Jak „Ruskie” „zdradzili” Powstanie Warszawskie

Co roku pewne środowiska pseudopatriotyczne starają się szczuć Polaków na Rosjan pod pretekstem nieudzielenia przez tych drugich pomocy Powstaniu Warszawskiemu. Przypomnijmy – o udzieleniu pomocy decydowali nie Rosjanie, tylko tow. Stalin. Mamy pretensje do ludojada, że jest ludojadem, a jednocześnie uzależniamy sukces naszej operacji od tego, że ludojad zachowa się jak nie-ludojad, mimo, że nasza operacja jest wymierzona w interesy ludojada – i nawet nie próbowaliśmy z ludojadem czegokolwiek uzgadniać? A „patrioci” jak zwykle wieszają Cygana za winy kowala. Te działania propagandowe służą nie tylko doraźnym celom politycznym (uwiarygadnianie się „patriotów” przed Polakami przy użyciu antyrusycyzmu, tak jak w 1968), ale i pozwalają zdjąć odium hańby z inicjatorów i decydentów powstania:

„W WARSZAWIE MURY BĘDĄ SIĘ WALIĆ I KREW POLEJE SIĘ STRUMIENIAMI, AŻ OPINIA ŚWIATOWA WYMUSI NA RZĄDACH TRZECH MOCARSTW ZMIANĘ DECYZJI Z TEHERANU”
Gen. Leopold Okulicki – wypowiedź na naradzie Komendy Głównej AK
w lipcu 1944 (według zachowanych stenogramów)

WSZYSCY KTÓRZY ROZPOCZĘLI WALKĘ WIEDZIELI, ŻE IDĄ NA PEWNĄ ŚMIERĆ, POZOSTALI ZAZDROŚCILI POLEGLYM. NADZIEMSKA SIŁA ROZPROMIENIAŁA SERCA.
Antoni Chruściel „Monter”
Londyn, dnia 20 sierpnia 1945

O wstydliwych kulisach podejmowania decyzji o rozpoczęciu powstania traktuje (niedokończony, opublikowany we fragmencie) tekst „Powstanie Warszawskie oczami narodowca”.
Zagadnieniem nieudzielana pomocy chciałem się zająć na poważnie w tym roku, lecz niestety nie zdążyłem przed rocznicą. Mój tekst w obszarze rosyjskiej bierności pod Warszawą chciałem oprzeć o artykuł Norberta Bączyka pt. „Zatrzymany front?” z Poligonu 4 (27) / 2011, str. 13. Tekst ten wygrzebał jeden z użytkowników portalu dws.org.pl (http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=20&t=128879#p1542833) . W skrócie – do zatrzymania ofensywy przez Armię Czerwoną nie doszło.

Norbert Bączyk, „Zatrzymany Front?”, Poligon 4/2011

Polecam tekst z „Poligonu” (można go kupić przez internet tu: Poligon 4/2011) oraz dyskusję na dws.org.pl, bo wiedza historyczna i wojskowa niektórych uczestników tamtej dyskusji jest o kilka poziomów wyższa niż w większości „bijatyk” o zatrzymanie frontu – można się sporo nauczyć.

(…)(Czy) Powstanie Warszawskie miało wpływ na zatrzymanie się ofensywy 1. Frontu Białoruskiego? Analiza dokumentów obu stron, w tym map dziennych z ruchami wojsk oraz meldunków o położeniu dywizji, raporty strat czy zużycia amunicji – analiza kompletna a nie wyrwane z kontekstu pojedyncze meldunki – na nic takiego nie wskazują. W sierpniu 1944 roku na południe i północny-wschód od Warszawy Wehrmacht i Armia Czerwona zwarły się w śmiertelnym boju. Niemcy najwyższym wysiłkiem nie dali się odepchnąć od Wisły, zablokowując swą 9. Armią lewe skrzydło 1. FB na przyczółkach pod Warką i Puławami. Na skrzydle prawym Frontu, dzięki udanemu odwrotowi spod Brześcia, dysponowali zaś zwartymi wojskami 2. Armii, które choć krok po kroku spychane na zachód, nie dały się rozbić. Jeszcze przed decyzją z 29 sierpnia zdano sobie sprawę w SWGK (STAWKA, przyp. mój, kimeciu), że dalsza kontynuacja ofensywy na berlińskim kierunku strategicznym wymagać będzie zebrania tu znacznie potężniejszych sił, niż aktualnie posiadał Rokossowski. Przykładowo nakazano, że gdy tylko 2. i 3. Front Ukraiński uzyskają trwałe wtargnięcie do Rumunii mają natychmiast … oddać kilka armii – SWGK kierowała je do Polski (w pierwszej kolejności, jeszcze w sierpniu, zaczęto wycofywać z Rumunii 5. Armię Uderzeniową i 52. Armię).Tak właśnie działała logika postępujących po sobie serii uderzeń strategicznych. Tam gdzie Armia Czerwona właśnie dokonała przełamania i pobiła wroga, do pościgu mogła już iść skromniejszymi siłami. Reszta wojsk była potrzebna tam, gdzie przeciwnik nie był jeszcze pobity. To mogło się zemścić w drugiej fazie operacji, ale paradoksalnie nie miało już większego znaczenia. Celem strategicznych operacji wojsk radzieckich było bowiem krok po kroku niszczenie potencjału bojowego nieprzyjaciela oraz jego systematyczne spychanie na zachód. Nikt w Moskwie nie miał złudzeń, że walcząc z Wehrmachtem można było dłużej na jednym kierunku strategicznym prowadzić działania pościgowe. Niemcy mieli jeszcze na tyle sił, że odtwarzali potencjał. Dlatego kluczowe cele ofensywy w Polsce zostały zrealizowane, a dyrektywa z 29 sierpnia oznaczała czasową pauzę w działaniach. Należało zaplanować nowy cios i zebrać do niego stosowne wojska. Do grudnia 1944 roku siły 1. Frontu Białoruskiego podwojono.
Pod względem wojskowym Powstanie Warszawskie było dla SWGK zjawiskiem marginalnym i pozbawionym większego znaczenia. W szerszym wymiarze [1.]miasto i tak planowano zająć manewrem dwustronnych kleszczy (p.e.1984: por. Operacja oskrzydlenia Warszawy, ofensywa zimowa 1945), więc kluczowe było nie wtargnięcie do Warszawy, ale podważenie obrony Niemców na Wiśle i Narwi. [2.]Wprawdzie miasto próbowano zdobyć z marszu na przełomie lipca i sierpnia 1944 roku, ale niemieckie przeciwuderzenie powstrzymało ten zamiar. Potem wkroczyły uwarunkowania polityczne i Warszawa musiała zejść z listy najbliższych celów. Był to już pewien problem operacyjny, ale dotyczył on tylko Warszawy-Pragi. Natarcie 47. Armii, wspieranej brygadami wydzielonymi 2. APanc w kierunku ujścia Bugu, musiało się bowiem odbywać nie trzema, a dwoma korpusami strzeleckimi, przez co wraz z postępami jej lewa flanka nadmiernie się rozciągała. [3.]Gdyby na Warszawę-Pragę uderzono już 10 sierpnia, ułatwiłoby to wojskom centrum i lewego skrzydła Frontu marsz ku Modlinowi i Pułtuskowi, a zatem realizację wyznaczonych celów operacyjnych. Nie oznaczało to jednak, że zdobywcy Pragi znaleźliby się szybko na zachodnim brzegu Wisły. Utrata Pragi ściągnąć musiała do Warszawy regularne dywizje niemieckie (tak też się stało we wrześniu). [4.]Oznaczałoby to bitwę o kolejny przyczółek, tyle że w centrum wielkiego miasta. Skoro 1. Front Białoruski miał już przyczółki na Wiśle, na których rozgrywała się wówczas mordercza bitwa, a teraz dążył do zdobycia takich na Narwi, to angażowanie się w bitwę o kolejny przyczółek na Wiśle, w centrum docelowego ugrupowania własnych wojsk, byłoby szkodliwym rozproszeniem wysiłku. Warto o tym pamiętać – tak jak w sierpniu brak uderzenia na Warszawę-Pragę był decyzją polityczną, również wrześniowy desant wojsk polskich z Pragi przez Wisłę nosił takie znamiona.W wymiarze wojskowym nie był bowiem 1. Frontowi Białoruskiemu do niczego potrzebny. Miał jednak wielką wagę polityczną.
Nie jest też prawdą opinia, że Stalin zaniechał działań zaczepnych nad Wisłą, skupiając się na kierunku bałkańskim. W rzeczywistości taki osąd wynika z braku zrozumienia systemu planowania operacji zaczepnych SWGK. Ostateczną decyzję o wykonaniu strategicznego uderzenia na Bałkany podjęto w czasie narad SWGK w dniach 27-29 lipca, a zatwierdzono formalną dyrektywą z dnia 2 sierpnia 1944 roku. W tym czasie ofensywa na terenie Polski miała jeszcze charakter pościgu, a zatem zabierano z tego obszaru wojska. Wojska do uderzenia na Rumunię komasowano. Jednak jeszcze w sierpniu pościg w Polsce się załamał, a zaczął na Bałkanach. W tej sytuacji SWGK zaczęła zabierać wojska z południa i przerzucać na inne kierunki.
[5.]Gdyby Stalin nie nakazał odseparować Warszawy od działań Frontu, zapewne w połowie sierpnia 1944 roku 47. Armia zdobyłaby warszawską Pragę. [6.]Pomoc lotnicza wsparłaby stronę powstańczą w Warszawie. Niemcy nie mogliby zaś wycofać z tego obszaru dowództwa XXXIX KPanc, 4. DPanc oraz stanęli przed koniecznością ściągnięcia z Rzeszy dalszych posiłków. Walki o polską stolicę rozgorzałby ze znacznie większą siłą, na powstańców ruszyły zaś regularne oddziały Wehrmachtu. Zdobycie Warszawy-Pragi mogło pomóc Armii Czerwonej na prawym skrzydle Frontu, ale nad samą Wisłą zmieniało niewiele. 1. Armia Polska z przyczółka magnuszewskiego i tak nie mogła ruszyć na Warszawę, bo w drugiej połowie sierpnia nad Pilicę przybyła Grupa Korpuśna „E” ta sama, która pod koniec lipca jako ostatnia wychodziła z Brześcia. Ta improwizowana dywizja składała się w weteranów różnych związków taktycznych i przez Niemców uważana była za doborową, co zresztą pokazała we wcześniejszych walkach. Uporządkowana po odwrocie spod Brześcia, znów weszła do akcji, po raz kolejny pokazując, jak wielkim błędem 1. FB było pozwolenie na odejście 2. A z „kotła" nad Bugiem. To był przeciwnik, jakiego w obronie niedoświadczone polskie dywizje, dowodzone przez rosyjskich oficerów, nie byłyby w stanie pokonać W styczniu 1945 roku nie potrafiła tego zresztą cała radziecka 61. Armia. W sierpniu 1944 roku 1. Armia Polska nie zaatakowała na północ. 8. AGw nie mogła przedrzeć się na Radom, więc plan zwinięcia frontu niemieckiego na Wiśle opracowany przez Żukowa okazał się nierealny. Ataki przez Pilicę byłby w takich warunkach tylko wytracaniem życia żołnierzy polskich dywizji.
Stalin nie zatrzymał Frontu z powodu Powstania Warszawskiego. Front, związek dziewięciu armii, wyczerpał możliwość natarcia na przełomie lipca i sierpnia, potem podciągnął zaopatrzenie, przegrupował się i wkrótce mozolnie nacierał dalej. Głównodowodzący RKKA powstrzymał tylko skromną część sił od realizacji działań o charakterze operacyjnym, jeśli nie zaledwie taktycznym. To wystarczyło, by osamotnić Warszawę. Później, we wrześniu, nakazał podjąć równie ograniczone działania zaczepne, aby na arenie międzynarodowej przedstawić się w roli powstańczego sojusznika. W rzeczywistości klęska Powstania Warszawskiego była wielkim tryumfem Stalina. Z wojskowego punktu widzenia i tak siła uderzeniowa 1. Frontu Białoruskiego w aktualnie prowadzonej operacji wyczerpała się na Wiśle, ale co ważne, zdobyto przyczółki do dalszych działań. Dlatego Armia Czerwona nic nie straciła na powstaniu. Politycznie klęska AK przetrąciła kręgosłup patriotycznym organizacjom podziemnym i uświadomiła polskiemu społeczeństwu, że Polska leży w strefie interesów ZSRR, którą to strefę zachodnie mocarstwa będą respektować. W takich warunkach podporządkowanie sobie Polski było już znacznie łatwiejsze.
N. Bączyk, op.cit, str. 15

[1.] Tego oczekiwałem. Dojście do ujścia Bugonarwi, oczyszczenie prawej flanki do linii Narwi, opcjonalnie dodatkowy przyczółek na północ od Warszawy – i dopiero można rozpocząć operację warszawską silnym uderzeniem z przyczółka Warecko – Manguszewskiego.
[2.] Nie znalazłem w tekście niczego na poparcie tej tezy. "Miasto", czyli Pragę? Bo chyba nie lewobrzeżną Warszawę?!?
[3.] Czy na pewno zdobycie Pragi było możliwe 10 sierpnia? Czytałem artykuł i nie jestem przekonany – czy walki o Pragę mogły się przerodzić w dłuższą bitwę miejską, czy nie?
[4.] Po co komu taki przyczółek, z którego nie da się rozwinąć natarcia?!?
[5.] Czyli – od 10 VIII do 15 VIII miałaby zostać zdobyta Praga? Lublin zdobywano 2 dni, ale Lublin to były po stronie niemieckiej działania opóźniające.
[6.] Po co? Kto by się miał na to zgodzić? Stalin?
Źródło: http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=20&t=128879&st=0&sk=t&sd=a#p1542833 , część wyróżnień rekstu oryginalna z dws.org.pl, część dodana przez p.e.1984

Więcej o Powstaniu Warszawskim:

Jak Churchill nie nauczył Polaków realpolitikJak “Ruskie” “zdradzili” Powstanie WarszawskiePW’44 bez broni – meldunki kontrwywiadu AK i przebieg walkPowstanie Warszawskie oczami narodowcaPierwotne plany operacyjne AKJaką pomoc dowództwo Powstania Warszawskiego zagwarantowało swoim podkomendnym i ludności cywilnej Warszawy?Jak narodowcy-uczestnicy powstania oceniali je w dniu kapitulacji?Czy można było wcześniej przerwać powstanie? Propozycje kapitulacji składane przez von dem Bacha Borowi.Jak dyżurni pseudopatrioci szczują na narodowców. Ślepa uliczka hagiografii Powstania Warszawskiego.

Poniżej zamieszczam inny tekst, który większość zagadnień związanych z tym nieudzieleniem pomocy przedstawia zgodnie z faktami.

„Te niedobre Iwany”

Autor: xiazeluka (predatorxl.salon24.pl).

Jedną z legend okołopowstaniowych jest historia o rozmyślnym zatrzymaniu sowieckiego natarcia na Warszawę.Bajeczka jest nośna do dziś, występuje chociażby (aczkolwiek w oględnej wersji) w biblii entuzjastów demolowania miast, czyli w Powstaniu’44 Normana Daviesa i jest regularnie rozpowszechniana przez oddanych mu aoidosów. Rozumowanie to wygląda następująco: Sowieci chcieli zająć Warszawę, ale na wieść o wybuchu powstania złośliwie stanęli, pozwalając Niemcom dokonać rzezi miasta i obalając w ten sposób jakże słuszne zamierzenia Bora-Komorowskiego. W odmianie hardkorowej baśń ta ma bonus: dzięki powstaniu Stalin zatrzymał pochód na zachód o pół roku (w bujdę tę mogą uwierzyć jedynie ci, którym wydaje się, że na wschód od Odry na mapie Europy znajduje się jedynie Polska).

Skąd w ogóle pomysł, że Sowieci w istocie zamierzali zająć na przełomie lipca i sierpnia 1944 roku Warszawę? Dla dowództwa AK sprawa była jasna:
Jan Ciechanowski: – Czy uważał Pan Generał to za pewne, że Rosjanie wejdą do Warszawy?
Tadeusz Bór-Komorowski: Tak, uważaliśmy to za pewnik. Były wszelkie dane, że wejdą. O ile na wojnie może być coś pewnego.
Jakie „wszelkie dane” miał na myśli strateg nie wiadomo, nie raczył ich ujawnić, a przeprowadzający wywiad nie nalegali. Jak aksjomat, to aksjomat.
Sytuacja była jednak nieco bardziej skomplikowana od zerojedynkowego wyobrażenia generała Bora. To i owo zależało od samych Rosjan, a także od Niemców (choć tych ostatnich także wykluczano z procesu myślowego uznając, że przewaga Sowietów jest zbyt duża, by mogli stawić opór). Zamierzenia Niemców były czytelne, nawet Komorowski zmuszony był przyznać, że wiedział o przybyciu w rejon Warszawy dywizji pancerno-spadochronowej „Hermann Goering”; aby jednak usprawiedliwić swoją pochopna decyzję o wszczęciu powstania bez skonsultowania się z szefem wywiadu, kłamał w żywe oczy:
My nie wiedzieliśmy o zgrupowaniu niemieckiej broni pancernej pod Warszawą. Wiedzieliśmy tylko o przybyciu dywizji "Hermann Goering". Sądziliśmy, że przeciwuderzenie niemieckie nie będzie miało skutku. Iranek-Osmecki po południu 31 lipca nic nowego do zameldowania nie miał i nic dodatkowego nie wniósł.
Co innego pisze Jan Matłachowski, członek zarządu Stronnictwa Narodowego:
Dzięki znakomicie zorganizowanej sieci wywiadu kolejowego, Komenda Główna AK miała rozeznanie, że w dniach 21-22 lipca w rejon Warszawy przybędą dwie niemieckie wyborowe dywizje pancerne. Szef wywiadu KG AK płk. Iranek Osmecki 25 lipca znał nawet ich nazwy.
Przyłapać Bora na kłamstwie jest bardzo łatwo – sam przecież pisze jednym tchem o swojej wiedzy na temat niemieckiego przeciwuderzenia, które nie mogło być tylko wykonane przez pojedynczą dywizję. Doniesienia o szykowanym kontrataku były przecież powodem odłożenia 31 lipca rano decyzji o wywołaniu powstania w ciągu najbliższych dni:
… Iranek określił położenie na froncie podwarszawskim jako niejasne. Postępy lewego skrzydła wojsk sowieckich marszałka Rokossowskiego "były szybkie", natomiast prawe skrzydło, "opóźnione było zdobywaniem Brześcia nad Bugiem".[…] Iranek przewidywał możliwość przeciwnatarcia niemieckiego na wysunięte jednostki lewego skrzydła Rokossowskiego. "Należy przewidywać – oceniał – zwycięstwo Niemców przez jakieś trzy do czterech dni, jakich potrzebują dwie armie Sacharowa na odrobienie swego opóźnienia". […] "Rosjanie – oceniał dalej Iranek – mogliby wtedy wznowić marsz do przodu i otoczyć Pragę, zresztą bardzo słabo bronioną". Iranek zakończył sprawozdanie wnioskiem, że "natarcie sowieckie na Warszawę nie rozpocznie się przed upływem czterech do pięciu dni", wobec czego wydanie już teraz rozkazu powstania byłoby całkowicie bezzasadne. Do wniosku tego przychylił się i dowódca AK.(podkr. moje, XL)
Tak więc zamierzenia Niemców można było wydedukować, chociaż wiara w aksjomat zdobywania Warszawy przez Rosjan zdawała się ograniczać wątpliwości. Jak zatem wyglądała sytuacja operacyjna z punktu widzenia strony Sowietów?
Dyrektywa Stawki z 27 lipca wyznaczała 1 Frontowi Białoruskiemu następujące zadania:
Po opanowaniu rejonu Brześcia i Siedlec prawym skrzydłem frontu rozwijać natarcie w ogólnym kierunku na Warszawę z zadaniem nie później jak 5 – 8 sierpnia opanować Pragę i uchwycić przyczółek na zachodnim brzegu Narwi w rejonie Pułtuska i Serocka. Lewym skrzydłem Frontu uchwycić przyczółek na zachodnim brzegu Wisły w rejonie: Dęblin – Zwoleń – Solec. Uchwycone przyczółki wykorzystać dla wykonania uderzenia w kierunku północno – zachodnim, zwinąć obronę nieprzyjaciela wzdłuż Narwi i Wisły i tym samym zabezpieczyć forsowanie Narwi przez lewe skrzydło 2 Frontu Białoruskiego i Wisły armiami centralnego zgrupowania swojego Frontu. Następnie mieć na uwadze natarcie w kierunku Torunia i Łodzi.
Najkrótsza droga między Brześciem i Warszawą wiedzie szosą brzeską. Gdyby Sowieci planowali zdobywanie Warszawy, ich główny wysiłek oparłby się o tę oś. Tymczasem z rozkazu dla Rokossowskiego wyraźnie wynika, że nacisk miał położyć na uderzenia skrzydło, na północ i południe od Warszawy. Ruscy planiści, w przeciwieństwie do strategów z KG AK, potrafili czytać mapy, zauważyli pewien ważny geograficzny fakt: między własnymi wojskami a Warszawą znajduje się ogromny, trudny do pokonania rów przeciwpancerny, zwany przez tubylców Wisłą. Dlatego wydano realistyczne rozkazy, sprowadzające się nie do nieuzasadnionego względami wojskowymi rajdu na Warszawę, lecz uchwycenia za rowem przeciwpancernym solidnych przyczółków. W rezultacie pod koniec lipca wojska lewego skrzydła były już nad Wisłą i próbowały forsować rzekę, zaś jednostki centralne, chociaż poruszały się najkrótszą drogą szosą brzeską, znalazły się daleko w tyle, ok. 80 km na wschód od Warszawy (dlatego w bitwie pancernej pod Radzyminem Niemcy mogli nacierać ze wschodu). Drugie ramię 1 FB w ogóle nie kierowało się na stolicę Polski.
W razie uchwycenia przyczółków na zachodnim brzegu Wisły Stawka ostrożnie zalecała możliwość wyzyskania sukcesu kontynuowaniem natarcia na północny zachód. Jak widać Warszawa nie była celem ruskiej ofensywy, zamierzano ją obejść głębokim manewrem skrzydłowym. Na linii Wisły i Narwi między Dęblinem a Serockiem zamierzano jedynie wyrównać front w oparciu o te rzeki – dlatego w rozkazie mowa o opanowaniu Pragi, a nie zajęciu Warszawy.
Dwa dni później Stawka przysłała nowy rozkaz, w którym jednoznacznie iż z naciskiem żądała podjęcia prób forsowania Wisły przez wszystkie związki Frontu:
Rozkaz Stawki o forsowaniu rzeki Wisły i uchwyceniu przyczółków wymienionych w rozkazie dla armii nie należy pojmować w ten sposób, że inne armie winny siedzieć z założonymi rękami i nie próbować sforsować Wisły. Dowództwo Frontu obowiązane jest maksymalnie zaopatrzyć w środki przeprawowe te armie, w pasie których Wisła winna być sforsowana w myśl z rozkazu Stawki. Jednakże i inne armie w miarę możliwości także powinny sforsować Wisłę. Przywiązując duże znaczenie do sprawy forsowania Wisły, [podkr. moje, XL] Stawka zobowiązuje Was do podania do wiadomości wszystkich dowódców waszego Frontu, że żołnierze i dowódcy, którzy wyróżnią się przy forsowaniu Wisły, zostaną udekorowani najwyższymi odznaczeniami do otrzymania tytułu Bohatera Związku Radzieckiego włącznie.
Dyrektywa ta wprost dowodzi, co było głównym celem sowieckiego naczelnego dowództwa – zdobycie przyczółków za Wisłą, a nie opanowanie Warszawy. Warszawa nie była celem nawet podrzędnym. Jest to z punktu widzenia sztuki wojennej całkowicie zrozumiałe: szturm wielkiego miasta to kosztowna i czasochłonna impreza, natomiast otoczone miasto samo wpadnie w ręce oblegających.
Optymistyczne plany kontynuowania natarcia zostały rozwiane krótko potem rozwiane. W wyniku kontruderzenia niemieckiego IV korpusu pancernego SS z wideł Wisły i Narwi czołowe korpusy 2 Armii Pancernej zostały pobite i zmuszone do odwrotu. Impet ofensywy się wyczerpał, dowódca 2 APanc., generał Bogdanow, zmuszony był wydać rozkaz przejścia na kierunku warszawskim do obrony. Rozkaz ten, podpisany przez szefa sztabu armii, generała Radzijewskiego, rozesłano do podległych jednostek o godzinie 4 rano 1 sierpnia – 13 godzin przed planowanym początkiem powstania. Co oznacza, że jeśli Bogdanow nie był jasnowidzem, to poniższy rozkaz wydał wyłacznie z powodów militarnych:
1. Przeciwnik częściami 73 DP, dywizji pancernych "Hermann Goering", SS "Totenkopf", 5 SS "Wiking", 19 DPanc., 6 warszawskiego pułku ochronnego, w oparciu o warszawski rejon umocniony, stawił zacięty opór 2 APanc. na rubieży: Jabłonka, Legionowo, Czarna Struga, Marki, Okuniew, Cechówka, Zbytki
2. 2 APanc. przechodzi do obrony. Przedni skraj obrony na rubieży: Kobyłka, Ossów, Sulejówek, Stara Miłosna, Zbytki; należy zasłonić się od wschodu i częsciowo pólnocnego-wschodu od nadchodzących częsci brzeskiego ugrupowania nieprzyjaciela. Gotowość do obrony na 12.00 1.8.44.
[…]
Być gotowym do kontrataków na kierunkach: 1) Mińsk Mazowiecki, 2) Stanisławów, 3) Żurawka, 4) Stara Miłosna, 5) Karczew.
Sowieckie korpusy pancerne poniosły w tych walkach poważne straty. 4 sierpnia w najbardziej poharatanym 3 KPanc. zostało zaledwie 35 czołgów T-34 (etat dla trzybrygadowego korpusu pancernego to 195 czołgów) i 15 dział samobieżnych różnych typów (wg etatu powinno być ich 189). 8 KPanc. miał 29 T-34, 57 Shermanów i 14 ciężkich IS-2, 16 KPanc. 82 T-34 i 10 IS-2. W sumie w całej armii pancernej tego dnia doliczono się 267 czołgów. Biorąc pod uwagę stan własnych jednostek oraz problemy z zaopatrzeniem wojsk (od podstaw wyjściowych sowieckie korpusy przebyły ponad 500 kilometrów) zarządzenie Bogdanowi jest całkowicie zrozumiałe.
5 sierpnia sztab 2 APanc. zawiadomił sztab 1 FB, że w walkach tego dnia utracono kolejne 58 czołgów, z czego aż 42 pozostały na terenie zajętym przez przeciwnika. Oznacza to, że sowieckie wojska znajdowały się w odwrocie pod naporem nieprzyjaciela.
8 sierpnia Rokossowski i Żukow skierowali do Stawki projekt operacji warszawskiej, w którym w punkcie 4 zakładano gotowość frontu do rozpoczęcia operacji warszawskiej na 25 sierpnia. Dokument ten zrobił wielką karierę w środowiskach wędrownych aojdów, uznawany jest za dowód na gotowość zdobycia Warszawy jeszcze pod koniec sierpnia 1944 r. Oto żołnierze frontowi meldują: „Jesteśmy gotowi!”, a towarzysz Stalin milczy.
Milczenie Stalina miało swoje uzasadnienie polityczne – właśnie negocjował z Mikołajczykiem, kwestia pomocy dla powstańców była wygodnym narzędziem szantażu dla Rosjan, a nie argumentem dla Polaków, jak to sobie rojono przed wylotem premiera do Moskwy. Był to kolejny dołek, który strona polska wykopała i sama do niego wpadła.
Niemniej sprawy wielkiej polityki to jedno, a ocena sytuacji wojskowej to drugie. W projekcie z 8 sierpnia Rokossowski i Żukow najpierw postawili warunki wstępne operacji warszawskiej, zdobywanie samej Warszawy nie było podstawowym wymogiem planu, choć przekonanie takie pokutuje w felietonistyce historycznej (oto pierwszy przykład z brzegu). Zdobycie Warszawy uzależniono od:
1. Operację warszawską front może zacząć zaraz po tym, jak armie prawego skrzydła wyjdą na rubież rzeki Narew i zdobędą przyczółki na jej zachodnim brzegu w rejonie Pułtusk, Serock.
Jednostki tych armii oddalone są od rzeki Narew na 120 km; dla pokonania tego dystansu potrzebujemy 10 dni. […]
2. W tym czasie na lewym skrzydle frontu siłami 69 armii, 8 armii gwardii, 7 gwardyjskiego korpusu kawalerii i 11 korpusu pancernego podjąć działania w celu rozszerzenia przyczółka na zachodnim brzegu rz. Wisły z wyjściem na rubież Warka, Stromiec, Radom, Wierzbica. […]
3. Po wykonaniu tych operacji […] wojska będą potrzebowały minimum 5 dni na zorganizowanie dostaw, podciągnięcia artylerii i tyłów […]
Realizowanie punktu 4 (zdobywanie Warszawy) uzależnione było od spełnienia trzech wcześniejszych. Czy udało się je wykonać?
Serock został zdobyty po ciężkich walkach 20 października. Pułtusk dopiero 17 stycznia 1945 roku, tego samego dnia, co Warszawa.
Na południowym skrzydle lepiej nie było. 9 sierpnia Niemcy rozpoczęli kontrataki siłami dwóch dywizji pancernych, wiążąc sowiecką 8 A Gw. Warka pozostała niezdobyta do 16 stycznia 1945 roku.
Wyczerpane kilkusetkilometrowym skokiem wojska sowieckie nie zrealizowały całkowicie rozkazu Stawki z 27 lipca, ale zdobyły przyczółki, które w styczniu 1945 stały się podstawami wyjściowymi do ofensywy zimowej. Niemniej nawet wówczas Warszawa nie była głównym celem natarcia.

Czy towarzysz Stalin w sierpniu sabotował swoją własną ofensywę, zatrzymując cały Front tylko dlatego, że Polacy wzniecili powstanie? O ile można domniemywać, iż z rozmysłem nie udzielił powstańcom pomocy we wrześniu, to zahamowanie sowieckiego natarcia w kierunku Warszawy w sierpniu było niemal na pewno spowodowaneuwarunkowaniami pola bitwy.

Źródło:
http://predatorxl.salon24.pl/118502,te-niedobre-iwany
Od poglądów społeczno-ekonomicznych autora (pana xiazeluka) przytoczonego tekstu dystansuję się.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: