIA przeciw PRL i
“Kolorowe rewolucje” i ich organizatorzy a suwerenność i niepodległość państw i narodów. Co łączy polską “Solidarność” z ukraińskim “Majdanem”? .

NARÓD OGŁUPIONY ANTYKOMUNIZMEM czyli: Dokąd maszeruje PiS ramię w ramię z młodymi „narodowcami” i prawicowcami wyhodowanymi przez żydoprawicę

Prezentowany poniżej tekst nie w pełni odzwierciedla moje poglądy, prezentuję go z dwóch powodów – pasuje jak znalazł jako komentarz do tego, co będzie się działo jutro w ramach „obchodów” rocznicy wprowadzenia stanu wojennego (13.XII.1981) – i znajduje się na moim ocenzurowanym przez Salon24 blogu, który tu (w części tego wartej) przenoszę na raty.

równi i RÓWNIEJSI

Obywatele Polski pragnący odzyskania niepodległości państwowej i gospodarczej na ulicach powinni przede wszystkim protestować przeciwko czynnikom, które nasz kraj uzależniają od ośrodków zewnętrznych oraz ich wewnętrznych sługusów. Należy wyrażać sprzeciw wobec władzy Unii Europejskiej, wobec nadużywania członkostwa w NATO do obracania naszej armii w zgraję najemników, wobec poddaństwa organom globalistycznym jak ONZ, Bank Światowy, międzynarodowe trybunały. Trzeba domagać się ukrócenia przywilejów dla bogatszych warstw społecznych, prawdziwej pomocy dla najbiedniejszych, odpowiedzialnej wolności dla polskiej przedsiębiorczości i wspierania jej w konkurencji z zagraniczną, zwłaszcza na rynku rodzimym.
Zrywać da się rzeczywiste więzy odbierające Polsce i Polakom wolność w obecnym czasie. Ale niektórzy proponują obywatelom zabawę w protesty przeciw komunizmowi, którego nie było i który wracać ani pojawić się nie zamierza.
To, co nazywano “komunizmem”, było dyktaturą partii głoszących równość i jednocześnie wprowadzających ostry podział na wszechwładną grupę trzymającą władzę oraz jej poddanych, nazywanych odczłowieczająco “masami”. Komunizmu nie było ani w CCCP, ani w państwach od niego uzależnionych, ani w Chinach, ani nawet w Kambodży. Wszędzie tam były okrutne totalitaryzmy dla niepoznaki nazywane ludowymi demokracjami i komunizmami. A na prawdę było w nich tyle komunizmu, co i demokracji. Majątek państwowy niby należał do wszystkich, ale władzę nad nim mieli nieliczni i nadużywali jej dla wzbogacenia osobistego, swoich rodzin i przyjaciół. W krajach nibykomunistycznych panował partyjny kapitalizm.
Rewolucyjne lub wojenne niszczenie starych warstw bogatszych nie wprowadzało równości, a tylko robiło miejsce dla nowych warstw bogatszych. Nie wprowadzano demokracji i demokratycznej władzy nad majątkiem, nie było powrotu do plemiennej wspólnej własności i korzystania z niej na równych zasadach. Pozbawiano wpływów, majątku, wolności, a nawet życia tradycyjne uprzywilejowane klasy wyższe: arystokrację, szlachtę, kapitalistów, kupców, przedsiębiorców, polityków, duchownych. Często podobny los spotykał niektóre warstwy średnie: rzemieślników, rolników, handlarzy. Inne warstwy średnie, zwłaszcza te niezbędne w państwie – urzędników, wojsko, służby porządkowe, korporacje zawodowe (głównie prawników, lekarzy, naukowców, nauczycieli i artystów) – czyszczono z przeciwników. Pustkę po usuniętych warstwach wyższych zajmowała nowa arystokracja partyjna zorganizowana hierarchicznie zupełnie jak w feudalizmie. Pojawiały się nawet całe rody rządzące.
Wtedy masom i aparatowi państwa pilnującemu mas kazano wierzyć albo przynajmniej udawać, że nastała równość, demokracja i gospodarczy komunizm. Gdy po latach kapitalizm i feudalizm partyjny przemieniał się w kapitalizm tradycyjny, kazano wierzyć masom, że zostały wyzwolone od komunizmu, który był i upadł. Teraz po ćwierćwieczu od takiej przemiany w Polsce, straszy się obywateli możliwością powrotu komunizmu i namawia do antykomunistycznych protestów. Oszustwo to byłoby nawet śmieszne, gdyby nie ten szczegół, że ludzie dają się na nie nabierać.
Proszę zauważyć: Udający komunistów uprzywilejowani zarządcy państw mieli kapitalistyczną i zarazem feudalną władzę nad majątkiem państwowym. Jednak była to bardziej władza używania niż posiadania. Zmieniając partyjny kapitalizm i feudalizm na tradycyjny, zamienili władzę nad majątkiem państwowym na zupełnie prywatną własność tegoż, po uprzednim podzieleniu go między rody rządzące. To była tak zwana reprywatyzacja albo uwłaszczenie nomenklaturowe. Proszę pomyśleć: Czy te rody nowobogackie zechcą teraz wracać do nibykomunizmu i oddać swoje majętności pod zarząd partyjny? Czy raz zasmakowawszy zupełnie jawnego uprzywilejowania i otwartego bogactwa zaryzykują nową rewolucję i nowe walki o uprzywilejowane stanowisko w zmienionym ustroju?
Przecież to bajanie. Nie ma rzeczywistego zagrożenia kapitalizmu ze strony dawnych nibykomunistów, bo to oni są nowymi kapitalistami.
Zagrożeniem kapitalizmu jest natomiast prawdziwa demokracja i prawdziwy komunizm, a zwłszcza ich połączenie, czyli zaprowadzenie demokracji i ustanowienie przez nią komunizmu. Zagrożeniem kapitalizmu jest każda prawdziwa demokracja, bo rządy większości nie będą tolerować przywilejów bogatej mniejszości. Oczywiście kapitalistom obecnie udającym demokratów nie wypada zwalczać demokracji otwarcie, tworzyć ruchów czy organizować marszy antydemokratycznych, głosić hasła “demokracja nie przejdzie”. Dziesięciolecia nibykomunistycznych “demokracji ludowych” udawanych dla zakrycia totalitarnych ustrojów skompromitowały pojęcie komunizmu, ale nie zdołały skompromitować pojęcia demokracji. Dlatego kapitaliści i ich służalcy nie mogąc jawnie głosić haseł antydemokratycznych, demokratów usiłują przedstawiać jako komunistów, a walkę z nimi jako obronę przed rzekomym powrotem komunizmu.
Są na tyle przewrotni, że starają się wszelkie ruchy antykapitalistyczne skierować do takich działań, które w rezultacie będą bronić kapitalizmu. Niepodległościowców, narodowców, patriotów, prawicowców, tradycjonalistów i im podobnych popycha się do teatralnej walki z rzekomym komunizmem. Antyglobalistów, anarchistów, liberałów, socjalistów, komunistów, oraz innych lewicowców kieruje się do widowiskowego zwalczania rzekomego faszyzmu. Zasada dziel i rządź stosowana jest podręcznikowo. Tworzy się też inne konflikty zastępcze, zwłaszcza w obszarze religii i obyczajowości. Obywatele różnych zapatrywań biją się na prawdę lub na słowa, na ulicach i w internecie, a kapitaliści przyglądają się temu, pijąc szampana i podjadając trufle, spokojni o swój los.

Co za różnica, jaki kolor mają świnie przy uprzywilejowanych korytach?

Jak długo jeszcze Polacy będą pozwalali napuszczać się jedni na drugich opowiadaczom bajek o złym komunizmie i dobrym kapitalizmie, o wolnym rynku dla wybranych, o wyższości euro nad złotówką, o niepodległości bez niepodległości, o demokracji bez referendów, o terrorystycznej wojnie z terroryzmem, o naprawie świata przez światowy rząd?
Już teraz szykowana jest na maj kolejna odsłona wojny “polsko-polskiej”: rewanż za blokadę marszu niepodległości pod hasłem “Komunizm nie przejdzie”. Scenariusz napisany, reżyser zapewne gotów, aktorzy już zaczynają grać, pozostaje zwołać statystów do marszów, kontrdemonstracji, pałowania i rzucania kamieniami… Będą zamieszki w stolicy, pobici, straty materialne, partie parlamentarne zapewne wyprą się jakiejkolwiek odpowiedzialności, a wszystko zrzuci się na “skrajne”, “nieodpowiedzialne” ugrupowania z prawicy i lewicy. “Krzyżaków” tym razem chyba nikt nie sprowadzi, chociaż do końca nie wiadomo…

MORAŁ:

Polacy! Nie pozwólmy dzielić się tym, którzy nas wszystkich niewolą. Zjednoczmy się w walce o niepodległe państwo, demokratycznie rządzone przez drobnych posiadaczy. Zjednoczmy się w walce przeciw równiejszym, którzy dla swojej przewagi prawo zamieniają w bezprawie, obywateli w poddanych, gospodarowanie oplatają biurokracją i układami, odwracając naszą uwagę nieustannymi reformami wedle przysłowia, że wiele musi się zmienić, by wszystko zostało po staremu.

Źródło: nieistniejący już blog mocniejszy.wordpress.com/2012/02/29/antykomunistyczna-pulapka/

13 grudnia – refleksja nad pewną prowokacją multimedialną

(Tekst został ukryty przed czytelnikami przez administrację niepoprawni.pl)

Narodowokomunistyczny zespół Sztorm 68 swego czasu dokonał prowokacji muzycznej (lub wyraził swoje poglądy) na temat stanu wojennego w utworze „Dziękujemy”.

Dziękujemy
(Stan Wojenny 13 Grudnia Sztorm 68 Dziękujemy)
(tekst jest ocenzurowany – nie przeze mnie, czytelnik w materiale audiowizualnym znajdzie brakujące słowa)

Ciemna noc 13 grudnia
Plaga anarchii osiągnęła szczyt
Nad krajem chmury były coraz większe
Dojrzewał spisek – oto obcy duch

W tę mroźną noc wszystko się urwało
Przecięta została wszelka buntu nić
Aresztowano wszystkich wichrzycieli
Cała klika wpadła w sieć

Dziękujemy za wasze oddanie
Dziękujemy że broniliście nas
Dziękujemy wam za postawę
Wielki zryw w pamięci żeby trwał

Dziś dziękujemy za to naszym chłopcom
Że wtedy stanęli by bronić naszych chat
Że przed zalewem anarchii
Bronili dzielnie nasz schorowany kraj

Dziś dziękujemy za ład i porządek
Za wielką ofiarność w czasie tamtych dni
To stan wojenny przekreślił plagę fałszu
Odkrył przed światem syjonistyczną grę!

W związku z tym utworem chciałbym się pokusić o małą rocznicową refleksję. Otóż jest w tym tekście powyżej niestety taka luka, że Merkava przez nią przejedzie … Lukę tą można scharakteryzować następująco: dlaczego ci niby patriotyczni, komunistyczni – ale niby narodowi, niby pro-państwowi aparatczycy (cywile plus wojsko) w 1989, dogadali się nie z „postmoczarowcami”, ale z trockistowskim, post-puławskim odłamem „opozycji” solidarnościowej? Jaka jarmułka wystaje tu spod rogatywki? Jakie mycki czają się w chałatach za rogiem okrągłego mebla? Stan wojenny wymagał akceptacji narodowej, walczono o nią. Stąd retoryka, stąd „mądrość etapu”. W 1989 rozpoczęto cyrk wielkiego rabunku, a dla totalnej dezorientacji społeczeństwa i zajęcia go czymkolwiek wymyślono pseudodemokrację i bezrobocie. I jedno i drugie świetnie się sprawdza do dziś. Naród obrabowano ze wszystkiego. Naród, który kiedyś strajkował w obronie kotleta w kantynie, dziś nie piśnie, gdy likwidowane są całe gałęzie przemysłu a tysiące idą na bruk. Oto, jak buduje się zamordyzm i ucisk społeczny. Kudy czołgom Jaruzelskiego do maestrii dzisiejszych zarządców kurczącej się w zastraszającym tempie masy upadłościowej po PRL …