Ślepy zaułek polskiej polityki – Piasecki i Nil a „wyklęci”

Fragmenty polemiki pod tekstem „Księża patrioci: http://niepoprawni.pl/blog/3081/ksieza-patrioci-1#comment-312691

Na tle „złego” duchowieństwa współpracującego z podziemiem, jaśniała w prasie coraz mocniej grupa „księży patriotów”, budowana na wzór czeski, a obecna coraz częściej w prasie komunistycznej od lata 1949 roku. Grupa ta wywodziła się przede wszystkim ze środowiska duszpasterstwa wojskowego, będącego w konflikcie z hierarchami a także spośród byłych więźniów obozów hitlerowskich oraz złamanych psychicznie duchownych, głównie ze Śląska.

Jasne, popieranie samobójstwa narodowego, sankcjonowanie rozlewu krwi patriotów w beznadziejnej walce to był szczyt patriotyzmu, a sprzeciwianie się jej przez księdza to była zdrada narodowa. Brawo. Nie dziwne, że duszpasterze wojskowi sprzeciwiali się partyzantce i „podziemiu”. Oni wiedzieli dobrze, jaki musi być finał walki zbrojnej.

A gen. Fieldorf patrzył na porywanie się z motyką na słońce (kiedy wrócił z zesłania) zupełnie inaczej:
Gen. Fieldorf „Nil” nie był „żołnierzem wyklętym”

Podczas obchodów Dnia Żołnierzy Wyklętych bardzo często posługiwano się nazwiskiem legendarnego gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila” (1895-1953), szefa Kedywu KG AK i organizacji „Nie”. Stawiano go w jednym szeregu np. z Józefem Kurasiem „Ogniem” czy innymi kontrowersyjnymi dowódcami oddziałów zbrojnych po 1945 roku.

Jest to jawne nadużycie i fałszowanie historii. Tak jak praktycznie wszyscy wysocy rangą oficerowie AK, „Nil” zdecydowanym przeciwnikiem kontynuowania walki w lesie przez byłych członków konspiracji. Uważał to za karygodne i bezcelowe, przynoszące umęczonemu narodowi dodatkowe ofiary.

„Nil” nie był obecny w Polsce w okresie największego nasilenia walki podziemnej w latach 1945-1947. Po powrocie z zsyłki, i zapoznaniu się z sytuacją – zajął jednoznaczne stanowisko. Jak wynika z dokumentów znajdujących się obecnie w IPN i wykorzystanych w pracy Marii Fieldorf i Leszka Zachuty pt. „Generał Fieldorf „Nil” – fakty, dokumenty, relacje” (Warszawa, 2006), „Nil” miał pretensję do swoich kolegów z Komendy Głównej AK. W raporcie agenturalnym niejakiego „Żukowskiego”, czytamy:

„Za winę Radosława [płk. Jana Mazurkiewicza] i [płk Jana] Rzepeckiego uważa utrzymywanie oddziałów leśnych po wyzwoleniu, co określa jako zbrodnicze i niezgodne z projektami. Akcję ujawniania powinien był podjąć Rzepecki. Władze Bezpieczeństwa były w tym czasie skłonne pójść na dalekie ustępstwa. Radosław nie umiał tego momentu wykorzystać i wyrządził tym szkodę. Rzepeckiego wina w tym, że powinien był sam sprawę rozwiązania AK i ujawnienia omawiać z władzami Bezpieczeństwa”.

Ponadto autorzy książki dodają: „Negatywny stosunek „Nila” do kontynuowania działalności konspiracyjnej znajduje potwierdzenie i w innych źródłach. Stanisława Wierzbicka „Chinka” przekazała GZI WP informację, że Fieldorf w czasie rozmowy na temat dawnej konspiracji „wyraził się, że potępia każdą obecną działalność podziemia i uważa, że najwyższy czas pozytywnie pracować dla kraju” (IPN w Warszawie, sygn. 0259/586, K. 51)”.

Taką ocenę sformułował mimo znanych mu faktów nie przestrzegania (choć nie zawsze) przez UB układów z dowódcami AK. Dlaczego „Nil” zajął takie stanowisko? Wyjaśnia to dalszy ciąg donosu „Żukowskiego”:

„Co myśli o sprawie podziemia i jego działania. N[il] uważa, że istnieje konflikt między ZSRR i Ameryką i że my Polacy nie mamy tu nic do powiedzenia. Raczej powinno się myśleć o pozostawaniu na uboczu. Mówi, że gdyby na przykład istniała teoretyczna możliwość powstania zbrojnego całego narodu, to rezultatem tego byłoby tylko zmniejszenie ludności o 25%. Związek Radziecki jest w stanie każdy ruch zbrojny zlikwidować”.

Na jakiej więc podstawie gen. „Nil” uznany jest przez organizatorów obchodów za niemal patrona i symbol Dnia Żołnierzy Wyklętych? Może dlatego, że potrzebne jest jakieś znane i szanowane nazwisko? Może chodzi o postawienie znaku równości między AK a „żołnierzami wyklętymi”? Tak czy inaczej, jest to manipulacja faktami i zakłamywanie prawdy historycznej. Oficerowie Komendy Głównej AK, jeszcze w 1945 roku, jasno stwierdzili, że takiego związku nie ma i powoływanie się przez odziały leśne na AK lub używanie jej nazwy jest bezprawne.

Przy tej okazji prezentowane są opinie, że dalsze losy gen. „Nila” (skazanie na śmierć w 1953 roku) są dowodem na to, że walka podziemna „wyklętych” była słuszna. Jest to opinia nie do przyjęcia. „Nil” postępował wedle zasady, że nadrzędny jest los całego narodu, a nie los jednostek. Nawet gdyby przewidział co go może czekać, nie zmieniłby zdania, bo jego troską była przyszłość umęczonego wojną narodu. Być może wtedy zdecydowałby się na emigrację, ale na pewno nie rzuciłby hasła: „walczymy dalej do upadłego, do końca”.

„Nil” był ofiarą terroru stalinowskiego, a nie „żołnierzem wyklętym”. Łączenie jego nazwiska z ideologią i historiozofią, która towarzyszy obchodom Dnia Żołnierzy Wyklętych – jest nie do przyjęcia. Ale to nie znaczy, żeby tego dnia nie oddawać Mu hołdu, co niniejszym czynię. Jemu, ideowemu piłsudczykowi, który wykazał się w tym dramatycznym momencie polskiej historii wielkim poczuciem odpowiedzialności, dając przykład prawdziwej postawy patriotycznej i heroicznej niejednemu powołującemu się, tak wtedy jaki i dziś, na spuściznę polityczną Romana Dmowskiego.

Jan Engelgard
http://sol.myslpolska.pl/

Czyżby „Nilowi” brakło patriotyzmu i odwagi – czy może miał za dużo rozumu?

Jak patrzył na sprawę „podziemia” jeden z najwybitniejszych polityków narodowych w tamtym okresie, Bolesłw Piasecki?

Dziwny to kompromis, w którym jedna ze stron rzucona jest na kolana. Jaki kompromis może zawrzeć ofiara z katem? Faktem jest, że Piasecki zrozumiał w porę, że jedyną szansą przeżycia jest zwrócić na siebie uwagę. Nie ukrywał więc w śledztwie, że był Komendantem Głównym Konfederacji Narodu.

Piasecki rozumował: Nie będzie żadnej trzeciej wojny. Nie należy liczyć na Anglosasów, którym tak bardzo ufali żołnierze AK i NSZ. Kraj jest na granicy biologicznego wyniszczenia, a zatem trzeba skończyć z walką partyzancką. Partyzantka może stać się pretekstem do gigantycznych represji. Jeśli Polacy nie zaadaptują się do nowej rzeczywistości, dla Rosjan nie będzie problemem wywieźć następne dwa, trzy, pięć milionów. Świat nie kiwnie palcem.

– Zbrojnej walce z komunizmem Piasecki jako pierwszy powiedział „nie”. Dopiero w PIĘĆ lat potem „nie” powiedział Episkopat i w OSIEM lat później – po aferze Bergu – emigracja. [Afera Bergu: emigracyjna Rada Polityczna porozumiała się z wywiadem amerykańskim w sprawie szkolenia kurierów i przerzucania ich do Polski w zamian za finansową pomoc dla emigracji; tymczasem okazało się, że kanały kontaktowe z krajem kontrolowane były przez UB, co spowodowało kompromitację tego typu działalności].
Źródło: Jarosław KURSKI, Bolesław Piasecki: portret Wodza, „MAGAZYN” nr 28, dodatek do Gazety Wyborczej nr 163, wydanie z dnia 15/07/1994, str. 6

(…)

Użytkownik napisał:Tak jest. Bolesław Piasecki, jeden z najwybitniejszych polityków narodowych w tamtym okresie. Po „dagaworze” z Sierowem. Na gruncie narodowym. Oczywiście.

Rozgrywka z NKWD toczyła się nie tylko o życie. Piasecki próbował wcisnąć się pomiędzy żydokomunistyczną ekipę PKWNowską a Stalina – i gdyby odniósł sukces historia PRL potoczyłaby się zupełnie inaczej. Sukcesu nie odniósł, bo Polacy – zarówno klasa polityczna (londyńska i krajowa) jaki i dowództwo AK i postakowskich “zaplutych karłów reakcji” – byli zbyt tępi, by zorientować się, jak należy postępować wobec zagrożenia żydokomunistycznego. Piasecki poprzez postawę lojalistyczną wobec Moskwy dawał Polakom szansę na odzyskanie władzy w (formalnie) polskim państwie.

Reklamy

2 Responses to Ślepy zaułek polskiej polityki – Piasecki i Nil a „wyklęci”

  1. grzanek says:

    Co ciekawe, nawet w ostatnich odcinkach „Czasu Humoru” – jak lubi trawestować tytuł znanego serialu telewizyjnego jeden znajomy – dało się wyczuć jakby nutkę potępienia dla postawy postaci głównych bohaterów, walczących z „komuchami” do upadłego, za wszelką cenę. Momentami – o ile dobrze pamiętam – twórcy serialu, ustami aktorów odgrywających role dowódców Podziemia, dawali explicite do zrozumienia, że obrażanie się na rzeczywistość i przelewanie bezcennej krwi w imię nie do końca poprawnie pojętego patriotyzmu jest co najmniej bezsensowne. Zaskoczyło mnie to pozytywnie, bo TVP w kontekście propagowania określonych postaw znam raczej od tej mniej ciekawej strony, o czym pisałem TU: prawda2.info/viewpost.php?p=242576

    Palmer.Eldritch.1984: Polacy powinni czerpać przemyślenia i wzorce postaw narodowych z czegoś o większym ciężarze gatunkowym niż seriale.

    • grzanek says:

      Zgadzam się w 100%, mam troszkę poczucie, że mi to nieco uchybia (ta „serialowa wiedza”), ale czasem człowiek ogląda mimochodem, chcąc nie chcąc – choćby z uwagi na współlokatorów (grunt – jak uważam – że potrafił zauważyć w tym chłamie to, co zauważył). Tym niemniej wydaje mi się, że – tym razem My – nie powinniśmy obrażać się na rzeczywistość, i przyjąć do wiadomości, że większości (dorosłych) Polaków jednak zdarzy się od czasu do czasu obejrzeć serial, czy w ogóle włączyć telewizję (sam nad tym faktem ubolewam, ale cóż począć… „nie zawrócisz kijem Wisły”). Abstrahując już zupełnie od tego, czy oglądanie telewizji jest mądre i moralne, chciałem jedynie zauważyć, że Telewizja „Polska” (ta państwowa, publiczna, nie wspominając już o walterowskich TVN-ach) próbuje implementować w widzach określone wzorce i postawy (tu: konkretnie filosemityzm) nawet w – tak, jak najbardziej to przyznaję – tak banalnych programach jak seriale obyczajowe, a cóż dopiero mówić o telewidzu z troszkę wyższej półki intelektualnej, o programach „publicystycznych”.
      Spuentuję taką konstatacją, że trzeba być „uparciuszkiem”, by nie zauważać pewnych tendencji (vide „Mary Koszmary” Sierakowskiego etc.).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: